Moi Drodzy !
Dzisiaj natrafiłam na świetne bo krótkie i łatwe w zrozumieniu opracowanie dlaczego cała roślina jest lepsza niż samo CBD czy THC. Prace tę wykonał Andrzej Dzido - za co jestem ogromnie wdzięczna. Ponieważ Andrzej opublikował swoje opracowanie publicznie to ufam, że nie pogniewa się jeśli puszę to dalej w świat :)
Dziękuję Andrzeju !! :)
file:///C:/Users/Dorota%20Gudaniec/Desktop/Cannabis%20Materia%C5%82y/The%20Entourage%20effect-efekt%20synergii.pdf
Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.
Strony
niedziela, 16 sierpnia 2015
sobota, 15 sierpnia 2015
List do anonima....
Szanowny anonimie,..wygląda na to, że widzisz tylko to co chcesz widzieć nie starając się nawet zauważyć szerszego spekturum... Otóż nie zgadzam się z Twoja retoryka i to nie dlatego, że ja to ja ale są prawne ekspertyzy mówiące o tym, że w naszym przypadku nie ma mowy o kryterium badań klinicznych......
Bo przecież w ramach indywidualnej praktyki, każdy lekarz może wystawić 500 wniosków dziennie i wysłać do konsultanta…
Rodzą się pewne pytania....:
Poniżej te pytania rozważa prawnik :
1) czy my tu mamy w ogóle do czynienia z badaniami (eksperymentowaniem), czy już ze zwykłą praktyką? RACZEJ PRAKTYKA OFF-LABEL
Ja bym twardo stał na stanowisku, że to jest aktualna praktyka uznana już na całym świecie – marihuana ma właściwości lecznicze, stosuje się ją metodą samo-miarkowania, jest bezpieczna… a bedrocan oferuje to zgodnie z holenderskim prawem w postaci standaryzowanej.
Przecież cały świat (nie mówiąc już o Europie) stosuje medyczną marihuanę w swej naturalnej postaci. To że prawo w Polsce tego oficjalnie i wprost nie uznaje, nie oznacza, że na gruncie wiedzy medycznej nie jest to aktualna praktyka. Przepisy prawa to rzecz wtórna wobec wiedzy medycznej, a w Polsce panuje zwyczaj (dla mnie jako prawnika obrzydliwy) odwoływania się do obowiązujących przepisów jako sposób na wiążące rozwiązywanie kontrowersyjnych problemów.
2) co do prawnej możliwości, czy „dopuszczenia do obrotu” marihuany (bedrocan)
Art. 3 ust. 4 prawa farmaceutycznego:
Do obrotu dopuszczone są BEZ KONIECZNOŚCI uzyskania pozwolenia:
1) leki recepturowe;
(…)
Art. 2. (…)
12) lekiem recepturowym - jest produkt leczniczy sporządzony w aptece na podstawie recepty lekarskiej
Art. 4. 1. Do obrotu dopuszczone są bez konieczności uzyskania pozwolenia produkty lecznicze, sprowadzane z zagranicy, jeżeli ich zastosowanie jest niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia pacjenta, pod warunkiem że dany produkt leczniczy jest dopuszczony do obrotu w kraju, z którego jest sprowadzany, i posiada aktualne pozwolenie dopuszczenia do obrotu
Wg holenderskiego prawa każdy produkt bedrocanu to produkt odpowiadający naszemu „surowiec farmaceutyczny” przeznaczony do sporządzania leków recepturowych, dopuszczony do stosowania w sposób określony przez lekarza gdy inne leki już nie pomagają (albo są zbyt obciążające).
Zatem w pełni zgodne z polskim prawem jest zastosowanie bedrocanu jako leku recepturowego, tyle że sprowadzonego w trybie importu i „przepakowanego” w aptece na podstawie indywidualnej recepty… Z punktu widzenia regulacji obrotu produktem – wszystko gra i ma oparcie w przepisach.
