Kochani!!
Z tego miejsca pragnę serdecznie podziękować mojemu sąsiadowi i przyjacielowi Arturowi Błaszkiewicz za dopieszczenie mojego bloga:)
Ja jestem neptykiem komputerowym i sama nie potrafię zrobić wielu rzeczy. Artur spowodował , że łatwiej będzie sięgać do starych wpisów, można też się ze mną kontaktować dzięki formularzowi do maili, można się wpisać jako obserwator i w ogóle jest fajniej :)
Dzięki Artur :)
Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.
Strony
niedziela, 3 lipca 2016
sobota, 2 lipca 2016
Po spotkaniu z wiceministrem zdrowia Krzysztofem Łandą
W czwartek, 30 czerwca odbyło się spotkanie z wiceministrem zdrowia Krzysztofem Łandą. W spotkaniu oprócz mnie i Pauliny Janowicz wzięli udział poseł Marcin Duszek ( PiS ) oraz Jędrzej Sadowski ( prawnik pracujący dla KMM ), oraz urzędnicy z departamentu leków i refundacji.
Oczywiście rozmowa dotyczyła medycznej marihuany a dokładnie dostępności polskiego pacjenta do tej metody leczenia.
W pierwszej kolejności poruszyliśmy kwestię importu docelowego medycznej marihuany i jej refundacji.
To wg. ministerstwa był czy jest pierwszy etap planu leczenia Polaków cannabis.
Naszym zdaniem etap najgorzej przygotowany i mocno przez nas skrytykowany.
Przypomnę, że od dnia 6 marca 2016 r medyczna marihuana jest refundowana. Brzmi cudnie ale ...
W całym kraju zaledwie kilku osobom udało się przebrnąć przez wszystkie szczeble procedury i jeszcze nikt nie doczekał fizycznego leku.
Urzędnik z departamentu zajmującego się tymi procedurami ma naprawdę nikłe pojęcie o stanie faktycznym. Twierdzi, że procedura powinna trwać od 6 do 8 tygodni. Tymczasem trwa kilkanaście tygodni i nikomu jeszcze nie udało się jej doczekać :(
Wg tego pana każda apteka w Polsce ma obowiązek przyjęcia recepty i sprowadzenia leku zgodnie z procedurą - tymczasem jest kilka aptek, które się tego podejmują.
Pan był zdumiony tak długim faktem oczekiwania na lek. Nie wiedział ( sic!) , że holenderski Bedrocan na eksport przekazuje JEDYNIE nadwyżki po zaspokojeniu potrzeb rodzimego rynku.
Po dość długiej dyskusji poziom świadomości ministerstw jakby wzrósł... ciekawe czy tylko pozornie czy jednak realnie? - pożyjemy zobaczymy...
Drugi etap - pan B - jest naprawdę ciekawy. Otóż ministerstwo planuje uruchomienie własnych, ściśle kontrolowanych i nadzorowanych z każdej strony upraw na cele medyczne Polaków. To brzmi jeszcze lepiej bo w myśl tej idei będziemy mieli własne uprawy , susz będzie trafiał do aptek przyszpitalnych skąd trafi bezpośrednio do pacjenta w wybranej przez lekarza formie ( nawet czopki mają nam robić ) i to za darmo! Na przeszkodzie jednak stoi aktualne brzmienie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii w myśl której THC występuje jako środek absolutnie zakazany i wręcz zbrodniczy... THC jest też ujęty w innej tabeli - substancji dozwolonych w lecznictwie. Cóż z tego skoro jedno wyklucza drugie? a władza woli karać niż leczyć?
Na to też się znalazło lekarstwo - ma nim być szybka ścieżka legislacyjna dzięki której dojdzie do "poprawki celowanej" - czyli w takim trybie można usunąć THC z tabeli grozy ! Już w przyszłym tygodniu ma dojść do międzyresortowego spotkania na którym trzy ministerstwa dojdą do ładu i składu. Mają to być Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Trzeci etap - plan C ma zakładać, że Polska stanie się eksporterem medycznej marihuany.
No...przyznam, że brzmi nieźle i będę dopingować aby się tak stało. Nie rozwiązuje to wszystkich problemów ale daje nadzieję na ich sukcesywne rozwiązywanie.
