Doktor Marek Bachański jest INTERNOWANY!!! tak, tak, w wolnej Polsce, lekarz, który się cieszy największym szacunkiem wśród rodziców jest uważany za wroga publicznego przez swoich pracodawców!
Rodzice wzięli sprawy w swoje ręce i postanowili czynne zawalczyć o lekarza swoich dzieci - dodajmy, że są to dzieci, które przez wielu innych lekarzy zostały opuszczone, aby nie rzec olane bo NIE ROKUJĄ!!!
Dr Bachański miał odwagę i serce ( nie wspominając o wielkim rozumie ) aby w każdym, nawet najciężej chorym dziecku wiedzieć małego człowieka, który ma prawo do życia i godności a w każdym rodzicu widzi partnera w poszukiwaniu rozwiązań dla ciężko chorego dziecka!
Doktor został ukarany bo NIEPROCEDURALNIE ( niby !!!) uratował życie mojego syna i ma odwagę ratować inne dzieci!
Na szczęście, my - rodzice nie godzimy się na taki stan rzeczy, żądamy przywrócenia dr Bachańskiemu możliwości pracy w poradni, żądamy zwolnienia w trybie natychmiastowym dyrektorki Małgorzaty Syczewskiej i pociągnięcia jej do odpowiedzialności służbowej ( przynajmniej ) za zaistniałą sytuację !
Niech odpowie za narażenie tak szacownej instytucji jaką jest CZD na śmieszność i utratę zaufania społecznego!
Zapraszamy też ludzi dobrej woli do wsparcia inicjatywy rodziców! - dzisiaj my mamy problem - jutro ten problem może być Twój!
Ramówka pikiety:
7 października 215 r. Miejsce : Instytut Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka
Interwencja poselska w CZD Andrzeja Dołeckiego 12:00
Zbiórka pod wejściem głównym CZD,Rozkładanie transparentów, 13:15-13:30
Rozpoczęcie pikiety, przemowy, oświadczenie do mediów, podsumowanie interwencji
13:30-14:00
Delegacja składa petycje w CZD 13:50
Koniec pikiety 14:00
Razem mamy szanse obalić mur niekompetencji, zawiści, ignorancji i braku dobrej woli.
Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.
Strony
wtorek, 6 października 2015
Ludzie listy piszą... tez do prokuratury....
Jestem mamą
siedmioletniej dziewczynki Oliwki . Moja córeczka od urodzenia cierpi na
dziecięce porażenie mózgowe. Mimo tak ciężkiej choroby do czwartego miesiąca
życia nie zauważałam żadnych niepokojących objawów . Bardzo dobrze jadła ,
spała , reagowała na dźwięki , wodziła wzrokiem (mimo stwierdzonej wady lewej gałki ocznej ). W czwartym miesiącu
życia zaczęła niepokojąco przyciągać główkę do klatki piersiowej , zwijając się
, zaciskając piąstki , często przy tym płacząc z bólu .Napady dodatkowo
wzmagały się przy każdej infekcji , wszelkich stanach niepokoju , nadmiernego
hałasu , nieznanych głosów , upałów , niekorzystnego ciśnienia i wielu innych
czynników. Pani neurolog w CZD stwierdziła zespół Westa. Szybko okazało się , że
jest to padaczka lekooporna . Po żadnym z wprowadzanych leków nie następowała
redukcja napadów. Pani doktor skierowała nas na leczenie sterydami . Niestety ,
również bez efektów. Gdy wykorzystała wszystkie znane jej formy leczenia ,
zaproponowała nam Doktora Marka Bachańskiego . ( za co jestem jej bardzo
wdzięczna )Twierdząc , że jest to dobry lekarz , który z powodzeniem stosuje
dietę ketogenną u pacjentów z lekooporną padaczką . Tak trafiłyśmy do Doktora
Bachańskiego , który wprowadził u Oliwki dietę ketogenną . Nastąpiła niewielka
, ale jednak nastąpiła redukcja napadów . Przy każdej wizycie moje dziecko
miało wykonywane cały szereg różnego rodzaju wyników (zdarzyło mi się nawet
usłyszeć w punkcie pobrań krwi , że Bachański to zawsze tyle tych wyników zleca
)Doktor zawsze słuchał , rozumiał , radził , ciągle szukał nowych jeszcze
lepszych metod leczenia swoich pacjentów . Gdy pracował w poradni każdy jego
pacjent był z Nim w stałym kontakcie .Każdemu starał się pomóc, cieszył się z
każdego , nawet najmniejszego postępu. W swojej pracy kierował się tylko dobrem
dziecka . Nie zgadzam się z decyzją dyrekcji CZD o odsunięciu Doktora
Bachańskiego od pacjentów . Jest to nie tylko cios dla doktora ale zwłaszcza
dla ciężko chorych dzieci . Odsunięcie
Doktora Marka Bachańskiego od pacjentów a także utrudnianie dostępu do terapii
medyczną marihuaną , pozbawia moją córkę szansy na lepsze życie , bez bólu i
redukcję napadów epilepsji .
