Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.

czwartek, 21 września 2017

Jesień i kolejna batalia !

Jeśli ktoś miał złudzenie, że wejście w życie ustawy o dostępie do terapii konopnej coś zmieni w życiu pacjenta to się grubo pomylił.

Przyjrzyjmy się faktom.

Import docelowy już nie istnieje. Oczywiście wielkiego żalu po nim nie ma bo działał fasadowo i tak naprawdę był mydleniem oczu dla dosłownie kilkudziesięciu osób - jednak był!
Jak się komuś udało przebrnąć przez gąszcz procedur, znaleźć mądrego i empatycznego lekarza, załatwić pozwolenia od konsultanta i zdobyć autograf z  MZ oraz przeczekał kilka miesięcy to jednak coś tam uzyskiwał... Teraz już koniec.

Tak swoją drogą w kwietniu dr Bachański wystawił Maxiowi kolejne wnioski, w połowie maja były złożone do hurtowni farmaceutycznej i do dzisiaj cisza....

Co zaś mamy?

Otóż mamy kadłubka ustawy wmyśl którego każdy lekarz ( z wyjątkiem weterynarza ) ma prawo wystawić pacjentowi receptę na susz z konopi indyjskich pospełnieniu kilku wymogów:

- Pacjent przeszedł przez wszystkie formy leczenia ( bezskutecznie ) czyli spokojnie  można przyjąć, że musi to być pacjent albo ze stwierdzoną lekoopornością lub w stanie terminalnym. W jednym i drugim przypadku musi być przećwiczony ( bez pozytywów ) przez system konwencjonalnej medycyny. Ok... ale

Aby ten lekarz nawet w takiej sytuacji chciał się podjąć
leczenia konopiami to jeszcze mus coś w tym temacie wiedzieć. Co wie?  coż... zdecydowana większość lekarzy nie wie NIC albo ma w głowie narkofobiczne przekonania o szkodliwości konopi.

Kto jest za taki stan odpowiedzialny?
Zdecydowanie w dniu dzisiejszym  Ministerstwo Zdrowia. Urzędnicy z ministerstwa nie zrobili absolutnie nic aby dać lekarzom jakiekolwiek narzędzia, jakąkolwiek wiedzę czy jakiekolwiek wsparcie !
Ale to nie wszystko...

Pacjent , nawet ten najbardziej wyedukowany i w największej potrzebie nie może liczyć tylko na lekarza ale i na swoje lekarstwo bo uprawiać nie może, w aptece polskich konopi nie kupi a innych też nie ma... bo nikt do tej pory importu nie zapewnił...

Co zatem pozostaje? ... w moim odczuciu dalsza batalia , tym razem walka już nie z ignorancją i złą wolą ale walka o realny dostęp do leczenia już w końcu legalnego...

Nasze postulaty nadal są aktualne i będziemy zabiegać o normalność.









sobota, 19 sierpnia 2017

Max w szpitalu

Kiedy jest się rodzicem niepełnosprawnego dziecka to jest się też kapitanem statku pływającego po wzburzonych wodach. dzisiaj się czuje jakbym po Trójkącie Bermudzkim płynęła.
Dzisiaj dopłynęliśmy do portu w szpitalu. Tak bardzo juz odwykłam od takich miejsc ale co by nie powiedzieć to bezpieczna przystań.

Padaczka lekooporna, nawet jak jest trzymana na krótkiej smyczy to i tak potrafi dać się we znaki, potrafi wycisnąć łzy bezsilności i złości.
Trzy lata  regularnego leczenia medyczną marihuaną spowodowało, że pływaliśmy po w miarę spokojnych wodach. Napady , które się pojawiały nie były ani tak groźne ani tak intensywne jak kiedyś. Uśpiły czujność kapitana :(

Dzisiaj sztorm, burza, pioruny i wiry.

Ciągle się zastanawiam co jeszcze można zrobić? jaki popełniam błąd? czego nie dostrzegam? A może za wiele wymagam? za wiele oczekuję?
Może trzeba się pogodzić z życiem na wysokiej fali i i starać się jedynie na niej utrzymać?

Jednak nie mogę tak, nie potrafię, nie chcę się pogodzić z chorobą, która niszczy moje dziecko, poczucie bezpieczeństwa i powoduje bezsilność !

Kiedyś powiedziałam, że nie spocznę, dopóki nie znajdę rozwiązania. Ciągle - może naiwnie - ale wierzę że gdzieś za kolejnym zakrętem czeka coś lub ktoś co rozwiąże problem padaczki. Może to zioło, lek czy suplement? może to ktoś ze szczególnymi talentami albo  jakieś wielkie odkrycie naukowe  lub coś z zamierzchłej przeszłości...ale wierzę, że to coś  istnieje.

Patrzę na mojego synusia, na mojego  Misiunia i wiem  że On wie. Wiem, że nigdy się nie poddam.  ja zaś wiem, że zrobię dla Niego wszystko co w ludzkiej mocy.

Czasami tylko ogarnia taka fala bezsilności. Taka niemoc i świadomość bycia pyłkiem albo raczej nieistotną kroplą w oceanie. W takich chwilach nie marzę o niczym innym jak tylko o tym aby zabrać to cholerne cierpienie z Jego małego ciałka i wziąć je na siebie...ale tego też zrobić nie mam jak.

On...o czym myśli On, ten mały - wielki Człowiek, który przyszedł na świat i realizuje swoją  misję?
Czy czuje w tym spokój, czy systematycznie realizuje swój plan na tym świecie ? Czy myśli o swoim losie - przeznaczeniu?  Czy ma świadomość wpływu jaki wywiera na nas ? na rodzinę, na otoczenie   i na nieznanych sobie ludzi?

Patrzę w Jego ogromne i takie rozumne oczy i wiem, że On wie ale nie powie... pozwala na to aby sprawy się działy. Aby pomino pozornej niemocy nadawać bieg przeznaczeniu - swojemu i mojemu.