Trzeba edukować lekarzy , dawać im jasne i klarowne przyzwolenie na wybór tej terapii. To najważniejsza sprawa - skromna ilość wpływających do MZ wniosków wszak wynika nie z braku pacjentów ale z braku lekarzy. Sam dr Bachańki, Jarosz czy Cieżkiowicz całej Polski nie wyleczy....
Edukacja, informacja, przyzwolenie, zachęcanie... na każdy możliwy sposób, przy każdej możliwej okazji. Nie wolno też ludzi chorych dzielić... Dzisiaj refundacja dotyczy TYLKO pacjentów z lekooporną padaczką! Wiemy przy ilu innych schorzeniach MM daje ulgę i poprawia jakość życia... My to wiemy ale MZ jeszcze jakby nie do końca...
Zagadnęłam ministra również o inne kwestie.. ostatnio słyszymy w mediach, że Łanda przyjął kasę od firmy farmaceutycznej... nie wiem czy to prawda, choć pewnie tak... mam jednak na ten temat.
Mało się słyszy o tym , że ten sam Łanda chce się do dupy dobrać tym, co nas jawnie okradają...
Dokładnie chodzi o obszar zaopatrzenia w medyczne środki pomocnicze... pieluchy, sondy, opatrunki. Mało kto wie, że refundowana paczka pampersów kosztuje prawie dwa razy więcej niż te same pampersy w markecie. Łanda chce to ukrócić więc nie ma co się dziwić, że niektórzy bardzo by chcieli aby opuścił ministerstwo...
Krzysztof Ładna firmuje teraz dwie ustawy - w moim odczuciu obie bardzo potrzebne - poczytajcie jednak sami o co chodzi. Mi to wytłumaczono tak:
RDTM
Celem projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw jest optymalizacja i zwiększenie przejrzystości wydatków Narodowego Funduszu Zdrowia na gwarantowane świadczenia opieki zdrowotnej oraz standaryzacja realizacji tych świadczeń.
Nastąpi dostosowanie zakresu poszczególnych świadczeń gwarantowanych, a także poprzez zmianę niektórych zasad refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.
Jednocześnie projekt wprowadza rozwiązania służące zapewnieniu pacjentom dostępu do leków, które w danym wskazaniu nie są finansowane ze środków publicznych, a są niezbędne dla ratowania życia i zdrowia świadczeniobiorcy oraz jest to uzasadnione i poparte wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. Jest to konieczne ze względu na fakt, iż w obecnym stanie prawnym zdarzają się sytuacje, gdy niemożliwe jest podanie pacjentowi kosztowo-efektywnego leku o udowodnionej skuteczności, ze względu na fakt, iż nie jest on świadczeniem gwarantowanym, podczas gdy może on uratować życie pacjenta.
Projekt ustawy dostępny: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12283610/12343885/12343886/dokument213561.pdf
· Wyroby medyczne
Projekt ustawy dotyczący zmiany sposobu refundowania wyrobów medycznych. Zakłada wyłączenie ceny niektórych wyrobów medycznych z taryfy świadczenia oraz wprowadzenia grup limitowych dla wyrobów medycznych.
Projekt ustawy dostępny: http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12286460
Powyższy akapit pochodzi wprost z ministerstwa - dla mnie ważne jest aby mieć dostęp do pieluch i innych niezbędnych elementów codziennej opieki nad niepełnosprawną osobą bez poczucia, że sama siebie okradam.
Reasumując... Los pacjentów ma się poprawić.. może to nastąpić niebawem. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal walczymy o ustawę o legalizacji MM. Nadal zbieramy podpisy i nadal prowadzimy akcję budowania świadomości.
Może się wybierzemy budować świadomość na Woodstock?
Ktoś chętny do drużyny wolontariuszy?
Pozdrawiam Was ciepło :)
wtorek, 28 czerwca 2016
Hejterom stanowczo mówię NIE !!! A Komitet i tak założyliśmy :)
Ostatnio coraz częściej padam ofiarą heitu, nie to abym się bardzo tym przejmowała - wszak to już niechlubny element kultury social mediów.
Człowiek, który ma czyste intencje, czyste sumienie i czyste ręce może spać spokojnie. - ja mam dobry i spokojny sen. Uderza mnie jednak co innego...