Natomiast z punktu widzenia regulacji stosowania – formalnie to nawet nie jest „off-label”, bo wymagałoby stosowania innego niż w "label" a "label" mówi tu wyraźnie:
- w sposób określony przez lekarza (surowiec do sporządzania leków recepturowych), gdy inne nie pomagają,
- „label” w istocie nie określa też żadnych konkretnych wskazań chorobowych – pozostawione jest to decyzji lekarza.
Z uwagi na zastosowanie preparatu dopuszczonego do obrotu w Holandii w takiej postaci, i to wyraźnie na indywidualną receptę lekarską – niezasadne a wręcz absurdalne jest wymaganie od lekarza, aby w Polsce traktował to jako eksperyment czy wręcz badanie kliniczne.
W Polsce wymogi prawne dotyczące obrotu próbuje się przedstawiać jako wymóg medyczny (czy też wymóg prawny dotyczący stosowania), co jest bzdurą – to by się dało rozpisać a gruncie logicznym jako błędna kwantyfikacja, ale już dajmy spokój… ;)
II. Badania nieinterwencyjne
Jeżeli chodzi natomiast o badawczy aspekt stosowania Bedrocanu akurat u pacjentów dr M. Bachańskiego, pomocny może być przepis:
Art. 37al. Przepisów niniejszego rozdziału nie stosuje się do nieinterwencyjnych badań, w których:
1) produkty lecznicze są stosowane w sposób określony w pozwoleniu na dopuszczenie do obrotu;
2) przydzielenie chorego do grupy, w której stosowana jest określona metoda leczenia, nie następuje na podstawie protokołu badania, ale zależy od aktualnej praktyki, a decyzja o podaniu leku jest jednoznacznie oddzielona od decyzji o włączeniu pacjenta do badania;
3) u pacjentów nie wykonuje się żadnych dodatkowych procedur diagnostycznych ani monitorowania, a do analizy zebranych danych stosuje się metody epidemiologiczne.
I po kolei analizując stan faktyczny na gruncie tego przepisu:
1) produkty lecznicze są stosowane w sposób określony w pozwoleniu na dopuszczenie do obrotu;
Jak wyżej napisałem – Bedrocan funkcjonuje w obrocie na zasadzie leku recepturowego, on jest w obrocie, a kwestia wskazań, dawkowania itp. pozostawiona jest lekarzowi.
2) przydzielenie chorego do grupy, w której stosowana jest określona metoda leczenia, nie następuje na podstawie protokołu badania, ale zależy od aktualnej praktyki, a decyzja o podaniu leku jest jednoznacznie oddzielona od decyzji o włączeniu pacjenta do badania;
- nie ma żadnego protokołu, stosujemy Bedrocan tam gdzie wydaje się to opłacalne i zasadne, zawsze stosujemy indywidualne dawki zgodne z przyjętą na całym świecie praktyką;
- przecież żaden z pacjentów nie przystępuje do leczenia żeby coś badać (skuteczność?), tylko żeby leczyć tym co zgodnie z praktyką może być skuteczne;
3) u pacjentów nie wykonuje się żadnych dodatkowych procedur diagnostycznych ani monitorowania, a do analizy zebranych danych stosuje się metody epidemiologiczne.
Jak napisałem wyżej:
Formalnie to nawet nie jest „off-label”, bo wymagałoby stosowania innego niż w "label" a "label" mówi wyraźnie - w sposób określony przez lekarza (surowiec do sporządzania leków recepturowych), gdy inne nie pomagają. Bez wskazań…
Zarzuca mi anonim szanowny kampanię nienawiści wobec CZD...tymczasem ja za każdym razem podkreślam, że odpowiedzialne za aktualny stan są tylko dwie osoby : prof. Kotulska Jóźwiak i dyr. Małgorzata Syczewka. Biorąc pod uwagę, że te osoby naraziły moje dziecko na kryzys to mam ku temu pełne moralne prawo. Jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony niech wystąpi na drogę sądową ! Cała Instytucja nie ponosi zbiorowej odpowiedzialności! Proszę o obiektywizm w ocenach ...mi go może zabraknąć z uwagi na osobisty charakter sprawy ale komentatorom nie powinno!
