Blog poświęcony Maxowi, epilepsji i medycznej marihuanie.

Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.

wtorek, 17 stycznia 2017

Żywy dowód. Martwy Bohater

Czy dopiero musi ktoś umrzeć, aby wrócił temat medycznej marihuany?
Czy trzeba śmierci młodego, znanego i lubianego człowieka by choć na chwilę oderwać się od "ważnych" spraw i pochylić nad losem człowieka?

Wczoraj kiedy usłyszałam, że Tomek Kalita jest już w lepszym świecie, kiedy popłynęły mi łzy bezsilności i złości pomyślałam: jutro znowu się zacznie głośno mówić o MM.

Nie pomyliłam się :(

Mówią dzisiaj znowu wszyscy... nawet premier Szydło. Znowu padają deklaracje puste niczym wydmuszka na wielkanoc.
Ponoć rząd powoła ekspertów... dobre sobie!! Od wielu miesięcy eksperci są traktowani jak szlam!
Pytam zatem których ekspertów powoła rząd?  Radziwiłła? Pinkasa? kolesi z big farmy?
Ludzi odpowiadających za finanse ? a może  polityków?
Pytam i spodziewam się rzeczowej odpowiedzi... KOGO RZĄD UWAŻA ZA EKSPERTA?

Za kilkanaście dni do Polski przyjadą praktycy medycyny cannabis z Izraela, USA, UK, ze Słowenii.. Przyjadą podzielić się wiedzą, doświadczeniem klinicznym, doświadczeniem naukowym.
Sprowadzamy ich bez wsparcia rządowego, ale dla ludzi z rządu, dla ministrów, dla lekarzy, jako strona pozarządowa udzielamy wsparcia tym, którzy o naszym zdrowiu mają decydować i co???
Ano NIC!!!!

Zaledwie kilku lekarzy się zdecydowało przyjść i wiedzę pozyskać, z polityków TYLKO poseł LIROY  przybędzie ! Inni czasu  nie mają!

Prawie wszystkie towarzystwa medyczne, ministerstwo zdrowia, NIL uzyskali zaproszenie i informację o konferencji na taką skalę i co ??? i NIC!!! w swoim zadufaniu  i podłej arogancji w poważaniu mają wiedzę, światowej klasy doświadczenie i konieczność pomocy pacjentom!!

TYLKO jedno towarzystwo medyczne związane z bólem wysyła swojego przedstawiciela!! TYLKO jeden lekarz będzie na sali !!

Słuchając deklaracji ludzi z rządu słabo mi i niedobrze... jak bardzo trzeba być nieludzkim i nieczułym, aby dopiero w obliczu śmierci kolegi deklarować cokolwiek wiedząc, że to kolejna fala marketingu politycznego ....

Każdego dnia umierają ludzie - anonimowe ofiary chorego systemu, nieludzkich przepisów, chęci zysków i władzy ... Każdego dnia.

Każdego dnia ludzie także odzyskują po kawałeczku zdrowie, wiarę, nadzieję... są to Ci, którzy postanowili iść pod prąd, którzy mieli jeszcze na tyle siły, aby przeciwstawić się chorobie i systemowi.

Markus - chłopiec z guzem pnia mózgu, który żyje prawie pół roku od czasu wyroku śmierci.
Andrzej, który ma wznowę glejaka bo zabrakło mu środków na leczenie, ale żyje 2 lata od wyroku śmierci.
Jakub, który żyje po glejaku ponad 2 lata i nie ma wznowy!
Maciej po glejaku, który wczoraj  zrobił rezonans i jest CZYSTY
Max, który ma kilka napadów w miesiącu zamiast kilkuset dziennie
Krzysztof, któremu poznikały guzy z nerki i z wątroby
Alicja, która po glejaku kończy studia i jest najlepsza na roku
Dominik, który po glejaku cieszy się życiem
Antek, który już nie ma guza na płucu.