Biedrzycka
Katarzyna.
środa, 30 września 2015
Słów kilka od mamy małego pacjenta dr Bachańskiego....
Witam serdecznie,
Jestem mamą 4 letniego chłopca, który w wieku 1 roku i 4
miesięcy zachorował na wirusowe zapalenie mózgu .Choroba bardzo uszkodziła mu
mózg w skutek czego cierpi na padaczkę lekooporną. Mój synek codziennie przeżywa kilkadziesiąt napadów
padaczkowych (utraty przytomności, bezdechy )
Nasza trzyletnia wędrówka po różnych szpitalach, przychodniach, gabinet prywatnych nie przynosiła żadnych
efektów w leczeniu a same skutki uboczne . Kuba był faszerowany przeróżnymi
lekami w tym też sterydami . Jego zdrowie bardzo na tym ucierpiało .
W lipcu 2014 r . skonsultowaliśmy chorobę syna z dr
Bachańskim . Doktor zaproponował nam
dietę ketogenną . Z dnia na dzień napady ustępowały . Dr Bachański bardzo
skrupulatnie analizował każdy dzień ,
bardzo często robiliśmy badania i tak samo często jeździliśmy na wizyty
kontrolne .Nasza radość była wielka ponieważ
Kubuś coraz więcej rozumiał ,
zaczął się śmiać i mniej się ślinił . Jednak organizm Kuby zaprotestował i odrzucił dietę . No i piekło
zaczęło się od nowa .
Jak usłyszeliśmy o
medycznej marihuanie nasze życie znów nabrało sensu , nadzieje były ogromne .
Szybko okazało się, że to nie będzie
takie proste . Wstrzymano import docelowy leku na bazie marihuany .
Kiedy takowy import odblokowano , związano ręce dr Bachańskiemu i zabroniono wypowiadać się na temat leczenia konopiami indyjskimi .
Szczytem absurdu okazało się odsunięcie doktora od
leczenia dzieci. I co ? I nic . NIE MAMY
LEKARZA , KOŃCZĄ NAM SIĘ LEKI ,NIE MAMY
BADAŃ , ALE KOGO TO OBCHODZI . Przecież możemy iść do innego doktora , który przez kolejne trzy lata będzie
faszerował dziecko lekami , które tak
naprawdę nie leczą .
Płakać mi się chce , ale staram się być silna . WYJDĘ NA
ULICĘ W OBRONIE DR. BACHAŃSKIEGO BO MAM PRAWO WYBRAĆ KTO BĘDZIE LECZYŁ MOJE
DZIECKO .
Z wyrazami szacunku Małgorzata Kusy
Musisz to przeczytać - Krzyś
Łzy mi płyną po twarzy... nie zatrzymuję ich, nie ścieram...niech płyną i oczyszczają żal, gorycz, cierpienie...
Przeczytaj przyjacielu historię Krzysia, Jego Taty i Mamy... przeczytaj, zapłacz a później wstań i walcz z nami! walcz o godność Krzysia, Maxia, Oli, i tysięcy dzieci, które prócz ogromnej miłości mają wokół siebie tylko cierpienie... któremu można ulżyć jak zmienimy prawo!!!
Historia
Krzysia
Bardzo oczekiwaliśmy na Krzysia, imię miał już na długo
przed rozwiązaniem. Badania w okresie ciąży nie wskazywały żadnego
niebezpieczeństwa, ryzyka czy powikłań. Chociaż zawsze byłem przeciwny
uczestnictwu w porodzie dałem się namówić. Miało to być dla mnie niezapomniane
przeżycie. I takie właśnie było.