Brakuje ci anonimie nie tylko obiektywizmu ale i rzetelności ponieważ je nie odmówiłam przyjazdu do CZD ale odmówiłam przyjazdu w warunkach atmosferycznych groźnych dla zdrowia chorego dziecka!
To znaczna różnica i zwykłe mijanie się z prawdą... kto zatem sieje nienawiścią?
w najlbiższych dniach odbędziemy ta wizytę i o jej wyniku poinformuję szerokie gremium....
Bo przecież w ramach indywidualnej praktyki, każdy lekarz może wystawić 500 wniosków dziennie i wysłać do konsultanta…
Rodzą się pewne pytania....:
Poniżej te pytania rozważa prawnik :
1) czy my tu mamy w ogóle do czynienia z badaniami (eksperymentowaniem), czy już ze zwykłą praktyką? RACZEJ PRAKTYKA OFF-LABEL
Ja bym twardo stał na stanowisku, że to jest aktualna praktyka uznana już na całym świecie – marihuana ma właściwości lecznicze, stosuje się ją metodą samo-miarkowania, jest bezpieczna… a bedrocan oferuje to zgodnie z holenderskim prawem w postaci standaryzowanej.
Przecież cały świat (nie mówiąc już o Europie) stosuje medyczną marihuanę w swej naturalnej postaci. To że prawo w Polsce tego oficjalnie i wprost nie uznaje, nie oznacza, że na gruncie wiedzy medycznej nie jest to aktualna praktyka. Przepisy prawa to rzecz wtórna wobec wiedzy medycznej, a w Polsce panuje zwyczaj (dla mnie jako prawnika obrzydliwy) odwoływania się do obowiązujących przepisów jako sposób na wiążące rozwiązywanie kontrowersyjnych problemów.
2) co do prawnej możliwości, czy „dopuszczenia do obrotu” marihuany (bedrocan)
Art. 3 ust. 4 prawa farmaceutycznego:
Do obrotu dopuszczone są BEZ KONIECZNOŚCI uzyskania pozwolenia:
1) leki recepturowe;
(…)
Art. 2. (…)
12) lekiem recepturowym - jest produkt leczniczy sporządzony w aptece na podstawie recepty lekarskiej
Art. 4. 1. Do obrotu dopuszczone są bez konieczności uzyskania pozwolenia produkty lecznicze, sprowadzane z zagranicy, jeżeli ich zastosowanie jest niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia pacjenta, pod warunkiem że dany produkt leczniczy jest dopuszczony do obrotu w kraju, z którego jest sprowadzany, i posiada aktualne pozwolenie dopuszczenia do obrotu
Wg holenderskiego prawa każdy produkt bedrocanu to produkt odpowiadający naszemu „surowiec farmaceutyczny” przeznaczony do sporządzania leków recepturowych, dopuszczony do stosowania w sposób określony przez lekarza gdy inne leki już nie pomagają (albo są zbyt obciążające).
Zatem w pełni zgodne z polskim prawem jest zastosowanie bedrocanu jako leku recepturowego, tyle że sprowadzonego w trybie importu i „przepakowanego” w aptece na podstawie indywidualnej recepty… Z punktu widzenia regulacji obrotu produktem – wszystko gra i ma oparcie w przepisach.
Natomiast z punktu widzenia regulacji stosowania – formalnie to nawet nie jest „off-label”, bo wymagałoby stosowania innego niż w "label" a "label" mówi tu wyraźnie:
- w sposób określony przez lekarza (surowiec do sporządzania leków recepturowych), gdy inne nie pomagają,
- „label” w istocie nie określa też żadnych konkretnych wskazań chorobowych – pozostawione jest to decyzji lekarza.