Stałam się ofiarą anonimowej czy jak to młodzież mówi fejkowej postaci. STAN JAZDAN i jego koledzy lub koleżanki ( cholera wie kto się kryje za takimi profilami ) . Tak się ów osobnik mianuje...
Co go tak prowokowało do ataku ? szczerze przyznam nie wiem. Może moje stanowisko wobec przekrętom Big Pharmy? może moje stanowisko wobec terapii alternatywnych? może moje czarne włosy albo cholera wie co jeszcze...
W każdym razie napisał, że jestem wariatką, powinnam siedzieć w więzieniu, szalona kobieta ze mnie i takie tam... miłe epitety.
Nie jestem skłonna do nadmiernego przewrażliwienia na tle swojego ego. Nie łatwo mnie obrazić, ale cierpliwości świętego też nie posiadam. Jestem osobą dość emocjonalną i to jest częścią mojej osobowości. W każdym razie miarka się przebrała...postarałam się ( co trudne nie było ) o ustalenie personaliów tegoż osobnika...Okazało się, że ma nawet imię i nazwisko... :) co może wręcz dziwić bo po ludzku się to, to nie wypowiada. Zapytałam dlaczego się kryje ? czego się wstydzi? co ma do ukrycia? Jak chce mnie krytykować to proszę bardzo - gotowa jestem na merytoryczną dyskusję ale niech ma odwagę robić to pod swoim nazwiskiem a nie kryjąc się na fejkowym koncie.. Okazało się, że tchórz z niego okrutny, wręcz śmierdzący i zgłosił mnie do admina FB jako głosiciela treści niepożądanych w konsekwencji czego FB mnie ukarał 24 godzinną blokadą.
Piszę o tym ponieważ dziwnym trafem ataki na mnie zintensyfikowały się w trakcie ogłoszenia kampanii zbierania podpisów w sprawie obywatelskiego trybu ustawy o medycznej marihuanie.
Nagle ( a może nie nagle? ) zaczęłam przszkszadzać różnym dziwnym ludziom, zaczęły się personalne ataki, próby podważenia mojej wiarygodności i uczciwości. Zastanawia to o tyle, że ja swojego postępowania, swoich poglądów, swojej walki o MM nie zmieniłam od blisko półtorej roku... co zatem jest na rzeczy? Otóż wydaje mi się, że przedstawiciele obozu przeciwnego czyli ludzie, którym w żaden sposób nie zależy na legalizacji marihuany do celów medycznych, ludzie związanych z przemysłem farmaceutycznym, może niektórzy politycy, handlarze leków - poczuli się zagrożeni. Nasza determinacja, nasza siła i coraz większy zasięg działań jest jak gorący oddech na ich szyjach.
W naszym cudnym kraju jest coraz więcej ludzi, którzy odnotowują wiele korzyści ze stosowania MM, jest coraz więcej ludzi, którzy rozumieją moc tej rośliny ( cannabis ) i rozumieją, że problem z jakim dzisiaj zmagają się pacjenci niebawem może być udziałem dzisiaj zdrowych ludzi.
Nie dziwi więc fakt ataków, bo te indywidua czują utratę gruntu pod nogami, czują, że ich wpływy się kurczą zatem sięgają po najohydniejszą broń. Szkalowanie, pomówienia, oskarżenia - wszystko bezpodstawne i do obalenia przed każdym sądem ale jednak jako metoda dyskredytacji człowieka i nadszarpnięcia jego reputacji czy idei dość skuteczna.
Czy będzie to w stanie powstrzymać olbrzymi ruch społeczny, który walczy o legalizację i normalizację ? NIE!!! i po stokroć NIE. Nie powstrzyma nas nic, ponieważ ja i ludzie, których znam walczą o swoją godność i swoje prawo do leczenia czy godnej śmierci.
Jeśli Stan Jazdam , Pajac z Cyrku ( profil na FB Uniwersytety dla nauki, pajace do cyrku ) sądzi, że opluwając mnie, mogą spowolnić nasze działania to też się mylą.