Mogę wymieniać długo ludzi, którzy bohatersko żyją i śmierci się nie dają, bo konopie ich wspierają. Konopie, które powinny być dostępne dla każdego pacjenta.

A gdyby tak przyjąć hipotetycznie możliwość, że zachoruje Prezes?
W końcu to starszy pan, prostata może zaszwankować. Rak prostaty to paskudna sprawa dla każdego mężczyzny. Powikłania są jeszcze paskudniejsze...przerzuty do kości, ból ponoć niemiłosierny...

Znam wielu takich panów, jedni cierpią a inni nie..to co ich odróżnia to sposób leczenia. Ci na konopiach lepiej wszystko znoszą.

Nikomu źle nie życzę:( nawet politykom, nawet rządowi, który jak nierząd się zachowuje.
Uczulam Was jednak włodarze!! Też jesteście TYLKO śmiertelnikami! I wasza władza was nie uchroni przed cierpieniem. Wtedy, w obliczu choroby wszyscy się zrównujemy... nie czekajcie na to, dajcie ludziom możliwość godnego życia, godnej śmierci i poczucie godności kiedy myślą o was...

Każda śmierć jest niepotrzebna jeśli można jej uniknąć- śmierć Oli, Kacperka, Julii, Tomaka i wielu innych...
Śmierci nikt nie uniknie jak nadejdzie czas... ale możemy śmierć odsunąć, spowolnić.
Cierpienie nie uszlachetnia.
Brak cierpienia zaś uskrzydla.

Nie umiera ten co w sercach i pamięci naszej.














sobota, 31 grudnia 2016

Nie będę publikowała tego wpisu.. tz. będzie on tu, ale nie puszczę go na FB czy T...

Przeczytają to Ci co zagadają tu  czasami a nie pod wpływem faceboczka :)


Mam kilka refleksji dotyczących najbliższej przyszłości...

Po pierwsze legalizacja...hahah, po pierwsze i po ostatnie w moim życiu.
 Cholera,  od 2 lat wszystko co dotyczy Maxa, mojego życia i mojej rodziny dotyczy tez legalizacji konopi - odwrotnie z reszta też...

Zatem... legalizacja.

Moim zdaniem  do pewnego przełomu dojdzie dopiero na wiosnę. Nie z powodu budzącej się do życia przyrody ale z powodu  kalkulacji politycznych.
nikt chyba nie ma wątpliwości co do tego, że tematu konopi i ich właściwości prozdrowotnych nie da się pod dywan pozamiatać.
Aktualna władza doskonale zdaje sobie sprawę, że temat ten jak juz wypłyną to się go utopić nie da...czy to topienie w szambie obłudy czy to w oceanie pogardy albo w morzy nadziei..  Nie utonie          i koniec.

Wiosna to ostatni dzwonek na wzmorzoną kampanię przedwyborczej propagandy.  Co prawda wybory do samorządów odbędą się dopiero jesienią 2018 roku ale  18 miesięcy to kropla w  morzy kiełbasy wyborczej.  Temat będzie  pociskany od dołu skoro góra na razie ma  ludzi w poważaniu.
Wyobrażam sobie to tak...  zaczynają się uaktywniać lokalni politycy, będzie sporo spotkań w wiejskich świetlicach i na salach   w ośrodkach kultury... kandydaci zaczną się puszyć i obiecywać czego to nie zrobią dla swoich lokalnych  społeczności. Ludzie zaś zaczną pytać o sprawy dla nich ważne. Czy jest coś ważniejszego  dla przeciętnego zjadacza kapusty niż jego zdrowie ? niż drowie jego dzieci czy wnuków?

Przy obecnym kryzysie parlamentarnym przestaje być ważne to co mówią czy obiecują ci z wierchuszki...zacznie być ważne to co mówią i obiecują ci blisko ludzi.