Ilekroć uśpię swoją czujność i popłynę w innym niż Jego kierunek przywołuje mnie do porządku. Nie pozwala zatracić się w pracy, w innych sprawach, wskazuje, że to On jest prawdziwym kapitanem a ja jedynie  najmniejszym majtkiem pokładowym z przerośniętym ego.

Kajam się Synku i przepraszam,   wiem, że więcej muszę być przy Tobie niż koło Ciebie.  Może ta cholerna padaczka jest sterem ?

Bredzę i mam mętlik w głowie... Pokieruj Syneczku moimi działaniami ale błagam! nie w tak dramatyczny sposób...  Kiedyś, pokierowałeś nas na konopie...co dzisiaj chcesz powiedzieć? jaki kierunek nadać?

Tak bardzo bym chciała mieć  w sobie Twój spokój....





sobota, 12 sierpnia 2017

Z życia Maxa ... i nie tylko :)

Dawno nic nie napisałam, długo nie zaglądałam a dziej się tak wiele. Dni, tak szybko płyną, życie niesie nowe wyzwania a my poddajemy się temu nurtowi w całości. Moja Babcia mówiła, że z nurtem płyną tylko zdechłe ryby. Miała rację :) ale też nie do końca tak jest.  Nurt jaki nam nadał Max jest wartki i często z wirami po drodze ale przychodzą też spokojne odcinki, kiedy daje wytchnienie i przyjemność. Od wielu miesięcy mamy stabilną sytuację z napadami - co prawda przytrafiają się co jakiś czas ale w porównaniu z tym co było wcześniej mamy  błogostan.
Misiek świetnie się rozwija - choć oczywiście w swoim tempie. Zawdzięczamy to przede wszystkim medycznej marihuanie. Za kilka dni będzie równo trzecia rocznica pierwszego podania jej.
Od 22 lipca 2014 roku Max był wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej z powodu stanu padaczkowego.  W tym stanie przyplątało się Misiowi wszystko co miało zakończyć się tragicznie. Sepsa, zakrzepica, zapalenia osierdzia, zapalenie wyrostka sutkowatego piramidy kości skroniowej, zakrzepica, niewydolność krążeniowa, wyłączony układ pokarmowy... Każda z tych przypadłości mogła się okazać śmiertelna a wszystkie na raz to już .... nawet nie chcę pisać. Sami wiecie co to mogło oznaczać. Wtedy po raz pierwszy przyszła do mas medyczna marihuana. Po rozpaczliwej walce o jej sprowadzenie i tak nie mogłam jej podać :( Procedury nie pozwalały...
Podałam ją jednak z tajniacka, po cichu, w tajemnicy... 
Czy się bałam wtedy ? nie..nie małam się o marihuanę bo bałam się o życie dziecka. 
Dzisiaj po trzech latach wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu - oraz w życiu Maxia.  
Długą przeszliśmy  drogę od tamtego czasu. Wile było wyboi i zawirowań ale się udało!.
Max dzisiaj to tak fantastyczny chłopak, że popełniłabym każde wykroczenie aby Go ratować..wtedy, dzisiaj i zawsze.
 Takie wspomnienia po trzech latach... 
Naszło mnie na nie bo po raz kolejny uświadomiłam sobie jak ważny jest Max. Dla mnie, dla mojej rodziny ale i dla setek a może i tysięcy innych ludzi. 
Dzisiaj, kiedy tak dużo czasu za nami, kiedy codziennie przyjeżdżają do mnie ludzi zdesperowani, często z podciętymi skrzydłami, sponiewierani przez chorobę a jeszcze bardziej przez sytem tak zwanej "służby zdrowia", tak bardzo cierpiący ale posiadający jeszcze okruszek nadziei... Taki czasami niewielki ale jednak istotny. To dla mnie ogromy zaszczyt, że właśnie dzięki Maxowi mogę tym ludziom  tą nadzieję urzeczywistnić. Marihuana... Medyczna. Dzisiaj już nie budzi aż takich emocji ani aż takich kontrowersji ale jeszcze niedawno było ciężko.
Dzisiaj mamy już ustawę, która pozwala ludziom się legalnie leczyć. Dzisiaj lekarz i pacjent mogą dokonać takiego wyboru bez narażania się na ostracyzm czy na wręcz bycie przestępcą.  Oczywiście pisząc dzisiaj mam na myśli  wtedy kiedy przepisy wykonawcze wejdą w życie i oczywiście to jest poziom bardziej mentalny niż rzeczywisty. W rzeczywistości  lekarze są nieprzygotowani, susz nie wiadomo kiedy i skąd będzie oraz nie będzie refundacji... czyli miodu nie ma. jest jednak kierunek działań.
Mam wiele szczęścia bo otaczają mnie fantastyczni ludzie dzięki którym już niebawem  MZ ( Ministerstwo (nie) Zdrowia dostanie wsparcie...no a le o tym to może  w innym wpisie.

Ok, sobota to dzień odpoczynku, więc Was zamęczać swoimi refleksjami nie będę.
Podam kilka informacji z życia Maxia:)

Max to już 8 latek, szczuplutki bo waży 17, 8 kg . Aktualnie terapia opiera się o ekstrakt :
CBD - 18 mg / kg masy ciała
CBG - 12 mg na dobę
THC - 2 mg/kg ( tak swoją drogą to czekam na kolejny i chyba ostatni import docelowy już ponad 2 miesiące ) 
QuinoMit - 3 x 2 aplikacje - to Q10 mitochondrialny - rewelacyjny produkt!
Wit D3 5000 IU 
Wit K2MK7 - 100 mg/ dobę
Wit C - 5000 mg / dobę

Efekty są rewelacyjne!
Max wstaje, dokazuje, gadaj jak jego siostra : dużo i niezrozumiale ( heheheh prawda Dominika ?: ) 
Ma koński apetyt i super humor. Nawet ostatnie zawirowania pogodowe nie spowodowały kryzysu. 








To kochani Gosia, Jurgen, Max, Marek i ja.... Jak ten czas szybko leci.....
 

piątek, 14 lipca 2017

Kiepsko jest mieć potężnych wrogów...