Szczują mnie i nazywają oszustką, zarzucają nielegalną działalność, oszustwa w fundacji i różne kretyństwa, łącznie z tym , że promuję raka piersi!! tak, tak.. brzmi absurdalne? a jednak... Ponoć promuję raka piersi bo udostępniłam na FB artykuł o miernej skuteczności mammografii jako metody wykrywania raka piersi. Napisałam ,że najpierw indukuje się ( mammografią ) raka ( zbyt częste i silne promieniowanie RTG ) a później robią na pacjentach kasę ( SYSTEM jako taki - nikt personalnie ).
Oszustką żadną nie jestem ani w świetle prawa ani w świetle moralności.
Raka piersi nie promuję - trudno o większy absurd.
Wariatką może i jestem ( sama o sobie napisałam : matka wariatka ) ale w innym wymiarze.
Wielbłądem też nie jestem ale udowadniać tego Jazdanowi nie zamierzam.
Nasz sukces jest REALNY choć powolny ...o ile sukces powolny być może :)
W ciągu kilku dni, beż właściwie żadnej reklamy czy kampanii informacyjnej, sumptem własnym rodziców chorych dzieci i samych pacjentów zebraśmy gruuuuuubo ponad 1000 podpisów pod projektem. Za chwilę ruszymy z kampanią na większą skalę i ufam, że w "trimiga" zbierzemy wymagane 100 tysięcy i na jesień odbędzie się głosowanie plenarne. My tam wtedy będziemy, zasiądziemy na galerii sejmowej sali obrad i rozliczymy każdego posła z osobna. Będziemy potrzeć im na ręce w czasie głosownia i każemy sobie patrzeć w oczy. Niech wiedzą, że głosują w sprawie zdrowia, życia i godności. Że ich głos będzie decydujący w kwestii leczenia naszych lekoopornych na leki dzieci... Mamy szanse obudzić w nich ludzkie odruchy.
Dziękuję wszystkim za dotychczasowy trud i nieustannie proszę o więcej :)
piątek, 24 czerwca 2016
Ustawa w trybie obywatelskim
Po dzisiejszym dniu wiem już z całą pewnością, że udało na się pokonać pierwszy etap. Mamy już ponad 1000 podpisów, zatem komitet obywatelski będzie zarejestrowany. Dzisiaj jeszcze nie zdradzę kto jest na jego czele, ale uchylając rąbka "tajemnicy" powiem, że jestem z tego czoła bardzo dumna. W komitecie znaleźli się ludzie odważni, mądrzy i powszechnie szanowani. Duma i radość mnie rozpiera bo to dowód na to, że są jeszcze ludzie o wielkich sercach i intelektach, ludzie dla których nie jest obojętny los innych, ludzie, którzy swoje człowieczeństwo manifestują czynami i nie boją się o swoją reputację walcząc o słuszną sprawę.
Nie lubię słowa walka... Niesie w sobie raczej negatywny wydźwięk, ale nie mam złudzeń co do tego, że musimy walczyć. Jeśli wspólnie nie podejmiemy wyzwania i walki o naszą godność, o prawo do stanowienia o wyborze metody leczenia, o prawo do zdrowia i godnego umierania, to samo się nie stanie. Ludzie, którzy decydują o naszym losie są skupieni na władzy, kasie i polityce... Oni też walczą ale nie o nas... Nie o maluczkich, bo my jesteśmy im potrzebni tylko do wyborów. Oczywiście upraszczam i mam tego świadomość. Przepraszam za uogólnienia tych co mają chęć i odwagę walczyć z nami i o nas.
Nasza walka będzie sie toczyła na wielu płaszczyznach, będzie walką o wiedzę i podnoszenie świadomości, będzie walką z zaściankowym i stereotypowym myśleniem, będzie walką z uprzedzeniami i lękami tak mocno w nas zakorzenionymi. Walczyć też musimy z hejtem i złą wolą.
Wygramy jednak bo walczymy nie o siebie ale o wszystkich nas. O ojców i matki, o dzieci i seniorów. Walczymy i wygramy nawet dla tych co dzisiaj są przeciwni. Ufam, że z czasem tych przeciwników bedzie ubywało choć wiem, że nigdy ich nie zabraknie.
Będziemy powoli przełamywać mur ignorancji i nietolerancji, złamiemy opory i zapory. Wierzę, że z czasem stanie się normalnie.