Z uwagi na zastosowanie preparatu dopuszczonego do obrotu w Holandii w takiej postaci, i to wyraźnie na indywidualną receptę lekarską – niezasadne a wręcz absurdalne jest wymaganie od lekarza, aby w Polsce traktował to jako eksperyment czy wręcz badanie kliniczne.
W Polsce wymogi prawne dotyczące obrotu próbuje się przedstawiać jako wymóg medyczny (czy też wymóg prawny dotyczący stosowania), co jest bzdurą – to by się dało rozpisać a gruncie logicznym jako błędna kwantyfikacja, ale już dajmy spokój… ;)
II. Badania nieinterwencyjne
Jeżeli chodzi natomiast o badawczy aspekt stosowania Bedrocanu akurat u pacjentów dr M. Bachańskiego, pomocny może być przepis:
Art. 37al. Przepisów niniejszego rozdziału nie stosuje się do nieinterwencyjnych badań, w których:
1) produkty lecznicze są stosowane w sposób określony w pozwoleniu na dopuszczenie do obrotu;
2) przydzielenie chorego do grupy, w której stosowana jest określona metoda leczenia, nie następuje na podstawie protokołu badania, ale zależy od aktualnej praktyki, a decyzja o podaniu leku jest jednoznacznie oddzielona od decyzji o włączeniu pacjenta do badania;
3) u pacjentów nie wykonuje się żadnych dodatkowych procedur diagnostycznych ani monitorowania, a do analizy zebranych danych stosuje się metody epidemiologiczne.
I po kolei analizując stan faktyczny na gruncie tego przepisu:
1) produkty lecznicze są stosowane w sposób określony w pozwoleniu na dopuszczenie do obrotu;
Jak wyżej napisałem – Bedrocan funkcjonuje w obrocie na zasadzie leku recepturowego, on jest w obrocie, a kwestia wskazań, dawkowania itp. pozostawiona jest lekarzowi.
2) przydzielenie chorego do grupy, w której stosowana jest określona metoda leczenia, nie następuje na podstawie protokołu badania, ale zależy od aktualnej praktyki, a decyzja o podaniu leku jest jednoznacznie oddzielona od decyzji o włączeniu pacjenta do badania;
- nie ma żadnego protokołu, stosujemy Bedrocan tam gdzie wydaje się to opłacalne i zasadne, zawsze stosujemy indywidualne dawki zgodne z przyjętą na całym świecie praktyką;
- przecież żaden z pacjentów nie przystępuje do leczenia żeby coś badać (skuteczność?), tylko żeby leczyć tym co zgodnie z praktyką może być skuteczne;
3) u pacjentów nie wykonuje się żadnych dodatkowych procedur diagnostycznych ani monitorowania, a do analizy zebranych danych stosuje się metody epidemiologiczne.
Jak napisałem wyżej:
Formalnie to nawet nie jest „off-label”, bo wymagałoby stosowania innego niż w "label" a "label" mówi wyraźnie - w sposób określony przez lekarza (surowiec do sporządzania leków recepturowych), gdy inne nie pomagają. Bez wskazań…
Zarzuca mi anonim szanowny kampanię nienawiści wobec CZD...tymczasem ja za każdym razem podkreślam, że odpowiedzialne za aktualny stan są tylko dwie osoby : prof. Kotulska Jóźwiak i dyr. Małgorzata Syczewka. Biorąc pod uwagę, że te osoby naraziły moje dziecko na kryzys to mam ku temu pełne moralne prawo. Jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony niech wystąpi na drogę sądową ! Cała Instytucja nie ponosi zbiorowej odpowiedzialności! Proszę o obiektywizm w ocenach ...mi go może zabraknąć z uwagi na osobisty charakter sprawy ale komentatorom nie powinno!
Brakuje ci anonimie nie tylko obiektywizmu ale i rzetelności ponieważ je nie odmówiłam przyjazdu do CZD ale odmówiłam przyjazdu w warunkach atmosferycznych groźnych dla zdrowia chorego dziecka!