...Ale jeszcze lepiej jest mieć potężne grono przyjaciół.


Zastanawiam się czy już wystarczająco nacisnęłam na odcisk TYM NA GÓRZE?



Tym, którym nie w graj jest jak ludzie zdrowieją jest wkoło nas wielu. Do tej grupy z całą pewnością należy zaliczyć niektórych polityków. Tym gorzej im wyżej są postawieni. Dzisiaj się dowiedziałam, że syn matki, chorej na glejaka, która leczy się ekstraktami z konopi z rewelacyjnym skutkiem był przez półtorej godziny przesłuchiwany przez CBŚ. Głównym tematem była ponoć moja skromna osoba. Tak sobie myślę, że lada dzień i ja zostanę zaproszona na przesłuchanie.

Już teraz i w tym miejscu pragnę oświadczyć, że nie mam sobie niczego do zarzucenia, wszystko co robię jest słuszne i legalne. Udzielam ludziom wsparcia w zakresie ekstraktów CBD i robię to najlepiej jak potrafię w oparciu o doświadczenie płynące z setek już rozmów z ludźmi, tysięcy przeczytanych prac i opracowań naukowych, dziesiątek przeczytanych książek, z kilkunastu konferencji naukowych, wymiany doświadczeń z grupą najlepszych na świecie lekarzy - tych co się nie boją ratować ludzkiego życia.

Nigdy i nikomu nie sprzedałam substancji nielegalnej i zabronionej typu RSO - jedyne co robię i uważam to za słuszne działanie jest uczciwe informowanie ludzi o tym w jaki sposób  to działa i jakie są możliwe skutki i możliwości.

Zdecydowanie na odcisk naciskam też ludziom bezwzględnym i złym poprzez uświadomienie ludziom, że czarny rynek jest strefą niebezpieczną i grząską oraz, że zamiast nadziei można za ciężkie pieniądze kupić jakieś świństwo... noooo... to zdecydowanie wielu jest nie na rękę. 

Jest jednak coś co trzyma mnie w pionie. Moralnym, mentalnym i psychicznym. To wdzięczność tych wszystkich, którym ekstrakty CBD pomagają. Wielu wśród nich to ludzie dzisiaj już zdrowi, jeszcze więcej to osoby które pomimo choroby żyją godnie i znacznie dłużej niż na to wskazuje wyrok lekarzy.  Są to dzieci z redukcją napadów, osoby którym zahamował się rozrost choroby nowotworowej, ludzie którzy nie patrzą na cierpienie najbliższych i ukochanych.

Otacza mnie morze wdzięczności za wsparcie, pomoc, informacje i zwyczajnie ludzkie podejścia.
To moja tarcza, moja opoka, która mnie wzmacnia i chroni. Czyni wręcz cuda.

Jestem spokojna o swoją przyszłość bo względem ludzi i prawa podatkowego jest w porządku.

Ci co mnie trachnąć chcą stoją na straży amoralnego, nieludzkiego prawa, które zabrania ludziom leczyć się w taki sposób w jaki chcą, prawa, które pozwala w świetle procedur ludzi zabijać a nie pozwala ratować. Niech niczyjej czujności nie uśpi 440 głosów posłów i 80 głosów senatorów za legalizacją medycznej marihuany!

Jeszcze daleka przed pacjentami droga do normalności i prawa wyboru. Tymczasem komuś bardzo zależy na odcięciu grogi do legalnego CBD. Legalnego bo państwo chętnie przyjmuje ode mnie podatki, chętnie zmniejsza odsetek bezrobotnych ale już niepodoba mu się to, że ktoś próbuje wyjść po za ramy chorego systemu opieki zdrowotnej i w obliczu wyroku śmierci wydanego przez lekarza ma czelność szukać dla siebie ratunku i z jeszcze większą czelnością żyje !!!

Czekajcie zatem na info o moim przesłuchaniu... ja sama doczekać się już nie mogę.

Mam nadzieję, że dzięki takiemu spotkaniu/przesłuchaniu kolejne osoby ( bo w CBŚ też ludzie pracują ) zrozumieją czym jest ludzka godność i prawo do życia wbrew procedurą.

Miłego weekendu Wam życzę kochani! niech słońce gości w waszych sercach :) 






piątek, 23 czerwca 2017

Przepraszać nie będę, ale dziękuję,

Wczoraj podczas głosowania w sejmie nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii - czyli  kolokwialnie o ustawie o MM wypowiedziałam bardzo niegrzeczne słowa nie wiedząc do kogo je kieruję. Teraz wszyscy już wiemy.

Kto chce niech sam posłucha :) : 



https://www.facebook.com/Artha.Dorota.Gudaniec/videos/10211884172074127/     



Poniższy wpis dedykuję TYLKO POSŁOM I POSŁANKOM

Obiecałam, że do adresatów ostatniego zdania napiszę albo inaczej powiem co myślę.
Moje słowo droższe od pieniędzy, zatem kiedy już emocje opadły spełniam obietnice.

Nie zamierzam przepraszać, ponieważ niezależnie od formy to przekaz treści się nie zmienia.
Pamięta pan może, panie Ziobro nasze pierwsze i szczęściem jedyne osobiste spotkanie?
Na schodach sejmowych... podałam panu rękę i pokazałam nagranie napadu padaczkowego mojego Syna.
Nie grałam na pana emocjach jak mi pan zarzucił, chciałam tylko aby pan i inni politycy zobaczyli o co naprawdę walczymy. Jednak pan jako JEDYNY spojrzał na film z wyjątkowo cynicznym i obrzydliwym wyrazem twarzy i powiedział, że nie robi to na nim żadnego wrażenia bo jakiś znajomy dzieciak powiesił się po trawie.  
Nie zrobiło na panu ważenia cierpiące w tracie napadu epileptycznego dziecko, które tak cierpiało po kilkaset razy dziennie, pan ocenił to jako gra na emocjach...
Wie pan co wtedy poczułam i co zaraz potem zrobiłam...? Poczułam odrazę do pana, obrzydzenie, które mnie skłoniło do wejścia do męskiej toalety abym chociaż ręce mogła umyć po spotkaniu z wyjątkowym złem.
Tak, jest pan złem,  trudno mi sobie wyobrazić to, że pan sprawuje tak zaszczytne i godne stanowisko Ministra Sprawiedliwości będąc człowiekim absolutnie pozbawionym empatii, współczucia                    i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Wstyd mi za pana, ale z drugiej strony nie pomyliłam się co do pana.  Wczoraj  w czasie głosowania TYLKO pan i pana koleżanka Beata Kempa byliście przeciwni ustawie, która ludziom godność i nadzieję oddaje....  Nie pomyliłam się, jest pan kanalią o czym się przekonałam tego dnia na schodach... tego dnia, kiedy dwóch innych parlamentarzystów miało konsternację na twarzy widząc kobietę w męskim WC.