W ciagu ostatnich dni przeprowadziłam dziesiątki rozmów i widzę , że można na spokojnie wyjaśnić o co chodzi nawet staruszce na tagu. Niestety widzę też, że są pewne grupy osób, których nie da się w żaden sposób przekonać o słuszności naszej walki ponieważ są żołnierzami przeciwnego obozu. To przedstawiciele koncernów i miłośnicy aktualnego stanu rzeczy. Stanu w którym wydaje się im, że mają monopol na prawdę absolutną i w swoim poczuciu wyższości posuwają sie do oszczerstw, zniesławienia, próby ośmieszenia i ludzi i idei. Trudno..tacy też muszą być, ale poniosą za to konsekwencje. Przede wszystkim moralne ale i cywilne.
Ci o których piszę wiedzą, dlaczego i kogo mam na myśli... Spokojnie, odpowiecie za to co robicie...
W takich chwilach nachodzi mnie refleksja o wartość ludzkiego życia.. Jedni są w stanie poświecić wiele dla słusznej sprawy inni są w stanie poświęcić wiele aby zachować swoje przywileje... No cóż..takie jest życie.
Zaczynają się wakacje...ale od choroby i cierpienia, od ratowania życia i zdrowia nie ma przerwy...ani wakacyjnej ani żadnej innej. Walczymy do wygranej. Dlatego też proszę Was, nie róbcie przerwy w dalszym zabieraniu podpisów, nie dajcie sie zwieść nadmiernemu optymizmowi, że mamy dużo czasu ale i nie dajcie sie zniechęcić słowami, że i tak nie damy rady!
Damy radę bo nie mamy innego wyjścia! Albo wywalczymy legalizację albo będziemy napiętnowani, zastaszeni i w ukryciu.
Chcę też bezpośrednio wspierać nasze działania i dlatego jako MaxHemp wyprodukowaliśmy koszulki, które będą pomagały nas identyfikować i zbierać podpisy poparcia
Każdy kto kupi ta koszulkę wesprze naszą akcję, każdy kto dostarczy 150 podpisów dostanie taką koszulkę w prezencie :)
Kupić to dudo można na : www.sklep.maxhemp.pl cały dochód będzie wykorzystany do produkcji innych, potrzebnych akcesoriów, które pomogą mam w naszej walce.
Proszę Włączcie się w tę akcję....
http://medycznamarihuana.org.pl/projekt-ustawy-o-legalizac…/
http://medycznamarihuana.org.pl/projekt-ustawy-o-legalizac…/
A tu jest formularz do zbierania podpisów
https://drive.google.com/…/0B0--eXF2zqEoUFhjSmx4OGdLNWc/view
Proszę w formularzach nie wpisywać liczby porządkowej. Wielkie DZIĘKI :)
https://drive.google.com/…/0B0--eXF2zqEoUFhjSmx4OGdLNWc/view
Proszę w formularzach nie wpisywać liczby porządkowej. Wielkie DZIĘKI :)
Tak z innej beczki...
Walka walką ale życie sie toczy... Dzisiaj duma mnie rozpierała, bo obie moje piękne i mądre córki skończyły szkoły. Jedna szkołę podstawową, druga gimazjum ale obie z bardzo dobrymi wynikami i z bardzo dobrymi perspektywami na przyszłość. Dumna jestem i szczęśliwa.
Można osiągać świetne wyniki niezależnie od sytuacji. Dziękuję dziewczyny! Jesteście cudne i najukochańsze na świecie :)
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Matka WARIATKA!!!
Matka
wariatka czy nie? Oj...chyba tak bo trzeba być kompletnym wariatem
aby się połapać w manipulacjach Biura Analiz Sejmowych (BAS) i
jednocześnie mieć jeszcze odrobinę wiary w ich dobrą wolę.
Często
pytacie mnie jak się ma projekt ustawy o MM? Jak to wygląda i kiedy
w końcu będzie legalizacja....?
No
cóż...nie znam odpowiedzi na te pytania ale aby nie było, że
trzymam wieści dla siebie postaram się przedstawić to co wiem i
jak to wygląda.
Zatem
czym jest BAS?