Dzisiaj politykom się juz nie wierzy i to bez znaczenia czy z prawa z czy z lewa. Kompromitacja elity rządzącej jednak potężna jak głęboki jest Rów Mariański.   Ja osobiście straciłam nadzieję na  uczciwe intencje polityków. Nie wszystkich oczywiście ale  tych co mają realny wpływ.   Co z tego, że szeregowy poseł PiS popiera legalizację konopi podczas gdy dostaje nakaz z góry aby zachowywać się tak jak  prezes kazał...

Jaki jest prezes ( koń znaczy się ) każdy widzi....

Nie obchodzi mnie dzisiaj czy to jego osobiste przekonania czy podszepty złych doradców. Konsekwencja jest taka, że prezes na ta chwilę pokazał , że nikt mu nie podskoczy z konopiami i już.

Tak naprawdę to biedny prezes nie wie, że  jego źli doradcy  wiją sobie wygodne gniazdko i  ukręcają interesiki z Izraelem czy Kanadą... , że mają pełną świadomość tego, że z suwerenem już świadomym , oczytanym i z ogromami potrzebami dalej pogrywać się nie da i w końcu te konopie  trafią do aptek. Jednak byznes to byznes...i coś na tym ugrać dla siebie trzeba. To, że straci na tym polska gospodarka/ A KOGO TO ???  ważne , że minister będzie syty a  owcom da się siana... przy okazji prezesa się pogłaska.

Brzydzę się polityką oparta na bezwzględności, chciwości, braku empatii i poszanowania dla ludzi. Oczywiście z ust Pinkasa usłyszeliśmy , że on i jego świta są dawcami nadziei,  że nic innego nie robią tylko  harują na rzecz rodaków. Nie mówi co prawda o szczepionkach wycofanych z UE i Chin ale u nas na siłę i obowiązkowo będą podawane noworodkom, nie mówi ile za to zapłaciliśmy i ile  oni z tego mają  prowizji...coż , ja tego tez nie powiem bo nie wiem jakie stawi prowizyjne obowiązują za 168 milionowy kontrakt na masowe wyszczepianie dzieci...
ten dawca nadziei jakoś nie zauważa losu pacjentów onkologicznych, nie zauważa losu pacjentów neurologicznych  i wielu innych... mów o sobie , że nadziei nie odbiera...

Wracając do moich refleksji....

Konopie zagoszczą w polskich domach na recepty wydawane przez wszystkich lekarzy bo wszelkie ograniczenia minimalizowałyby  biznes dla MZ ( zakup konopi w Izraelu - zamiast polskie uprawy )
Będę drogie  ale może się i doczekają masowej refundacji ( choć w to akurat śmiem wątpić ), legalne nadal nie będą tak jak legalne nie są inne  środki narkotyczne stosowane w medycynie.
Skoro będą drogie to pacjenci i tak  trafią na czarny rynek bo po pierwsze będzie taniej a po drugie najprawdopodobniej będzie lepsza jakość ( doświadczenia z Czech ). Władza posługująca się półprawdami orzeknie, że zapotrzebowanie na legalne  konopie w medycynie jest znikome, więc cały szum jest  sztuczny i ma inne cele.  Posługiwanie się półprawdami jest wygodne i jako narzędzie propagandy bardzo skuteczne. Druga część prawdy będzie taka, że pacjentów będzie przybywać bo świadomość społeczna wzrasta ale z racjonalnych powodów zasilą szarą strefę.

Nie umiem zrozumieć dlaczego ci mniej nastawieni na kasę politycy tego nie dostrzegają?
Może tylko udają, że chodzi im o dobro ludzi?

Wiosna zatem będzie nasza, w lutym II Międzynarodowa Konferencja Konopie w Teorii i Praktyce,
Pomimo szeroko rozesłanych zaproszeń jakoś nie widać zainteresowania ze strony polskich polityków, urzędników i medyków.

Po konferencji usłyszmy, że za późno się dowiedzieli, że mieli inne prace do wykonania, inne spotkania zaplanowane, że to czy owo, tamto czy sramto...

Wiem, że tak będzie bo na okoliczność I konferencji było tak samo...