To znaczna różnica i zwykłe mijanie się z prawdą... kto zatem sieje nienawiścią?
w najlbiższych dniach odbędziemy ta wizytę i o jej wyniku poinformuję szerokie gremium....
piątek, 14 sierpnia 2015
Dr Bachański
Dwa dni obserwacji pracy doktora... dwa dni, tylko dwa dni a tyle doświadczeń, że mam materiał do przemyśleń na kolejne lata...
Doktor zajmuje się najciężej chorymi dziećmi w kraju! tak, nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady.. Trzeba być niebywałym HEROSEM aby w zetknięciu z ogromem cierpienia, z ogromem bólu i beznadziei umieć wykrzesać energię, uśmiech, i właśnie nadzieję....
Spędziłam też z doktorem Bachańskim trochę czasu w czasie przerwy na obiad..i wczoraj i dzisiaj i nie mogę wyjść z podziwu dla osobowości doktora. Ileż w sobie trzeba mieć odwagi, pokory, miłości, empatii ...już nie wspominając o zwykłym profesjonalizmie aby w takich okolicznościach być wsparciem dla innych...
W okolicznościach w których jego firma (IPCZD) zamiast wspiera tego wspaniałego lekarza wylewa mu wiadro świńskich pomyj głowę, w których jego niektórzy koledzy otaczają go ostracyzmem zamiast wsparciem, w okolicznościach kiedy jego kariera została wystawiona na próbę?
Co wtedy robi doktor? no cóż...z uśmiechem i pokorą leczy dzieci...
Te dzieci, których nikt inny nawet już oglądać nie chce, rozmawia z ich rodzicami i daje im wskazówki, rady, nadzieję...
Każdego traktuje z szacunkiem i poświęca maximum uwagi....
Nikt się nie denerwuje, że jest obsuwa, że doktor zamiast 30 minut rozmawia, dada i doradza nawet ponad godzinę...
Jeśli doktor kiedyś może tu trafi, może przeczyta te słowa to pragnę aby wiedział, że ile mi sił starczy będę zawsze walczyła o jego dobre imię ! Nie godzę się na oczernianie doktora przez kogokolwiek i nie pozwolę aby ktoś mu szarpał reputację !
Ja go poznałam na żywo i w "akcji".
Ja z nim rozmawiałam o 3 nad ranem.
On mnie trzymał przy nadziei kiedy inni kazali mi się żegnać z synkiem.
Jemu zawdzięczam coraz lepsze zdrowie Maxa.
Wiem, że takich jak ja jest wielu i wiem, że takich lekarzy jest jak na lekarstwo.
Uczcie się drodzy lekarze od naszego doktora bo na studiach Was tego nie nauczą!
Doktor zajmuje się najciężej chorymi dziećmi w kraju! tak, nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady.. Trzeba być niebywałym HEROSEM aby w zetknięciu z ogromem cierpienia, z ogromem bólu i beznadziei umieć wykrzesać energię, uśmiech, i właśnie nadzieję....
Spędziłam też z doktorem Bachańskim trochę czasu w czasie przerwy na obiad..i wczoraj i dzisiaj i nie mogę wyjść z podziwu dla osobowości doktora. Ileż w sobie trzeba mieć odwagi, pokory, miłości, empatii ...już nie wspominając o zwykłym profesjonalizmie aby w takich okolicznościach być wsparciem dla innych...
W okolicznościach w których jego firma (IPCZD) zamiast wspiera tego wspaniałego lekarza wylewa mu wiadro świńskich pomyj głowę, w których jego niektórzy koledzy otaczają go ostracyzmem zamiast wsparciem, w okolicznościach kiedy jego kariera została wystawiona na próbę?
Co wtedy robi doktor? no cóż...z uśmiechem i pokorą leczy dzieci...
Te dzieci, których nikt inny nawet już oglądać nie chce, rozmawia z ich rodzicami i daje im wskazówki, rady, nadzieję...