Beata Kempa - pani też przepraszać nie będę. Nie wiem czy się pani jedynie pomyliła w głosowaniu - co by było ludzkie i do naprawienia. Jednak jeśli świadomie pani takiego wyboru dokonała to też jest pani wyjątkowo cyniczną i złą kobietą. Modli się pani pokazowo, szasta frazesami na prawo i lewo, a w sercu smród i zgnilizna. Moja Babcia o takich jak pani mówiła: modli się przed figurą a ma diabła za skórą.
Zagłosowanie przeciwko ustawie pozwalającej ludziom na redukcję cierpienia, na godne umieranie, na poprawę jakości życia które jest naznaczone chorobą to dla mnie skandal, obrzydliwość i hipokryzja. Pozycjonuje się pani pokazowo jako katoliczka.... to dzięki takim jak pani kościół katolicki traci, odchodzą od niego ludzie wiary, kościół dzięki takim jak pani jest obrzydliwą wydmuszką. Hipokryzja, zakłamanie, czyste zło - przy tym brak empatii o którą byłam skłonna panią podejrzewać. 
Niech się pani dobrze po własnej rodzinie rozejrzy bo był u mnie pacjent mocno cierpiący z prośbą o pomoc, a powoływał się na panią.... :( Ja mu pomogłam a pani chce aby zdychał w cierpieniu i upodleniu chorobą oraz świadomości leczenia się czymś zakazanym....  Rzygać mi się chce jak pomyślę o takich jak pani :(


Chcę też podziękować tym po których się nie spodziewałam zrozumienia - jestem pozytywnie zaskoczona i jednocześnie przepełniona radością.  
440 posłów w tym najbardziej demonizowanych z prawa i z lewa i z samego środka okazało się ludźmi dla których są wartości ponad podziałami partyjnymi i ponad interesem własnym.

Powinnam tu wstawić listę wszystkich i im dziękować ale dziękując absolutnie wszystkim szczególnie chcę podziękować tym z którymi przyszło mi rozmawiać częściej:

Dziękuję posłom :
Kamilowi Duszkowi, Bartoszowi Arułkowicz, Joanie Musze, Jarosławowi  Kaczyńskiemu,  Patrykowi Jaki, Alicji Kaczorowskiej , Alicja Chybickiej, Ewie Kopacz, Panu Kozłowskiego

Największe podziękowania jednak i niezmiennie dla Posła Piotra Liroya Marca !!!

Wszystkim dziękuję stokrotnie.

Moja Babcia mówiła : 

Uważaj co dajesz - bo dajesz raz a dostajesz sto razy !

Stokrotnie Wam dziękuję za głosowanie HUMANITARNE.


W kolejnych wpisach będę dziękowała pozostałym  wspaniałym ludziom, którzy się przyczynili do tego wspaniałego kroku jakim było wczorajsze głosowanie.











niedziela, 11 czerwca 2017

Już czas !





Już czas zakasać rękawy i ostro wziąć się do roboty a raczej do wyegzekwowania swoich praw!

Ponad dwa lata nieustających zabiegów aby łaskawa władza pochyliła się nad losem pacjentów i co ? I NIC!!! i nie ma tu znaczenia jaka to władza! 

Kila międzynarodowych konferencji poświęconych właściwościom konopi, kilkanaście spotkań i posiedzeń w  murach sejmu, kilkadziesiąt spotkań w gronie lekarzy, krok po kroku budowanie świadomości w społeczeństwie poprzez programy w mediach, wywiady, wypowiedzi, reportaże i diabli wiedzą co jeszcze i co ?              i nadal NIC!
Złożone projekty ustaw - ustawa Liroya, ustawa Kality... i co               i NIC!!!
Przeprowadzone sondaże z których jasno wynika , że społeczeństwo domaga się legalnej medycznej marihuany kontrolowanej, przypisywanej przez lekarza .. i co ? i NIC!!!
Niepotrzebne śmierci dzieci, osób dojrzały i starszych ...i co ?            i NIC!!!

Czy naprawdę musimy się godzić na dyktat lobbingów farmaceutycznych, które mają możliwości i przede wszystkim środki pozwalające na kupienie sobie każdego urzędasa, polityka i każdej ustawy????
Czy chcemy być jedynie maszynkami płacącymi podatki a w zamian otrzymującymi "pakiet onkologiczny" czyli najbardziej rozwinięty system odczłowieczenia ????

Nie wiem jak wy, ale mnie już krew zalewa i ŻĄDAM  aby marszałek KUCHCIŃSKI w swojej zakichanej łaskawości poddał ustawę Liroya pod głosowanie!!!

ŻĄDAM szacunku dla ludzkiej godności i zaprzestania traktowania ludzi jak przedmioty użytkowe czy raczej użyteczne ...władzy              i korporacjom!

mamy ostatnie dni do zebrania 100 tysięcy podpisów pod projektem ustawy 

www.ustawa.konopielecza.pl

i wprowadzenia jej jako projekt OBYWATELSKI - do ciężkiej               i jasnej cholery - ruszmy się w końcu bo nas przerabiają na kotlety każdego dnia a my siedzimy potulni albo bierni w oczekiwaniu aż ktoś coś za nas zrobi!!!!!

Ktoś to właśnie MY SAMI!!! 