Skorzystają z tej konferencji ludzie zainteresowani zdrowie swoim czy bliskich... i w ten sposób  my robimy swoje a beton z czasem i tak skruszeje.

Szkoda tylko, że w tym czasie  będzie sporo niepotrzebnych śmierci....

Przemyślenia, refleksje ale i dziesiątki rozmów doprowadzimy też do otwarcia  Centrum Terapeutycznego Max Hemp

To naprawdę wyjątkowe miejsce, w którym ludzie potrzebujący zdobędą wiedzę i nabędą kompetencje, dzięki którym powrót do zdrowia będzie łatwiejszy a czasami możliwy...

Mam też refleksje dotyczące mnie samej... Bardzo mi ostatni czas zmienił sposób myślenia i postrzegania świata.
Stałam się bardziej wrażliwa na hipokrytów i kłamców - wcześniej wierzyłam obligatoryjnie we wszystko co mi ktoś obiecywał. Naiwnie wychodziłam z założenia, że skoro moje słowo droższe od pieniędzy to inni mają tak samo...cóż... słowa ludi u władzy znaczą mniej niż psia kupa... dla mnie to była bolesna lekcja.
Jestem też bardziej asertywna i umocniona w swoich przekonaniach i w swoim dążeniu do celu.
Celem jest zdrowie, życie i godność Maxia  a przy okazji wszystkich innych ludzi... Cel te uświęca środki. Nie mam w sobie zgody na aktualny stan rzeczy i mam w sobie jeszcze sporo pokłady siły aby ten stan zmieniać.

Wiara moja jest już zrównana z pewnością.
Wierzę, że będzie normalnie i jestem pewna, że to nastąpi niebawem ...choć w bólach :)
Wierzę w ludzi i ich serca. W umysły czasami już mi tej wiary brakuje... ale ...damy radę !:)
Wierzę, że t najlepszy kierunek jaki można było obrać... najlepszy obok pasywności, bezradności, roszczeniowości i beznadziejności.
dla mnie lepsze jest  5 minut działania niż 5 minut  głupkowatego dumania.
Dumać trzeba też mądrze i konstruktywnie, staram się tego uczyć.
Trzeba też mieć nieco czasu dla siebie.. postanowiłam dać sobie  3 godziny w tygodniu na  ćwiczenia... :)  Abym wielka nie była musze schudnąć :)

Czasami czuję też samotność, taka przykrą bo w tłumie.. wiem, że  wiele osób wspiera moje i nasze działania ale czasami czuję, że towarzyszy temu ostrożność i jakiś taki  asekuracyjny stan...  Wtedy czuję się jak  taki żołnierzyk co z szabelką na czołg chce uderzyć...
Zaraz potem sobie myślę, że to nie tak..., że ludzie się po prostu boją i ze strachu wola nie uzewnętrzniać swoich poglądów czy postaw.
przykro mi jednak , że tak jest.. :(

Ok,  chyba musze zając się Maxiem... chłopak musi zjeść obiad nawet jeśli mama ma szał pisania...



















Misiowo podsumowując 2016....





 Właśnie policzyłam... oczom sama nie wierzę,  szok , szok, szok... ale jakże pozytywny!!!
Max w całym roku miał 61 napadów !! TYLKO 61.  Przed leczeniem konopiami miał po kilkaset dziennie, tych drobnych ale i kilkadziesiąt tych  trudnych  i po kilkanaście tych wyjątkowo paskudnych, z bezdechem, z lękiem o życie, tych co straszą i paraliżują serce i umysł... Zaznaczam, że druga połowa roku jest o niebo lepsza niż pierwsza :)

Taki bilans !!!

Nadal nie mogę zrozumieć i stawiam pół litra na to, że nigdy nie zrozumiem dlaczego musimy walczyć o leczenie o życie, o godność??
Dlaczego musimy udowadniać, że mamy prawo do zdrowia i jeśli coś pomaga to wara komukolwiek do tego...

Nadal w zdumienie mnie wprowadza stan umysłów ludzi, którzy nami rządzą, któ®y decydują o naszej codzienności o naszym życiu...