Biuro
Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu (BAS) jest wewnętrzną komórką
doradczą, która zapewnia obsługę legislacyjną projektów ustaw.
m.in. ocenia zgodność projektów ustaw z prawem UE. Każdy wnoszony
projekt (z wyjątkiem projektów obywatelskich – dlatego złożymy
taki projekt jako obywatele i nie damy się im zjeść !!!) podlega
opiniowaniu przez BAS zarówno co do treści jak i procedury
przyjmowania. Opinie BAS nie są wiążące – posłowie mogą
uchwalić ustawę nawet wbrew opinii BAS.
Są
natomiast doskonałą wymówką dla oponentów i polityków
lobbystów ( oczywiście nie na rzecz MM )
Projekt
został zaopiniowany przez BAS jako niezgodny z prawem UE, a w
dodatku jako wymagający notyfikacji, czyli uzyskania zgody
wszystkich państw UE.
Poniżej
skan pisma z BAS:
W
wyniku tej wątpliwości Marszałek Sejmu zwrócił się również do
Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie również sformułowano
podobne zarzuty – kolejny skan do przeczytania:
Z
tego powodu już w pierwotnej wersji projekt został skierowany do
komisji ustawodawczej, która jednak nie odrzuciła projektu jako
niedopuszczalnego. Przypomnijmy, że żaden z członków komisji nie
głosował za odrzuceniem projektu (były 2 głosy wstrzymujące).
Fakt, na komisji było gorąco ale w obliczu argumentów ze strony
rodziców i posła sprawozdawcy czyli Liroya udało się ta potyczkę
wygrać.
Aby
jednak nie było tak, że nie jesteśmy skorzy do współpracy dla
usunięcia wszelkich wątpliwości w tym zakresie złożona została
autopoprawka, w której uzasadnieniu przedstawiliśmy argumenty
na poparcie i wyjaśnienie projektu jako niepodlegającego ocenie
zgodności z prawem UE, w zakresie jakim prezentuje swoje poglądy
BAS i MSZ.
Projekt
został napisany tak, żeby spełniał wymogi zgodności z prawem UE.
Zgodność dotyczy dwóch spornych obszarów:
1)
zgodności z Dyrektywą farmaceutyczną regulującą produkcję i
obrót produktami leczniczymi na terenie UE
2)
pozarynkowego charakteru regulacji – aby
przepisy w ogóle nie regulowały kwestii handlu
produktami, co mogłoby wywierać wpływ na rynek, ograniczać
swobodę handlu na terenie UE
Dla
dokładnego wyjaśnienia istoty sporu należy w pierwszej kolejności
omówić pkt 2.
Projektowany
Narodowy System Monitorowania niedopuszczonych do obrotu przetworów,
jak
wskazuje już sam tytuł projektowanego rozdziału,
dotyczy kategorii wyłączonej
z obrotu rynkowego.
Czyli
zastosowana wyłącznie w ramach zamkniętego systemu Medyczna
Marihuana nie
może być produktem przeznaczonym do sprzedaży, w
żadnej
postaci, co nie przeszkadza jednak możliwości rejestracji marihuany
w trybie rynkowym, na zasadach rynkowych UE (swoboda przepływu
towarów, zasady rejestracji leków w UE).
Projekt
nie reguluje wymogów dla rejestracji marihuany jako leku
w obrocie gospodarczym. W tym zakresie obowiązują przepisy prawa
farmaceutycznego - jeśli jakiś producent z UE lub z Polski będzie
chciał produkować marihuanę jako lek sprzedawany w aptekach, musi
spełnić wymogi prawa farmaceutycznego, których projekt w ogóle
nie reguluje. Projekt nie wprowadza tym samym przepisów technicznych
dotyczących specyfikacji produktu.
Wymóg
notyfikacji
Najogólniej
mówiąc, wymóg notyfikacji polega na obowiązkowym udostępnianiu
projektu przepisów regulujących kwestie produktu (tzw. przepisy
techniczne) wszystkim państwom UE, w celu uzyskania ich akceptacji
PRZED uchwaleniem przepisów. Jest to uzasadnione ochroną
rynku wspólnotowego przed ograniczeniami w handlu na terenie państw.
Jednak
NASZ projekt nie reguluje spraw związanych z handlem marihuaną ani
jej przetworami.