Każdego traktuje z szacunkiem i poświęca maximum uwagi....
Nikt się nie denerwuje, że jest obsuwa, że doktor zamiast 30 minut rozmawia, dada i doradza nawet ponad godzinę...
Jeśli doktor kiedyś może tu trafi, może przeczyta te słowa to pragnę aby wiedział, że ile mi sił starczy będę zawsze walczyła o jego dobre imię ! Nie godzę się na oczernianie doktora przez kogokolwiek i nie pozwolę aby ktoś mu szarpał reputację !
Ja go poznałam na żywo i w "akcji".
Ja z nim rozmawiałam o 3 nad ranem.
On mnie trzymał przy nadziei kiedy inni kazali mi się żegnać z synkiem.
Jemu zawdzięczam coraz lepsze zdrowie Maxa.
Wiem, że takich jak ja jest wielu i wiem, że takich lekarzy jest jak na lekarstwo.
Uczcie się drodzy lekarze od naszego doktora bo na studiach Was tego nie nauczą!
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Nasza odpowiedź na odpowiedź IPCZD w sprawie naszej skargi
Stanowice, 10 sierpnia 2015 roku
Marek i Dorota Gudaniec
55-200 Stanowice
Do Dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie
W
odpowiedzi na Państwa pismo NR LP/D/746/2015 z dnia 7 sierpnia 2015 roku,
stanowiącego odpowiedz na skargę z dnia 5 sierpnia, niniejszym stwierdzamy:
1. Co oznacza w piśmie Pani Dyrektor, że dotychczasowe leczenie
było „nielegalne”? Oznaczałoby to, że leczenie było niezgodne z prawem, jednak
nie podała Pani jakie konkretne przepisy prawa zostały naruszone w toku
leczenia naszego syna !
W naszym rozumieniu IPCZD jest
podmiotem leczniczym, który jest wpisany do rejestru podmiotów wykonujących
działalność leczniczą. Korzystając ze świadczeń zdrowotnych udzielanych naszemu
synowi nie byliśmy informowani, iż IPCZD przestał spełniać warunki, o których
mówi art. 17 ustawy o działalności leczniczej. Dr Marek Bachański jest lekarzem
specjalistą i posiada prawo wykonywania zawodu. Leczenie było prowadzone za naszą
zgodą.
Produkty lecznicze stosowane w
leczeniu naszego syna były sprowadzone w drodze importu docelowego zgodnie z
obowiązującymi przepisami. Odpowiednie zapotrzebowania każdorazowo były
potwierdzane przez właściwego konsultanta oraz Ministra Zdrowia. Warto
przypomnieć, że w drodze importu docelowego sprowadzane mogą być wyłącznie
produkty dopuszczone do obrotu w innym kraju, a nie dopuszczone do obrotu w
Polsce.
Import docelowy nie jest
instytucją wymyśloną przez polskiego ustawodawcę, ale konsekwencją
implementacji do polskiego prawa regulacji wspólnotowych zawartych w dyrektywie 2001/83/WE Parlamentu
Europejskiego i Rady z dnia 6 listopada 2001 r. w sprawie wspólnotowego kodeksu
odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi. Dyrektywa ta
przewiduje wyjątek od obowiązku uzyskania pozwolenia na dopuszczenie do obrotu.
Zgodnie z art. 5 ust. 1 dyrektywy nr 2001/83/WE, państwa członkowskie Unii
Europejskiej mogą, w celu zaspokojenia szczególnych potrzeb, wyłączyć obowiązek
uzyskania pozwolenia na dopuszczenie do obrotu produktów na złożone w dobrej
wierze zamówienie sporządzone przez osobę wykonującą zawód związany z
ochroną zdrowia do celu stosowania przez indywidualnego pacjenta.