Krzyś urodził się w zielonych wodach, w zamartwicy
okołoporodowej z węzłem prawdziwym na pępowinie, był cały szary i nie dawał
znaków życia takich jak normalnie zdrowe dziecko. Od pierwszych chwil życia
miał problem z oddychaniem zdiagnozowano u niego ZD oraz ubytek przegrody
międzykomorowej i międzyprzedsionkowej, niskopłytkowość i żółtaczkę
hemolityczną ze znacznym wzrostem bilirubiny bezpośredniej i długo by pisać
dalej.
Niezapomniane wrażenia do końca życia.
Krzyś trafił do inkubatora na światło terapię, natlenianie i
farmakoterapię. Nasz przyjaciel go ochrzcił. W 4 dobie szpital który przyjął
poród przekazał Krzysia do CZD. Kilka tygodni walki ustabilizowali nam chłopca i
wróciliśmy do domu. Krzyś głużył, śmiał się, był w dobrym stanie i dobrym
kontakcie. Cierpieliśmy ale mieliśmy nadzieję. W CZD lekarzy którzy tchnęli w
nas nadzieję. Wierzyliśmy, że Krzyś przy pomocy lekarzy z CZD podniesie się i
będzie żył godziwie.
W piątym miesiącu życia Krzyś podczas karmienia z pozycji
półleżącej zaczął zbierać się do siadania, mnie ta aktywność bardzo ucieszyła,
dla mojej żony jednak był to powód do niepokoju. Podzieliła się swoim
podejrzeniem padaczki z lekarzem który nie podjął tematu. Kilka tygodni później
w aktywnej padaczce dziecku podano szczepienie i koszmar się zaczął. W
Przeciągu tygodnia straciliśmy kontakt z Krzysiem. Nie reagował na mówienie,
nie patrzył w oczy nie skupiał się jakby ktoś wyjął baterie, Żadnych reakcji. Z
podejrzeniem padaczki do CZD trafiliśmy dopiero po miesiącach. To i tak szybko
bo wizytę w poradni neurologicznej CZD wyznaczono nam jeszcze 3 miesiące
później. Krzyś był w ustawicznym 24h/ dobę napadzie padaczki. Nie działały na
niego żadne leki, a relsed powodował jedynie
dalsze zwiotczenie nie zatrzymując napadów. Chwilę później Krzyś przestał
reagować na jakiekolwiek sygnały z zewnątrz. Badanie słuchu potwierdziło brak
odbioru jakichkolwiek sygnałów, brak reakcji na jakikolwiek dźwięk.
W ramach importu docelowego weszliśmy na sterydy i ………..
cud? Napady ustały, a 72 godziny później
Krzyś zareagował na dźwięk.
Terapia sterydowa trwała kilka miesięcy chłopiec znów zaczął
do nas wracać zaczął zbierać zabawki wokół siebie, zainteresował się światem
wokół, znów zaczął się rozwijać. Niestety badanie serca wskazało, przerost
mięśniówki serca i należało natychmiast odstawić sterydy. Jeszcze kilka
miesięcy mieliśmy dziecko. Nadszedł jednak dzień kiedy steryd z organizmu
został kompletnie wydalony i znów zaczęła się jazda. Nikt nie dawał nam nadziei
nikt nie chciał podjąć żadnego innego leczenia. Ilość napadów się zwiększała z
dnia na dzień, a wszyscy mieli nas gdzieś. Zwiększanie dawek leków nie dawało
nic. Ilość napadów padaczki sięgała 200 dziennie. Chłopiec znów stracił kontakt
ze światem. Nie reagował na bodźce z zewnątrz znów straciliśmy nadzieję. Moja
żona szukała ciągle sposobu by pomóc Krzysiowi usłyszeliśmy o diecie
ketogennej, i tak trafiliśmy do doktora Marka
Bachańskiego.
