Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.

środa, 11 maja 2016

Weźmiesz odpowiedzialność za kolejną śmierć? polityku....



Wróciłam z uroczej, wielkopolskiej miejscowości...  mały kościółek i mały cmentarzyk był dzisiaj miejscem kolejnego dramatu...

Mam do ciebie, polityku pytanie: czy weźmiesz  odpowiedzialność za śmierć dziecka? Za cierpienie rodziców? Dziadków? Przyjaciół?

Czy widziałeś kiedyś dziecko w małej, białej trumience?

Zobacz zatem... To Olunia, miała prawie 4 latka i ciężką postać padaczki...  na którą było lekarstwo.






Zdjęcia zamieszczono za zgodą Rodziców






Biała trumienka zamiast łóżeczka... sen wieczny...

Czy jesteś w stanie jako wybraniec narodu  odpowiedzieć mi i innym rodzicom na pytanie:   ile jeszcze dzieci straci życie nie doczekawszy się na terapię, której ty nie chcesz wesprzeć?

Czy możesz mi odpowiedzieć, polityku, co jest ważniejsze w tym chorym kraju od życia jego obywateli?

Jak się czujesz oszukując ludzi?  Mówiąc, że przecież wszystko jest OK, że są procedury i lek jest dostępny, a nawet refundowany?

Czy masz odwagę spojrzeć mi i innym rodzicom w oczy i powiedzieć: jest dobrze??!!!

Czy wstając rano i witając swoje dziecko zdajesz sobie sprawę, że być może ono też będzie potrzebowało w jakimś momencie takiego leczenia?

A może,polityku, uważasz, że cierpienie uszlachetnia? Czyni nas lepszymi? Dodaje hartu ducha? Kieruje na drogę do nieba?

Co mi odpowiesz?

Jak długo jeszcze ludzie cierpiący będą przestępcami, bo walczą o życie?

Jak długo będą umierać dzieci oczekujące na realizację twoich pustych słów ?

Masz sumienie?  Tu odpowiem za ciebie: nie masz... nie masz sumienia, nie masz moralności i nie masz jaj.

Gdybyś miał sumienie to byś walczył o życie ludzi!
Gdybyś miał moralność: nie godziłbyś się na kłamstwa i hipokryzję!
Gdybyś miał jaja to byś stanął z matkami i ojcami w jednym szeregu i byś walczył o to, co daje nadzieję i szansę na życie... albo chociaż na godną śmierć!

Tymczasem... jesteś wydmuszką. Polityczną marionetką skupioną na gierkach! Na swoich interesach, na małostkowym obrzucaniem się fekaliami i zrzucaniem odpowiedzialności!

Piotrze Marzec!! Liroy! Jako jedyny polityk byłeś dzisiaj na pożegnaniu Oli i było Ci naprawdę źle... nie udawałeś...bo sam jesteś ojcem i walczysz z nami, z matkami i ojcami.
Walczysz o dzieci z padaczką, z nowotworem,  z SM i Crohnem...

Polityku! Obudź się zanim nie będzie za późno.. nawet w wydmuszce czasami tli się odrobina przyzwoitości! Wzbij się ponad małostkowość i interesowność...
Zawalcz z nami o życie naszych dzieci!
My nie żądamy pieniędzy - żądamy USTAWY o MEDYCZNEJ MARIHUANIE!!!! 

Ola umarła, bo nie dostała leku na czas! Bo została okłamana....Polityku...masz to życie na sumieniu... 


Możesz mnie pozwać do sądu za to, że cię wydmuszką, miernotą, niemoralnym pustakiem nazywam...mam to gdzieś... dzisiaj płaczę i przed oczami mam  Olunię, która już się do nikogo nie uśmiechnie...




Powiem ci więcej....  nie odpuszczę walki, nie pozwolę ci od siebie odpocząć, bo mój syn jeszcze żyje, a ja będę walczyć o każdy jego uśmiech, każdy dzień, każdą chwilę bez napadu i bez cierpienia!!!

Nie wymawiaj się też brakiem wiedzy, badań, dowodów!

Dowody są! wiedza jest !

Przekonaj się sam, stań na wysokości zadania i weź udział w międzynarodowej konferencji 20-21 maja we Wrocławiu. Autorytetów tam nie zabraknie!















niedziela, 1 maja 2016

Zadaniowo zamiast roszczeniowo

1 maja ... święto pracy...szkoda tylko, że nikt w naszym państwie nie docenia a nawet nie dostrzego pracy  wielu osób... cichych, zepchniętych na margines,  zapomnianych przez system ...
Mysle to o rodzicach niepełnosprawnych dzieci i opiekunów dorosłych osób nie zdolnych do samodzielnego życia.

Wielu z nas żyje na krawędzi nędzy i nie dlatego, że są to osoby  roszczeniowe !! nie!! to zadaniowcy, którzy codziennie, całymi latami, w ciszy i z pokorą  opiekują się tymi  których kochają.
Jesteśmy nadal zepchnięci na krawędź  Europy..  Co prawda poprzedni rząd rzucił nam niewielki ochłap i  mamy juz  ciut więcej...zamiast na  same pampersy wystarcza nam teraz na  pieluchy, chusteczki i krem do smarowania pupy!

Co robi dzisiejszy rząd  dla środowisk osób niepełnosprawnych i ich opiekunów?
Ja osobiście nie zauważyłam jakiś konkretnych zmian...

Gdyby nie aktywność  samych zainteresowanych to nie stać nas na  leczenie, na rehabilitacje, na godne życie a często nawet na godne umieranie...