Produkty sprowadzane w drodze
importu docelowego dla naszego syna były stosowane poza wskazaniami
rejestracyjnymi (off label), o czym każdorazowo byliśmy informowani. Wiemy też,
że zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza, lekarze mają prawo do stosowania
leku „off label”. Stosowanie produktów leczniczych poza rejestracją
dopuszczalne jest w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia pacjenta, a także
wtedy, gdy wyczerpane zostały możliwości leczenia „zgodnie z rejestracją”.
A tak właśnie było w przypadku naszego syna.
Wiemy też, że w IPCZD kilkadziesiąt
procent leków stosuje się poza wskazaniami rejestracyjnymi. Nie słyszeliśmy
jednak żeby z tego powodu dyrekcja IPCZD uznała takie leczenie za nielegalne.
Stoimy raczej na stanowisku, że w wielu przypadkach nielegalne byłoby niezastosowanie
leku „off label”.
Deklaracja Helsińska Światowego
Stowarzyszenia Lekarzy (WMA) w sprawie etycznych zasad prowadzenia badań
medycznych z udziałem ludzi w art. 37 (dotyczącym interwencji o nieudowodnionej
skuteczności w praktyce klinicznej) mówi:
"Podczas leczenia pacjenta tam,
gdzie sprawdzone interwencje nie istnieją lub też okazały się nieskuteczne,
lekarz, po zasięgnięciu porady eksperta i uzyskaniu świadomej zgody pacjenta
lub jego przedstawiciela ustawowego, może zastosować interwencję o
nieudowodnionej skuteczności, jeśli w ocenie lekarza daje ona nadzieję na
ratowanie życia, przywrócenie zdrowia lub przyniesienie ulgi w cierpieniu.
Następnie interwencja taka powinna stać się przedmiotem badań naukowych
mających na celu ocenę jej bezpieczeństwa i skuteczności. We wszystkich
przypadkach nowe informacje powinny być rejestrowane i tam, gdzie jest to
stosowne, powinny zostać udostępnione publicznie.” Tak właśnie postępował
dr Marek Bachański i za to jesteśmy mu wdzięczni.
W świetle powyższych uwag leczenie
naszego syna było legalne. Jakiekolwiek drobne uchybienia formalne (np. w
historii choroby) nie czynią leczenia nielegalnym. I Pani Dyrektor o tym dobrze
wie.
2. Pani Dyrektor pisze, że „nie można mówić o kontynuacji
leczenia”, bo dotychczasowe było „nielegalne”.
Stwierdzenie takie jest w świetle
faktów (znaczące pozytywne efekty lecznicze) i prawa medycznego (zastosowane
procedury) jest więc naszym zdaniem absurdalne. Przede wszystkim jednak narusza
prawo naszego syna do leczenia, prawo zagwarantowane w art. 68 ust. 1 Konstytucji,
który mówi, że „Każdy ma prawo do ochrony zdrowia”. W świetle
całości pisma rozumiemy, że podkreślanie, że działanie dr Bachańskiego było
jakoby nielegalne ma służyć wywarciu nacisku na uzyskanie naszej zgody by
nasz syn był poddany eksperymentowi medycznemu, o którym na dodatek nie
zostaliśmy w sposób zgodny z prawem i zasadami etycznymi poinformowani. Pani
Dyrektor stawia nas w sytuacji, że albo zgodzimy się na udział syna w eksperymencie
medycznym i wtedy lek będzie mógł być sprowadzony, albo nie wyrazimy
zgody i wtedy nie ma mowy o kontynuacji dotychczasowego leczenia naszego
syna.
Naszym zdaniem takie postępowanie
jest nieludzkie, nieetyczne i niezgodne z prawem. Nie wolno bowiem wywierać
presji, wymuszać czy nakłaniać do wyrażenia zgody na udział w eksperymencie
medycznym. O tym również mówi Konstytucja.
Nie
możemy się zgodzić z Pani twierdzeniem, że wszyscy pacjenci mogą być leczeni
terapią medyczną marihuaną zgodnie z doświadczeniem i aktualną wiedzą medyczną,
z uwagi na to, iż doskonale wiemy, że w IPCD żaden z lekarzy nie posiada
stosownej wiedzy w zakresie terapii kanabisowej, o czym świadczy niezbicie
fakt, iż tylko doktor Marek Bachański taką terapię stosował względem najciężej
chorych pacjentów.