Projekt reguluje wyłącznie możliwość zezwolenia przez władzę
indywidualnym osobom na zastosowanie w celu medycznym marihuany
niedopuszczonej do obrotu, sporządzonej indywidualnie (własna
uprawa, własny zbiór) pod indywidualnym nadzorem, a nie przemysłowo
na rynek w charakterze produktu.
Istotą
sporu jest tu niezrozumienie projektu przez autorów opinii.
CHODZI
O TO, ŻE WBREW OBIEGOWEJ OPINII PRAWO UNIJNE NIE DOTYCZY KAŻDEJ
DZIEDZINY ŻYCIA, A JEDYNIE FUNKCJONOWANIA UNIJNEGO RYNKU.
Polskie
przepisy podlegają kontroli zgodności z prawem UE tylko w zakresie
w jakim dotyczą handlu. Projekt nie reguluje żadnego aspektu
działalności handlowej,
w związku z czym nie podlega procedurze notyfikacji. Rzeczona
notyfikacja jest zatem administracyjnym mykiem zastosowanym przez
oponentów w celu spowolnienia prac i prawdopodobnie uniemożliwienia
wprowadzenia ustawy ratującej życie i zdrowie Polaków ale również
ograniczającej dochodowość rynku farmaceutycznego. Bolesne jest
to, że Polak Polakowi wilkiem... dla polityków liczy się kasa a
nie nasze zdrowie i życie.
Dla
zobrazowania istoty błędu w opinii BAS załóżmy, że Francja
dostaje do akceptacji projekt przepisów, które regulują wyłącznie
procedurę administracyjną
- dotyczącą indywidualnej usługi medycznej
- dotyczącą indywidualnej usługi medycznej
-
nie dotyczącą handlu ani w Polsce ani we Francji,
-
nie dotyczącą francuskich podmiotów chcących
produkować/sprzedawać medyczną marihuaną w Polsce.
W
jakiej sprawie dotyczącej wspólnego rynku Francja miałaby się
wypowiedzieć w tym trybie??
Zgodność
z Dyrektywą farmaceutyczną
Dyrektywa
farmaceutyczna określa wspólne zasady produkcji i handlu lekami na
terenie UE. Od wspólnych zasad Dyrektywa wprowadza wspólne wyjątki,
które pozwalają państwom wyłączyć określone produkty spod
wspólnych zasad.
Pomijając
już wskazany powyżej fakt, że nasza
ustawa w ogóle nie dotyczy produkcji i handlu lekami,
projekt jest tak skonstruowany, aby spełniał te warunki odstępstwa
od wspólnych zasad, i jest pod tym względem bardzo rygorystyczny.
Nie
wdając się w techniczne szczegóły, wystarczy stwierdzić, że
projektowane rozwiązanie pozwala na pozarynkowe zastosowanie
marihuany:
-
wyłącznie w sytuacji, gdy na wspólnym rynku farmaceutycznym brak
jest produktu leczniczego dopuszczonego do obrotu odpowiadającego
potrzebom pacjenta
-
po wyczerpaniu dostępnych możliwości terapeutycznych ( co jest
mega kompromisem bo najpierw człowiek jest sponiewierany rożnymi
chemikaliami a na koniec jak już szans dla nie go nie ma
konwencjonalnie to ...proszę bardzo.. może być MM )
-
na indywidualne zapotrzebowanie wystawione przez lekarza specjalistę
-
na osobistą odpowiedzialność lekarza
Innymi
słowy: jest to rozwiązanie wyjątkowe, szczególne, w ramach
zamkniętego systemu produkcji i dystrybucji, a
nie powszechna rynkowa regulacja biznesowej działalności
produkcyjnej, która wymagałaby uzyskania akceptacji państw UE.
Kolejna
opinia wydana przez BAS podtrzymuje sformułowane wcześniej zarzuty,
autorzy opinii nawet nie odnieśli się do argumentów
przedstawionych w uzasadnieniu
i kierowanych do nich pismach - do przeczytania tu:
Aktualnie
w pracach legislacyjnych mamy trzy niekorzystne opinie – dwie z BAS
i jedna z MSZ. Niestety, prawo nie przewiduje żadnej procedury
odwoławczej od opinii BAS i MSZ. Nie ma możliwości kontroli
sądowej działań BAS i MSZ. Czyli jesteśmy zablokowani bo NIE MA
PROCEDUR WYMIANY ARGUMENTÓW !!!