Człowiek ten oddał nam nadzieję i chociaż nie mieliśmy
żadnych gwarancji to był jedyny człowiek który szukał rozwiązania i chciał nam
pomóc. W obliczu śmierci działanie takie jest zawsze lepsze aniżeli
oczekiwanie. Znów mieliśmy znaczące ograniczenie napadów, znów odzyskaliśmy
kontakt z Krzysiem, znów byliśmy dobrej myśli, znów cieszyliśmy się jego dobrym
stanem. Z wizyty na wizytę mieliśmy zawsze jakąś dobrą wiadomość dla doktora. A
to mniej napadów, a to aktywność Krzysia większa itp.
Po blisko pół roku Krzyś nie wiedzieć skąd złapał nam jakąś
infekcję która bardzo szybko przekształciła się w niewydolność oddechową, za
chwilę mieliśmy niewydolne nerki, i ogólny stan zapalny organizmu na pograniczu
lub już poza granicą SEPSY. Trzy doby stałem przy chłopcu z maską tlenową
bowiem nie był stanie sam oddychać. Opadnięcie głowy na klatkę piersiową
powodowało, że się dusił, odchylałem głowę i trzymałem przy twarzy maskę
tlenową. Krzyś stał się zależny od tlenu. Osłabł do tego stopnia, że przestał
łykać i zaczęło się karmienie przez sondę. W szpitalu był weekend, i żadnego
decyzyjnego lekarza. W poniedziałek Krzyś nie nadawał się już do żadnego innego
poza lotniczym transportu.
Wylądował na OIOM-ie na Niekłańskiej. Przeżyliśmy kolejne tygodnie
koszmaru. Lali w niego wszystko co mieli, krew, albuminy, leki. Jedną rurą
oddychała za niego maszyna, drugą rurą był karmiony, ciało bez życia wyziębione
transportem (była zima) bez jakiegokolwiek kontaktu w ustawicznych rzutach
padaczki.
Dzień za dniem mijały i NIC LEPIEJ ………….
Umierała nadzieja i umierał Krzyś.
I zabraliśmy Krzysia…..
by umarł tam gdzie go kochają czyli w domu. Moja nadzieja już umarła, a każdy
telefon od mojej żony budził we mnie tylko strach, że to już koniec.
Krzyś na przekór wszystkim po 4 tygodniach otworzył oczy,
miał zainstalowanego PEGa do karmienia i
rurę tracheostomijną do oddychania respiratorem. Sam nie był w stanie utrzymać
oddechu, nie był w stanie utrzymać przez dłuższą chwilę otwartych oczu ani
nawet ująć w swoją małą dłoń mojego palca.
Podłączony do hospicyjnego respiratora Krzyś wrócił do domu .
Lekarz hospicyjny i pielęgniarka już na niego czekali.
Cały czas szukamy możliwości pomocy naszemu synowi niestety,
spotkanego przez nas neurologa dr
Marka Bachańskiego, dającego nadzieję i traktującego nas i chorobę z najwyższą
uwagą odsunięto od leczenia. Wiem już o tej chorobie tyle, że nie mam zaufania
do tradycyjnego leczenia lekoopornej padaczki. Takie leczenie nie daje w naszym
przypadku żadnych efektów, a doktor który szuka możliwości pomocy został nam
odebrany. On miał dla nas zawsze czas i cierpliwość, i nie było głupich pytań.
Na każde pytanie szczegółowo udzielał odpowiedzi. Nie jest to tylko moje
zdanie. Proszę sprawdzić
I drugi link bardzo głęboko ukryty przez CZD, dzisiaj trudno
na niego trafić http://www.czd.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1534:medal-wyjtkowy-lekarz-dla-lek-med-marka-bachaskiego&catid=28:zwyke&Itemid=420
Oddajcie nam naszego
doktora !!!! Nie skazujcie mojego syna
na śmierć !!!!!
Dorota i Artur Schewe
( Kontakt przeze mnie ;) )
Kampania Społeczna KONOPIE LECZĄ
Kochani...
Nie ma co pisać... trzeba to zobaczyć a później puścić dalej aby inni zobaczyli i dalej puścili....
http://kampania.konopielecza.pl/#home
Nie ma co pisać... trzeba to zobaczyć a później puścić dalej aby inni zobaczyli i dalej puścili....
http://kampania.konopielecza.pl/#home
Subskrybuj:
Posty (Atom)