TO MY  MUSIMY to zrobić bo ONI nie mają w tym żadnego interesu!
Nie liczmy na ich zmiłowanie i empatię - ONI tylko słupki                w bilansach potrafią zliczać.

Do dzieła!!!

Już czas!!!

Przy okazji zachęcam do obejrzenia dwóch materiałów :

https://vod.pl/programy-onetu/onet-reportaz-online/h6nx5rb.


http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/zyje-dzieki-medycznej-marihuanie-jestem-zdrowy-nic-mi-nie-dolega,233928.html



Zadaj sobie przy okazji pytanie:

Co byś zrobił gdybyś przestał się bać?






wtorek, 16 maja 2017

Jak wybrać CBD ?






Bardzo często pada pytanie jaki wybrać CBD?
Czym się różnią poszczególne produkty?
Olej czy ekstrakt ? Dlaczego?

Te pytania zadają mi ludzie w rozmowach telefonicznych, osobistych i w mailach. Często też takie pytania padają na forach internetowych i na FB.

Postaram się odpowiedzieć na nie zgodnie z moją wiedzą, doświadczeniem i logiką.
Zachęcam jednak każdego czytelnika do własnych wniosków i własnej analizy rynku.

Zacznę od podstaw.

Olej czy ekstrakt?

Często słyszymy o olejach czy olejkach CBD. To moim zdaniem takie hasło wywoławcze ponieważ kryje się pod nim wiele i nie zawsze rozumiemy o co tak naprawdę chodzi.

Olej CBD uzyskuje się w Polsce z konopi siewnej (cannabis sativa L) - to legalnie (choć po sporej papierologii) uprawiana roślina na polskich polach.
Uzyskuje się z niej ekstrakt, który następnie trzeba "ulegalnić"

Dopuszczalna norma zawartości THC w suchej masie roślinnej wynosi 0,2%, jednak po ekstrakcji czyli również zagęszczeniu, poziom zawartości THC ulega zwiększeniu. W takiej sytuacji każdy producent musi swój ekstrakt "ulegalnić", czyli dostosować do prawa polskiego.
Każdy producent ma swoją filozofię produktu i zgodnie z nią pracuje.
Ja osobiście słyszałam o kilku  metodach  "ulegalnienia".

  1. Można ekstrakt rozcieńczyć w oleju jadalnym i dzięki temu zejść do legalnego poziomu THC
  2. Można przekształcić THC dzięki fizycznym procesom takim jak czas, temperatura, ciśnienie ...
  3. Można opatentować inny mechanizm ... jaki tego nie wiem - bo producenci się nie chwalą swoim "know how"



  1. Jeśli producent rozcieńcza ekstrakt to niestety rozcieńcza nie tylko THC ale i wszystkie inne zawarte w nim komponenty - uzupełnia zaś jedynie poziom CBD i oby to robił używając izolatu! Niestety często używany jest syntetyczny CBD (kannabidiol). Proces ten jest całkowicie legalny, ale w mojej ocenie pozostawia wiele do życzenia w kwestii etyki.Nie mam pojęcia który producent tak robi ale wiemy, że tak się dzieje. Konsekwencją takiego procesu może być utrata wielu właściwości ekstraktu wynikających z synergizmu działania wszystkich elementów.
  2. Jeśli producent przekształca THC to bez wątpienia ponosi zdecydowanie większe koszty produkcji ale zapewnia zdecydowanie najlepszy produkt, który nie będąc rozcieńczonym daje największe możliwości uzyskania rezultatów jakich oczekujemy po ekstrakcie. Przekształcenie jest tym samym co proces zamiany CBDA w CBD (to taki przykład) 
  3. Wiem, że niektórzy producenci mają swoje tajne sposoby na legalny produkt bez rozcieńczania i bez przekształcania, ale ja tych metod nie znam a jedynie opieram się na ich deklaracjach. 
Zawartość CBD w % lub w ml

Kolejna sprawa to zawartość %.  Wielu producentów świadomie lub nie (nie mi to oceniać) wprowadza klientów w błąd pisząc na etykiecie na przykład: 10 % CBD, podczas gdy jak się wczytamy w etykietkę to się okazuje, że to 5 % CBDA i 5 % CBD. prosta matematyka - 5 + 5 = 10.
Jednak to jest tak naprawdę nabijanie w butelkę ! Czym innym jest CBDA a czym innym CBD - oba związki są cudne, ale każdy z nich ma inne właściwości!

Drugim takim marketingowym, czy raczej oszukańczym mechanizmem, jest zawartość  CBD w miligramach. Kupujemy na przykład 30 ml oleju CBD - 500 mg więc wydaje się nam że mamy 30 ml 5 % CBD - ale czy na pewno? Tak by było gdyby zawartość tej buteleczki była na poziomie 1500 mg (5 % w 10 ml = 500 mg x 3 = 1500 mg ) Tymczasem...sami policzcie i sami wnioski wyciągajcie.


Wartość dodana

Ludzie kupują produkty w wielu miejscach; w sklepach stacjonarnych, w internecie, od znajomych. Wszystkich łączy jedno: potrzebują wiedzy na temat stosowania, dawkowania, rezultatów, oczekiwań, możliwości. Ludzie mają milion pytań i często żadnych odpowiedzi.
Dzieje się tak z powodu porządku prawnego. Otóż CBD pomimo, że jest legalne nie ma swojej kategorii przyporządkowania. Nie jest lekiem, bo nie ma badań klinicznych i nie spełnia wymogów reżimu farmaceutycznego, nie jest suplementem diety (choć uważam, że to najlepsza  kategoria) bo GIS nie przewidział możliwości rejestracji CBD jako suplementu. Nie jest w końcu jedzeniem bo wykazuje zbyt duże właściwości bioaktywne. Zatem producentom/sprzedawcom łatwo nabrać wody w usta i nie mówić nic albo prawie nic... Wygodne ...prawda?
Ale czy etyczne? coż...nie sądzę...
Co zatem zrobić...?
Szukać takiego produktu i takiego dostawcy, który ma wiedzę, ma doświadczenie i ma wolę pomocy człowiekowi w potrzebie. 