Nie chodzi nawet tylko o konopie.

Polska jako jedyna w Europie stanowi poligon szczepionkowy i pole do eksperymentów medycznych...na niestety ogromną skalą bo  szczepienia są obowiązkowe...ciagle nam się dokłada nowe...

Czy wiecie, że

Konwencja o prawach człowieka i biomedycynie (pełna nazwa: "Konwencja o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej w dziedzinie zastosowania biologii i medycyny", w literaturze często używana jest nazwa "Europejska Konwencja Bioetyczna"), jedna z konwencji Rady Europy, zawarta 4 kwietnia 1997 r. w hiszpańskim mieście Oviedo. Konwencja jest podstawowym dokumentem na kontynencie europejskim regulującym trudne sprawy z pogranicza medycynyetyki i prawa. Konwencja obowiązuje od 1 grudnia 1999 r., na razie tylko 19 państw europejskich (Polska nie jest jeszcze stroną tej Konwencji, choć już ją podpisała w 1999 r. – potrzebna jest jeszcze ratyfikacja).
Zawiera ona jedynie najważniejsze zasady, bowiem zamiarem jej twórców było, aby stanowiła ona ramy prawne dla tematyki zastosowania biologii i medycyny, a bardziej szczegółowe rozwiązania prawne byłoby zawierane w kolejnych protokołach dodatkowych.
Konwencja reguluje kwestie:
( wklejone z Wikipedii )

Nie będę się tu jednak rozpisywała w tych klimatach. Każdy, kto w Polsce zachorował wie jak się nim  Ojczyna opiekuje i że aby chorować w naszym kraju trzeba mieć końskie zdrowie i kupę kasy!

Tym bardziej cieszę się z tych 61 napadów bo to daje nadzieję, że w przyszłym roku będzie ich jeszcze mniej.

Leczenie CBD jest skuteczne, bezpieczne  i może być tanie o ile nasi włodarze w końcu przyjmą do wiadomości, że  kasa od firm farmaceutycznych jest brudną kasą, brudną i unurzana w krwi                          i nieszczęściu ludzkim. 

Max aktualnie dostaje CBD wraz z CBG i odrobiną THC na co jeszcze mamy oficjalne pozwolenie :) 

24 mg CBD na kg masy ciała
10 mg CBG na dobę
 2,5 mg  THC na kg masy ciała

Taka mieszanka jest dla Maxa ratunkiem od ciężkich napadów padaczkowych ale i jest możliwością rozwoju, zdobywania nowych kompetencji, uczenia się i realnego procesu ozdrowieńczego.

Komu to przeszkadza, kto na tym straci kiedy ludzie zyskają?

Max.. To ewidentny dowód na skuteczność i bezpieczeństwo terapii cannabis...


Niestety inaczej nie udało mi się pokazać ostatnich mega osiągnięć Maxa :) ale link to nie jakaś tragedia przecież...:) 


Dobra, na koniec  wyliczanka :

  • 61 napadów w całym roku
  • 0 pobytów w szpitalu
  • 0 antybiotyków doustnych czy dożylnych
  • 1 antybiotyk w kroplach do uszu
  • 2 turnusy rehabilitacyjne u dr Vela
  • 1 turnus rehabilitacyjny na koszarowej
  • dalekie podróże - Truskawiec, Świnoujście, Warszawa
  • Postępy rehabilitacyjne : samodzielny stabilny siad, kontrola głowy, kilka sekund samodzielnego stania, "wspinanie" się w basenie
  • Postępy edukacyjne : wokalizacja, sylaby :MaMa, Geee, Ba, Ta
  • Ekspresowe tempo jedzenia ( posiłek 10-15 minut ), gryzienie,  koniec z blenderem i miksowaniem wszystkiego :)
  • Rozbudzona ciekawość ( zaglądanie Misia w monitor, tablet, telefon)
  • Próby komunikowania potrzeb ( głód, pragnienie, mokra pielucha )
  • Preferencje smakowe
  • Ulubione mniej lub bardziej dźwięki 
  • Wyrażanie emocji adekwatnie do stanu ducha : ...śmiech, niezadowolenie, marudzenie, 