Nie
podważamy kompetencji innych lekarzy, a szczególnie ich wiedzy i doświadczenia,
jednak ta wiedza i doświadczenie nie jest związane z leczeniem Marihuaną
Medyczną, stwierdzamy więc jedynie fakt.
Państwa
stwierdzenie, iż cytuję:
„Zakładając, że leki udało się sprowadzić w ciągu 1 tygodnia od daty
potwierdzenia Zapotrzebowań powinni mieć Państwo zapas leku co najmniej do
pierwszych dni września (to przy
założeniu, że oba leki są stosowane równocześnie, co biorąc pod uwagę, że oba
leki zawierają te same substancje czynne jest dość wątpliwe, gdyż oznaczałoby
to dublowanie dawki).”
dokładnie potwierdza brak wiedzy i kompetencji z
Państwa strony o terapii kanabisowej, gdyż oba leki faktycznie mają te same
substancje czynne, jednak w całkowicie innych proporcjach i mają całkowicie inne
działanie terapeutyczne jak i zastosowanie.
Jako
odpowiedzialni rodzice nie uchylamy się przed spotkaniem z lekarzami, jedynie
zwracamy uwagę na to, iż przyjazd dziecka cierpiącego na bardzo ciężką padaczkę
w istniejących warunkach atmosferycznych stanowi dla niego zagrożenie zdrowia,
a nawet życia.
Informujemy
również, z pełną odpowiedzialnością za nasze słowa, iż wniosek na import
docelowy z dnia 2 czerwca 2015 roku, potwierdzony przez Ministerstwo Zdrowia na
Biediol oraz Bedrocan został zużyty wcześniej, gdyż w przypadku pojawienia się
stanów kryzysowych dziecka, jedynym sposobem na jego zniwelowanie jest
zwielokrotnienie dawki podawanych substancji. Brak wiedzy na ten temat jest
kolejnym dowodem na raczej średnie kompetencje IPCZD w zakresie leczenia
kanabisami.
Zapotrzebowanie
wystawione w dni 25.06.2015 roku nie zostało zrealizowane, gdyż w tym samym
dniu IPCZD wydało oświadczenie o zaprzestaniu terapii kanabisowej przez doktora
Marka Bachańskiego.
Jako
rodzice ciężko chorego dziecka, również bardzo ubolewamy nad zaistniałą
sytuacją, a szczególnie nad faktem, że mimo deklarowanej troski o
bezpieczeństwo naszego dziecka, przedkładają Państwo procedury i biurokrację
nad życie i zdrowie dziecka.
Państwa
oskarżenia w stosunku do doktora Marka Bachańskiego, z punktu widzenia
ekspertyzy prawnej podanej w punkcie 1, są bezpodstawne. Oskarżenia te jednak
bardzo skutecznie zastraszają i zniechęcają innych lekarzy przed zastosowaniem
terapii kamabisowej w obawie przed podzieleniem losu doktora Marka
Bachańskiego.
Z
tego punktu widzenia, Państwa polityka w ogromnym stopniu powoduje skuteczne zniechęcenie
do prowadzenia terapii Medyczną Marihuaną przez innych lekarzy w całym kraju.
Z poważaniem,
Kopię pisma otrzymają:
·
Dyrekcja
Centrum Zdrowia Dziecka
·
Ministerstwo
Zdrowia
·
Rzecznik
Praw Dziecka
·
Rzecznik
Praw Obywatelskich
·
Rzecznik
Praw Pacjenta
·
Naczelna
Izba Lekarska
·
Prezydent
Rzeczpospolitej Polskiej
·
Kancelaria
Prezesa Rady Ministrów
·
Komenda
Główna Policji
·
Media
Subskrybuj:
Posty (Atom)