CBD to nie panaceum

Nawet jak kupimy najlepszy jakościowo produkt to i tak nie mamy gwarancji sukcesu. CBD nie jest panaceum i czasami trzeba troszkę pokombinować... wiele fantastycznych jakościowo produktów może nie spełnić naszych oczekiwań nie ze względu na jakość ale na profil kannabinoidowy. Każda odmiana konopi ma swoje cechy wspólne, ale i swoje cechy indywidualne. Są odmiany bogate w CBD albo bogatsze w CBG, różnią się proporcjami związków i tak dalej. Dlatego jeśli się ktoś decyduje na wsparcie CBD to powinien nie ustawać w poszukiwaniu najlepszego dla siebie produktu ale wybierać z tych najlepszych i sprawdzonych.

W Polsce dopiero zaczynamy raczkować w tej dziedzinie - na przykład w Izraelu od ponad 40 lat prowadzi się badania... Dogonimy świat...kiedyś. Tymczasem wybierajmy z głową a nie w oparciu o cenę. Cena niestety nie jest jedynym i najważniejszym wyznacznikiem, choć często mami. Niestety to ciągle bardzo drogi produkt bo droga jest uczciwa produkcja, uczciwe badania, poświęcony czas, zdobywanie wiedzy i doświadczenia, że już nie wspomnę o podatkach i VAT.

Na dzisiaj tyle :)

Pozdrawiam bardzo serdecznie i naprawdę zachęcam do rozwagi :) 

















niedziela, 30 kwietnia 2017

O czopkach raz jeszcze

Codziennie słyszę pytanie: 


- Co jest lepsze? czopek? olej doustnie  a może jeszcze inaczej?

Po ponad dwuletniej praktyce w stosowaniu ekstraktu CBD moja odpowiedź jest taka:

NIE MA METODY JEDYNIE SŁUSZNEJ I NAJLEPSZEJ !

Zwyczajowo stosujemy trzy formy aplikacji ekstraktów z konopi ( choć jest ich więcej :)


  • czopek doodbytniczy
  • ekstrakt do połknięcia
  • ekstrakt utrzymywany na śluzówce jamy ustnej
Każda z tych metod ma plusy i minusy. Postaram się opisać swoje własne doświadczenia i Wam drodzy Czytelnicy pozostawię osąd.

Czopek





Czopki w alternatywnej formie leczenia zazwyczaj każdy przygotowuje sobie sam z użyciem masła kakaowego, oleju kokosowego i gliceryny.
  • Gliceryny nie polecam bo działa głównie na dolny odcinek odbytu i wywołuje wypróżnienie, 
  • Oleju kokosowego też nie polecam bo bardzo szybko się topi i czasami można nie zdążyć go podać.
  • Masło kakaowe zaś ma wiele zalet.
Po pierwsze jeśli kupimy masło surowe, nierafinowane i BIO to powinniśmy mieć pewność  pełnowartościowego                     i bezpiecznego surowca farmaceutycznego, który można stosować długoterminowo. Nie topi się natychmiast                     i doprowadza substanję czynną do żyły głównej brzusznej co powoduje rozprowadzenie CBD do krwioobiegu                          z pominięciem pierwszego przejścia przez wątrobę. Czopki są szczególnie wygodne u dzieci, u osób nieprzytomnych czy u ludzi z problemami gastrycznymi takimi jak wymioty,  czy cierpiącymi na problemy z przełykaniem. Ważne jest też, że w odbycie nie mamy kubków smakowych więc dość paskudny smak ekstraktu z konopi nie przeszkodzi w terapii            i nie spowoduje jadłowstrętu.

Czopki tez posiadają swoje wady.

Głownie chodzi o "ekologię" terapii. Jeśli pacjent nadmiernie cierpi z powodu aplikacji w intymne miejsce to jakby                       z marszu torpeduje swoje leczenie. 
Nie każdy też może przyjmować czopki z powodu problemów na przykład z hemoroidami, szczeliną odbytu, przebytego zabiegu operacyjnego. 

Przeciwnicy podawania CBD w czopkach twierdzą, że niewielka jest biodostępność a już jak zaczniemy rozprawiać o THC to się okaże, że czopek to istne zło. Ja mam do tego nieco inny stosunek...

Mnie interesuje skutek terapii. Po czym poznamy, że terapia działa skoro nie ma badań szerokodostępnych, robionych konkretnie w danym zakresie?

Chętnie bym przeczytała o naukowych faktach mówiących           o skuteczności takiej czy innej drodze aplikacji, w opraciu          o zrandamizowane badania na dużej populacji. Niestety nikt takich badań nie przeprowadził w odniesieniu do tego co nas najbardziej interesuje :( Szkoda...tymczasem musimy polegać na sobie i wypróbować inne metody:

POŁYKANIE ekstraktu



Moja logika może nie jest stricte naukowa ale wynika                 z doświadczeń z setkami już osób.

Jeśli cokolwiek połkniemy to musimy to strawić, następnie strawiony "pokarm" przemieszcza się do dalszej obróbki metabolicznej i między innymi w wątrobie dochodzi do wielu przemian. Na przykład THC ( delta 9 terahydrokannabinol ) przekształca się w 11-OH-THC i kilka innych związków - z tego co mi wiadomo to minimum 4 takie związki,  z czego 11-OH-THC jest wielokrotnie bardziej psychoaktywne.  Czyli połknięcie  THC z pewnością potęguje uczucie haju ale czy leczy lepiej nie  zwykłe stare THC? chętnie się tego dowiem....
CBD zaś w wątrobie przekształaca się w istną kaskadę metaboliczną; wchodzi CBD a wychodzi  co najmniej 46 związków! który z nich leczy bardziej?

Bez wątpienia ludzie stosujący doustnie kannabinoidy mają      z tego korzyści... ludzie stosujący je doodbytniczo też je      mają ? w czym zatem rzecz?