Podsumowując,
bezpodstawnie i z pominięciem naszej merytorycznej argumentacji,
autorzy opinii z BAS i MSZ
- zarzucają nam, że regulujemy kwestie przemysłowego wytwarzania produktów leczniczych z pominięciem wymogów dyrektywy farmaceutycznej
- blokują możliwość procedowania projektu poprzez postawienie wymogu uzyskania akceptacji wszystkich państw UE
Opinie
nie są wiążące ani dla Marszałka Sejmu ani dla Parlamentu ale
jak wcześniej napisałam są cholernie wygodne jeśli jest zamiar
zaszkodzenia ustawie i pacjentom !
Opinie
w BAS sporządził pan Mateusz Zreda, ekspert ds. legislacji w
Biurze Analiz Sejmowych (młodszy specjalista ds. legislacji),
weryfikował je Naczelnik Wydziału Analiz Prawa Europejskiego i
Międzynarodowego dr Ziemowit Cieślik, a akceptował:
Dyrektor Biura Analiz Sejmowych dr hab. Michał Warciński.
Oczywiście z żadnym z tych panów nie można się spotkać i omówić
problemu!
Opinia
MSZ p wydana została przez Podsekretarza Stanu w MSZ Aleksandra
Stępkowksiego.
Dziękujemy panom !!! Jesteście odpowiedzialni za
BRAK DOBREJ WOLI!!!
Kim
są Ci panwie i jakie mają prawo do decydowania o naszym zdrowiu i
życiu? Poznajmy ich.
Michał
Warciński -
dyrektor Biura Analiz Sejmowych, doktor habilitowany nauk prawnych,
specjalność prawo cywilne, adiunkt w Instytucie Prawa Cywilnego
Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, autor
monografii Umowne
prawo odstąpienia oraz
publikacji Służebność
gruntowa według kodeksu cywilnego (rozprawa
habilitacyjna).
Ziemowit
Cieślik –
naczelnik Wydziału Analiz Prawa Europejskiego i Międzynarodowego,
doktor nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Administracyjnego i
Samorządu Terytorialnego Wydziału Prawa i Administracji
Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Autor publikacji z
dziedziny prawa administracyjnego i prawa Unii Europejskiej. W Biurze
Analiz Sejmowych odpowiada za doradztwo prawne z zakresu prawa Unii
Europejskiej i prawa międzynarodowego.
Dlatego
stoimy w obliczu konieczności wniesienia projektu jako
obywatelskiego – czyli zebrania 100 tys. podpisów pod tym samym
projektem.
Wniesienie
projektu jako obywatelskiego nie tylko pomija etap opinii BAS i MSZ
(zgodnie z ustawą projekty obywatelskie kierowane są od razu do
pierwszego czytania), ale gwarantuje nadzór Sądu Najwyższego nad
organami Sejmu w razie bezpodstawnego blokowania projektu. Naszą
jedyną nadzieją jest ruch obywatelski i Sąd Najwyższy.. później
to już chyba tylko Sąd Ostateczny.
Naszym
moralnym obowiązkiem jest WALKA O NASZĄ GODNOŚĆ, PRAWO DO WYBORU
SPOSOBU LECZENIA, DO ZDROWIA A JAK NADEJDZIE CZAS DO HUMANITARNEGO
UMIERANIA.
NIKT
NIE POWINIEM NAM TEGO PRAWA ODBIERAĆ DLATEGO WŁĄCZ SIĘ DO NASZEJ
WALKI I POTRAKTUJ JĄ JAK SWOJĄ. DZISIAJ JESTEŚ ZDROWY ALE JUTRO TA
SYTUACJA MOŻE ULEC ZMIANIE. NIE CZEKAJ NA ZMIŁOWANIE WŁADZY BO SIĘ
NIE DOCZEKASZ!
Napisz
do mnie na dg@fundacjakrokpokroku.org.pl
– dostaniesz formularz do zbierania podpisów. Zaangażuj rodzinę,
znajomych, sąsiadów i pomóż SOBIE abyś w odpowiednim czasie miał
prawo do leczenia MM
Dziękuję
Matka
Wariatka
Subskrybuj:
Posty (Atom)