Plany na Nowy Rok:

  • 4 turnusy rehabilitacyjne
  • Stanie na własnych nóżkach
  • pierwsze kroki
  •  dalsza redukcja napadów
  • praca nad innymi niż CBD i CBG kannabinoidami
  • Podróż jeszcze dalej niż na Ukrainę ( nie wiem jeszcze gdzie ;) 

Plan najważniejszy: 


LEGALIZACJA MM


SZCZĘŚLIWEGO I ZDROWEGO        NOWEGO ROKU !!! :)











sobota, 17 grudnia 2016

Polsko!! dokąd to prowadzi???

Taaak... nie wiem jak Wy, ale ja czuję duży niepokój... Za obecną sytuację wszyscy w jakimś stopniu ponoszą odpowiedzialność. To nie jest tak, że zawiniła TYLKO opozycja albo TYLKO rząd... jedni i drudzy grają w grę pod tytułem władza, wpływy i pieniądze. Szkoda tylko, że w wynik tej gry traci całe państwo. Szkoda, że każda ze stron widzi tylko pozytywy swojego działania. Dzisiaj wysłuchałam orędzia Beaty Szydło.. Słowa zgrabne ale niestety w dużej mierze nie prawdziwe. Zabrakło mi w nich chociaż odrobiny pokory i przyznania, ze być może w imię dobrych intencji ale jednak PiS nie jest samym dobrem, że też popełnia błędy i w ramach dialogu dla wspólnego dobra Polski i Polaków jest gotowy na kompromis. Zamiast tego usłyszałam o wielkich sukcesach rządu, o tym jak cudownie jest teraz w Polsce i jaką wielką prace wykonał rząd podczas gdy opozycja tylko przeszkadza, mąci i krzyczy. To strasznie przykre, bo gdy ludzi wyszli na ulicę nadal prowadzi się kampanię wyborczą :( Czy Beata Szydło szykuje się do wyborów? czy w tak trudnej sytuacji ma do powiedzenia tylko to, co mówiła w kampanii wyborczej?
Opozycja też ma za uszami... PO zawiodło strasznie Polskę i Polaków i słusznie przegrali demokratyczne w końcu wybory, nie może się pogodzić z odsunięciem od pierwszej linii władzy i wpływów. To wszystko prawda i nie ma we mnie żalu za ich przegraną. Mam natomiast żal za to, że dzisiaj zarówno jedni jak i drudzy używają Polaków do swoich celów. Doprowadzili, że ludzie skaczą sobie do gardeł, obrzucają się błotem i się wzajemnie szczują...są wrogami, podczas gdy są jedynie pionkami :(
Komu zależy na silnej Polsce? na dobrym życiu polskich rodzin? Pisowi??? NIE! PO ? NIE!
Mam wrażenie, że nikomu... nawet samym Polakom.
Premier chwali się 500 + - pewnie wielu rodzinom te pieniądze pomogły...ale czy na pewno 93 % dzieci wyszło ze skrajnej nędzy? Nie wierze w to...choćby dlatego, że wiem o patologiach tego programu. O tym Beata Szydło nie mówi, nie mówi, że Domy Dziecka są pełne sierot społecznych, którymi rodzie żyją i dobrze hulają a teraz MY wszyscy finansujemy zarówno utrzymanie ich dzieci w placówkach jak i dajemy im po 500 zł na drugie i każde kolejne dziecko jak tylko wezmą swoje dzieci na 24 (!!!!) godziny w miesiący do domu! Taaaak! Wystarczy wyciągnąć dzieciaka z bidula na 24 godziny aby dostać całe 500 + !!