Nie jestem naukowcem - co często podkreślam ale jestem praktykiem i obserwatorem - i to czego doświadczyłam              w ciągu ponad dwóch lat to, to, że sprawa jest bardzo indywidualna!

To co dziala na jednego nie musi działać na drugiego. Nie ma jedynej słusznej metody jest za to koniecznośc  POKORY!

Osobiście krew mnie zalewa jak na tak zwanych stronach konopnych czytam, że to czy owo jest jedynie słuszne                     a reszta jest  BE!!!

Pokora w leczeniu konipiami jest nam potrzenbna tak długo jak długo konopie będą stanowić zagrożenie dla BiGPharmy!  

Tak długo dopóki naukowcy nie zaczną badać, badać i raz jeszcze badać!

Szczerze mówiąc w głebokim poważnaniu mam takie czy inne tezy skoro doświadczenia z żywymi ludźmi mówią nam co innego!
Znam ludzi chorujących na takie same jednostki chorobowe, które stosując odmienne metody aplikacji ekstraktów                 z konopi osiągają rewelacyjne efekty!

Moja rada dla Ciebie czytelniku jest taka:

Poznaj każdą możliwość i przetestuj ją na sobie. Tylko                i wyłącznie wtedy masz własne doświadczenia.
Ja Ci powiem, że czopki w przypadku Maxa są rewelacyjne, blisko 2 lata je stosujemy i  z miesiąca na miesiąc mamy postępy w kontrolowaniu padaczki!, Max się swietnie rozwija i wiem, że to rewelacyjna metoda...ale dla MAXA.

Znam też dzieci ( Robuś na przykład ) które dostają tylko kropelki do buziaka i też jest świetnie.
Czyli co? można forsować jedynie słuszne terorie??
Nie ! Na Boga nie!

Proszę Cię, jeśli już decydujesz się na leczenie czy wsparcie w leczeniu przy pomocy kannabinoidów, to miej otwarty umysł i nie słuchaj opowieści dziwnej treści tylko sam się przekonaj!

To w końcu nie jest kwestia tego kto ma rację ( skoro nie możemy na razie żadnej racji udowodnić ponad wszelką wątpliwość ). To jest kwestia zdrowia i życia!

Zatem...

Jak się decydujesz na czopek to zrób go w czysty sposób, z użyciem dobrych materiałów.

Jeśli chcesz jeść ekstrakt to go jedz i obserwuj swój organizm.

Jeśli chcesz to wcieraj sobie ekstrakt w śluzówkę jamy ustnej... możesz go trzymać pod językiem, możesz wetrzeć w dziąsła albo trzymać jak chomiczek na policzku.
Jak Ci przestanie smakować albo jak stracisz apetyt to zmień formę.

Możesz sobie ekstrakt rozcieńczyć w oleju jadalnym... zadbaj wtedy tylko o to aby był to dobry olej. Taki jaki wesprze Cię dodatkowo w terapii. Poczytaj, sprawdź czy bardziej potrzebujesz kwasów tłuszczowych NNTK czy ALA, Omega 3 czy Omega 6 .

Weź odpowiedzialność za swoje zdrowie i życie bo nikt inny tego nie zrobi za Ciebie.

Pamiętaj!

Konopie też nie są panaceum! Jak już podejmujesz starania o odzyskanie zdrowia to rób to na wiele sposobów.
Dieta, witaminy, minerały, emocje...i zdrowy rozsądek a to wszystko jeszcze z miłością do siebie i otoczenia.









poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Z prądem płyną tylko zdechłe ryby...

Wielkanocny poniedziałek... 2 lata temu, też w wielkanocny poniedziałek Max trafił do szpitala z rozpoznaniem zapalenia płuc. To wtedy był w szpitalu po raz ostatni. To wtedy lekarze zarzucili mi wyolbrzymianie roli CBD bo już we wtorek zapalenia płuc nie było...

Wspomnienia.

2 lata to dużo czasu, zwłaszcza dla niepełnosprawnego dziecka i jego najbliższego otoczenia.
2 lata to też bardzo mało czasu jeśli liczy się na poważne zmiany.

Dla nas to bardzo dobre lata - wręcz przełomowe. Max poczynił gigantyczne postępy w rozwoju. Siedzi, wstaje, mama mówi i dokazuje  - na swój sposób. 
Szukamy teraz rehabilitacji stóp - bo Misiunio wstaje na na wierzchniej stronie stopy... tak jakby na paluszkach ale od góry.

W ciągu tych dwóch lat poznałam wielu wspaniałych ludzi, wielu wspaniałych inaczej i wielu obojętnych...ale czy do końca? nie...raczej nie.

Jutro odbędzie się ostanie pożegnanie człowieka, który wywarł ogromy wpływ na moje życie. Człowiek, który uporządkował moją wiedzę i moje emocje. Człowiek, który dawał siłę kiedy przychodziło zwątpienie. To profesor Jerzy Vetulani. Dziękuję Pani Profesorze za Pana życzliwość, wsparcie, przyjaźń. Do zobaczenia w lepszym świecie.


W ciągu tych 2 lat poznałam też ludzi, którzy rozczarowali albo wręcz do szewskiej pasji doprowadzili.

Nie poświęcę im uwagi - bo być może tego by chcieli. To wyjątkowe szkodniki ludzkie. Indywidua niegodne miana człowieka. Oni dokładnie śledzą każdą moją aktywność. Jestem przekonana, że rozpoznają siebie w tym wpisie.  Istoty te przesiąknięte są złem, korupcją, brakiem empatii. 

Spotkałam też ludzi którzy okazali się kłamcami, którzy kłamią w najgorszy sposób bo kłamią w sprawach najważniejszych, sprawach wagi naszego życia. To między innymi Ci ludzie pomimo deklaracji odpowiadają za brak regulacji w sprawie cannabis. Na zdjęciach widać uśmiechy ale mój był spowodowany nadzieją a ich cynizmem. :



Na całe szczęście spotkałam też wspaniałych ludzi, którzy z prądem nie płyną. Są odważni, mądrzy, kreatywni. Walczą o każdy skrawek prawdy. Ludzie często opluwani za swoją postawę i wiedzę:








Wiele jeszcze zdjęć mogę zamieścić .... o wielu osobach napisać - wiem, że płyniemy pod prąd ale wiem też , że dopłyniemy  bo to jedyny słuszny kierunek. 


Za kilka dni mam nadzieję, że spotkamy się w Sejmie aby dać wyraz swojemu oburzeniu za poczynania kłamców i ludzi złych. 

Powiemy o co i o kogo walczymy. Są to nasi najbliżsi, ukochani, cierpiący na różne schorzenia... słabi chorobą ale mocni nami.












Do zobaczenia. Nie płyńmy z prądem.

niedziela, 12 marca 2017

Dość hipokryzji - czas na wspólnotę

Niechcący życie mnie wtłoczyło w politykę, której żywotnie nie cierpię!
Za sprawą zabiegania o życie Maxa dotknęłam spraw które do niedawna były mi skrajnie obce. 
Żyłam sobie spokojnie jak większość zjadaczy chleba i kapusty w tym kraju borykając się z codziennymi troskami i ciesząc się z codziennych małych radości.

Teraz moje życie wygląda inaczej. Wdepnęłam w szambo hipokryzji , małostkowości, ugrywania własnych interesów małych i wielkich, oszukiwania ludzi przez władzę, 

Przyglądam się temu co nas otacza i coraz bardziej mam ochotę wyjść na ulicę i krzyczeć, krzyczeć z całych sił nawołując do OPAMIĘTANIA!!!

Niech mi ktoś wytłumaczy kilka spraw bo sama widocznie za głupia jestem....


👎 Dlaczego polski rząd robi wszystko aby Polskę i Polaków pogrążyć w interesach korporacyjnych? - już tłumaczę co mam na myśli:
  • Medyczna Marihuana -  Polak musi być przestępcą aby się leczyć - łamany jest paragraf 68 Konstytucji RP. Tymczasem jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę... Kasę korporacyjną wynikającą między innymi z wtłaczania w ludzi leków za które wszyscy płacimy a które w zdecydowanej większości nie spełniają swojej roli. Leki używane w medycynie paliatywnej, leki używane w padaczkach lekoopornych ( sic!!! ), leki antydepresyjne, które wielu ludzi wpędzają w pętlę uzależnienia lekowego, leki przeciwbólowe które już ulgi nie przynoszą... Pracuję aktualnie w malutkim gronie pasjonatów nad zrobieniem zestawienia : lek i jego producent oraz obroty jakie uzyskuje - kontra tania medyczna marihuana która stanowi  bezpieczny i skuteczny zamiennik. Wyjdzie nam wtedy komu służy rząd! Czy wykazuje choć minimum troski o człowieka - obywatele czy też siedzi głęboko w kieszeni korpobiznesu.
  • Banki - kredyty. Polacy są zanurzeni po szyję w długach. Mamieni jesteśmy ofertami kredytowymi na każdym kroku... banki obiecują, kuszą ale jak przyjdzie co do czego to okazuje się, że zakładasz sobie pętlę na szyję a Polska jako nasza ojczyzna z tego niestety nie czerpie zysków bo nasz pieniądz nie jest suwerenny. Nasz pieniądz należy do korpobiznesu obcego kapitału. Na przykładzie nieszczęsnych frankowiczów widać ten mechanizm doskonale. Co robi nasz rząd ? Otóż skończył robić cokolwiek jak dorwał się do władzy... przed wyborami jeszcze przynajmniej obiecywali pomoc...a teraz.. cóż naszczuli ludzi na siebie wzjemnie i tych potrzebujących i oszukanych zostawili samym sobie.
  • Górnictwo  - ktoś się zapyta.. po co się w takie sprawy mieszać ?  Ja po prostu chcę aby mi ktoś wyjaśnił jak to jest, że na  polskiej ziemi Niemcom czy Czechom opłaca się górnictwo a Polakom w Polsce się to nie opłaca?  a może chodzi o to, że trzeba najpierw majątek zaniżyć, zdeprecjonować, bogate złoża "ukryć" a potem za grosze sprzedać - wyciągając dla siebie zyski a to, że cała Polska, cały Śląsk, tysiące rodzin na tym straci ? hm... a kogo to???!!!
  • STOP NOP. Szczepienia - u nas obowiązkowe podczas gdy na świecie a przynajmniej  w jego cywilizowanej części szczepienia są dobrowolne a po wystąpieniu NOPu są odpowiednie fundusze odszkodowawcze, które zabezpieczają potrzeby uszkodzonego człowieka. Ktoś powie... szczepienia nie dotyczą wszystkich - NIE! To błąd w założeniu...  Wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni bo to co jednych już spotkało to innych może spotkać.
  • Ochrona środowiska.  Jak do tej pory - a żyję już 45 lat nie widziałam takiej masowej katastrofy środowiskowej  zafundowanej przez rząd!! były pożary, były powodzie ale to co się teraz dzieje ma wpływ na nas wszystkich i na przyszłe pokolenia!

Takich tematów można długą listę stworzyć...jest ich doprawdy wiele. Szkolnictwo, lecznictwo, sądownictwo, to co jemy albo raczej to co jeść musimy jako korpobinzesowe śmieci, 
wizerunek Polski....

To są sprawy które dotyczą nas wszystkich niezależnie od poglądów politycznych,  od wyznawanej religii, od wykształcenia.

To są sprawy, które powinny nas jednoczyć.  Powinien zrodzić się Ruch Wkurwionych !
Bo jak będziemy dawali przyzwolenie na to co się dzieje a co nas wszystkich dotyczy to za chwile obudzimy się z ręką w nocniku !

Nasze dzieci nie będą wstanie normalnie żyć, opiekować się nami jak się zestarzejemy a ci co dzisiaj są młodzi nie będą w stanie funkcjonować i normalnie dzieci wychowywać.

Zdrowie, bezpieczeństwo, poczucie godności... Mamy do tego prawo i nie pozwólmy sobie go odbierać w imię podziałów politycznych czy światopoglądowych.

Miłej niedzieli...