Dlaczego w orędziu Beata Szydło pochwaliła się wielkim sukcesem rządu w sprawie możliwości sprzedaży bezpośredniej płodów rolnych przez rolników skoro wiemy ( a przynajmniej niektórzy - Jarosław Sachajko ) wiedzą, że to fasada?!
Dlaczego rząd Beaty Szydło rozprawia się z UBecją ( co popieram całym sercem ) a w swoich szeregach ma skompromitowanych komuchów - Piotrowicz? i diabli wiedzą kto jeszcze?
Dlaczego pozwala się na Misiewiczów i Rajmundów innych...
Dlaczego jednym zdaniem Jarosława Kaczyńskiego uwala się projekt nad ktrym ludzie ciężko pracowali wiele miesięcy w sprawie leczenia konopiami?
Dlaczego ludzie w Polsce muszą być przestępcami tylko dlatego, że walczą o życie swoje lub bliskich?
PO też nic nie zrobiło w tej sprawie... Ewa Kopacz olała nas haniebnie.. nie miała czasu nawet na spotkanie, Noumann i Radziewicz winnicki opowiadali w tym temacie wierutne kłamstwa... Krzywdzili ludzi i ich ignorowali.. PiS mógł to naprawić a tak sam nas haniebnie oszukał...
Jestem rozgoryczona i przestraszona. W sprawie konopi pewnie zaraz ogłoszą sukces bo kupią za nasze ciężkie pieniądze susz w Izraelu...Zarobi Izrael a my za to zapłacimy... Tak wygłada dbanie o polskie interesy?
To jedynie maleńka sprawa na tle tysięcy większych spraw... Ale ja, jako suweren niestety nie czuję #DobrejZmiany.
Jak się do tego dołoży brak szacunku dla ludzi o odmiennych poglądach, narzucanie jedynie słusznej linii postępowania i rozumowania, rozdawanie publicznych pieniędzy kościołowi i pociotkowi wszelakiemu...
Hipokryzja przelewa się hektolitrami. Rząd pochyla się nad ofiarą górników z kopalni Wujek - mówi o ich bohaterskiej postawie, o przelanej krwi i oddanym życiu ale zadośćuczynienia jakiegokolwiek nie przyznaje - za to za wypadek w Smoleńsku ( tragiczny, straszny, bolesny ) rodzinom ofiar miliony rozdaje ....Coś tu nie gra...
Coś tu nie gra z obietnicami... mieli bronić polskiego górnictwa przed PO a po przejęciu władzy też kopanie chcą zamykać...
Ja prosta kobieta jestem, matka, żona, suweren...
Ale ja jak i miliony prostych kobiet, prostych mężczyzn, po prostu obywateli - widzę perfidna grę i perfidną manipulację.
Każdy chce nas używać do swoich celów.. PO, PiS. PSL, KOD...
Gdzie w tym wszystkim jesteśmy my? my Polacy? Ci co codziennie budują ten kraj albo Ci co już go opuścili bo szans na godne życie tu nie zobaczyli...?
Pokory wam politykom trzeba!
Dzięki temu co narodowi robicie zalewa nas fala hejtu i nienawiści, oskarżeń, posądzeń, wyzwisk...
Czy my Polacy na to zasługujemy?
Pewnie tak...nawet sami sobie to robimy.
Posłuchajcie.
Sami sobie robimy HOLOKAUST


czwartek, 15 grudnia 2016

Współczesne niewolnictwo





Czy też jesteś niewolnikiem?


Bierność... obywatela największa broń jaką dysponuje władza.

Bierny obywatel tylko poklika, pogada w swoim gronie, pokrzyczy na telewizor ale tak naprawdę NIC więcej nie zrobi. Jest  Bierny i wierny...swojej bierności.

Zastanawia mnie nie od dzisiaj  skąd w ludziach taka postawa? czy wynika ze strachu? z lenistwa?     z poczucia bezsilności? z charakteru? z doświadczeń? z wychowania?
Pewnie po części można to przypisać każdej z tych przyczyn... mi do głowy przychodzi jeszcze jedno...
Bierność wynika z niewolnictwa. Dzisiaj z uwagą wysłuchałam wypowiedzi przyjaciela,   do czego       i  Ciebie  zachęcam ( https://www.youtube.com/watch?v=dh1TS08O5aA ). Przyznam, że daje do myślenia.
Pozwoliliśmy na to  aby nas traktować jak niewolników, Ba!! zgadzamy się na to i jeszcze cieszymy się, że ktoś za nas myśli i ściąga z nas odpowiedzialność !

Dzięki tej postawie zawsze możemy powiedzieć, że to  "ONI" są winni...to "ONI" są źli, to "ICH" trzeba ukarać, wygwizdać czy cokolwiek innego...

Ja się temu sprzeciwiam!

Nie po to pokolenia całe walczyły o wolność aby dzisiaj ich spadkobiercy byli niewolnikami!
Jak jednak zrzucić pęta niewolnicze? Jak pozbyć się kajdan i kagańca?

Przede wszystkim przestać być biernym!

Trzeba  na każdym kroku brać sprawy w swoje ręce i przede wszystkim odpowiedzialność !
To się zaczyna od małych spraw...codziennych.. 

Od tego czy rano do śniadania damy sobie wtłoczyć porcję propagandy?
Czy podejmiemy decyzję o tym czy zbluzgać sąsiada za to, że jego pies obsikał nam koło w samochodzie... Tak! to jest odpowiedzialność za  swój nastrój,  za poziom emocji  i relacje z innymi ludźmi...

Idziemy do lekarza... lekarz daje Twojemu dziecku 18 lek przeciwpadaczkowy...czujesz, że to kolejna ściema, że dziecko już jest prawie roślinką, że ten lek też nie zadziała...ale  Doktor to doktor! W końcu  się uczył jak leczyć...
Co z tego, że intuicja podpowiada Ci, że nie tędy droga..ale boisz się odpowiedzialności, nie zaprzeczysz lekarzowi, nie  zawalczysz , jesteś bierny... i składasz odpowiedzialność w jego ręce...
Problem jednak polega na tym, że  lekarz też nie weźmie odpowiedzialności bo działa w zakresie procedur i jeśli ich nie przekroczy to Twoje dziecko będzie roślinką ale w zgodzie z kanonem...          Bo Ty się boisz przestać być biernym...
Bo masz kajdany i tak naprawdę jesteś niewolnikiem, systemu, wiary, konwenansów, kościoła, rządu... Nie ważne kto Cię zniewala! Jesteś niewolnikiem i już !

Obraziłam kogoś? pewnie nie jedna osoba poczuła się urażona... Nie taka jest moja intencja. Ja też jestem tą osobą... piszę o sobie w takim samym stopniu jak o Tobie... z tą tylko różnicą, że ja już  świadomie wybieram wolność. Nie godzę się na niewolnictwo chociaż nadal jestem niewolnikiem.

Porzuciłam bierność na rzecz działania... może niewiele to działanie daje.. Ja jednak mam poczucie , że po kawałku odzyskuję choć okruchy wolności mojej duszy i umysłu.
Nie pozwalam na karmienie  mojej głowy propagandą, nie godzę się na debilizmy wygłaszane              w majestacie  stanowisk, myślę samodzielnie...może ułomnie, ale to są moje myśli i moje poglądy.
Nie obchodzą mnie  partie i ich programy.. interesuje mnie człowiek, jego postawa.
Nie uznaję sztucznych autorytetów ale szanuję tych co swoim życiem udowodnili, że na szacunek zasłużyli...

Wolność...kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem...

Czekam na chwilę kiedy ludzie zaczną się budzić , przestaną pozwalać na manipulowanie ich sercami i umysłami, czekam na taki dzień w którym o terapii zdecyduje pacjent i jego lekarz a nie urzędnik...

Wolność to stan umysłu... można być wolnym będąc uwikłanym w prozę życia.

Największym jednak problemem była i jest bierność...
A największą głupotą jest myślenie, że ktoś coś za mnie zrobi...

Miłego dnia....