Czy decydenci naprawdę nie zdają sobie sprawy ile kosztuje w naszym pięknym kraju utrzymanie osoby niepełnosprawnej  i ze szczególnymi potrzebami?

Dlaczego  24 godzinna praca siedem dni w tygodniu, 12 miesięcy w roku i  wiele lat jest traktowana z taka pogardą?

Dlaczego nawet kiedy mamy szansę poprawić los naszych ukochanych na przykład skuteczna terapią to jesteśmy  albo żebrakami albo przestępcami?

Jak długo będzie  eksponowany etos pracy zarobkowej a nie pracy jako takiej?

Czy skoro jesteśmy w stanie  dokonać wyboru na rzecz samodzielnej opieki nad naszymi dziećmi czy starszymi rodzicami to ma to być  zawsze pomijane a nas jako "zasiłkowiczów traktuje się jak nierobów??!!

Ok, nie będę pomstować...  w śród nas jest wielu cudownych i jeszcze bardziej zadaniowych ludzi...

Ilu ich znasz w swoim otoczeniu?

Ja sporo... Asia Mądrzak -założycielka i właścicielka  wydawnictwa MANAWA - to dzięki jej zaangażowaniu wielu ludzi ma szansę na rozwój osobisty a ja mam szanse na wydanie  fantastycznej książki Davida Casaretta.

Ewa Błaszczyk - w drodze przez cierpienie  i mękę patrzenia na dziecko w śpiączce zbudowała Budzik

Tadeusz Woźniak - propagator  normalności i godności osób z zespołem Downa - Dzięki za utwór MAMELA

Cudni rodzice zakładający stowarzyszenia, fundacje, grupy wsparcia : Razem, Bardziej Kochani, Synapsis.. i setki innych..

Czy tak wyglądają ludzie roszczeniowi? czy tak działają?O swojej skromnej osobie nie wspomnę ale tez pracuję na 24 h/7 

W dniu święta pracy...  Zauważcie pracę, która nie generuje PKB ( Produkt Krajowy Brutto ) ale która generuje 100 % PKB ( produkt Kochania Bliskich ) To właśnie my,  rodzice i opiekunowie osób z niepełnosprawnością uczymy Was, że trzeba być zadaniowcem .....








niedziela, 24 kwietnia 2016

Życie to śmiertelna choroba.....

... przenoszona drogą płciową.

Dla tysięcy ludzi medyczna marihuana jawi się jako ostatnia deska ratunku, ostatni promyk nadziei kiedy już wszystkie drogi a nawet wąskie ścieżynki zostały przebyte.

Dla wielu tak się stało i wygrali  kilka potyczek, czasami  nawet  potężną bitwę, niektórzy wygrywają wręcz wojnę z chorobą.
Jest jednak wielu , którym nie pomogła i ich bliscy mają żal.

Tymczasem sama marihuana nie jest i nigdy nie była panaceum. Na to, czy mamy szansę wygrać z chorobą  ma wpływ bardzo dużo czynników.

Niektóre są banalne a niektóre nie do pokonania.

Czynnikami na które mamy wpływ jest  odpowiedni styl życia, odżywianie a właściwie zmiana jego nawyków.
Dieta - to z starogreckiego diaita - tłumaczymy jako styl życia.
Nie bez powodu dopiero w obliczu choroby  zastanawiamy się  co zmienić, a zmienić najczęściej trzeba wszystko. Nie będę się tu rozwodzić na konkretnymi dietami stosowanymi w chorobach bo jest  ich setki, chodzi mi jedynie o sam czynnik zmiany. 

Komfort psychiczny - pod tym pojęciem  kryje się bezmiar możliwości. Dla każdego może to oznaczać coś innego. Jedni będą się świetnie czuć  w otoczeniu świeżych kwiatów, inni słuchać ulubionej muzyki, ktoś woli ciszę a ktoś porządek wkoło siebie. Niezależnie od tego co czyni pacjenta szczęśliwszym i spokojniejszym- rolą opiekuna jest  to zapewnić. 

Miłość - nie ma potężniejszego oręża do walki z chorobą niż miłość. Znowu jest to bardzo względne pojęcie.Troska, czułość, empatia, zaangażowanie, dbałość. Nazywajmy sobie to jak chcemy ale prawda jest taka, że nie ważne ile wydamy kasy na leki, oleje, suplementy  to jak zabraknie w tym miłości to terapia będzie jedną z wielu ślepych ścieżek.

Wola życia - to już coś na co  wpływ ma sam pacjent. Nie przeżyjesz życia za swojego męża, za swoją żonę, za brata , siostrę, przyjaciela...  Możesz się dwoić i troić ale jeśli ktoś nie ma w sobie woli życia, woli walki, woli przetrwania to nic nie zrobisz. Lekarstwem tu jest miłość. 

Nawet jak spełnimy wszystkie kryteria to może się okazać że choroba jest  w takim stadium, że jedyne co możemy zrobić to  spowodować, że ostatni czas będzie godny, pozbawiony bólu i pełen miłości.

Są jednak sprawy na jakie nie mamy wpływu.

Nikt jeszcze nie wymyślił pigułki na śmierć.

Mamy jednak narzędzia pomocne w lepszym życiu - na każdym etapie.

Medyczna Marihuana jest szczególnym lekiem zwłaszcza w naszym kraju. Olej z konopi  czyni z Ciebie przestępcę - musisz mieć w sobie wiele miłości i ogromną wolę walki o życie aby się nim leczyć.


Zawalcz o legalizację, pomóż w tym procesie na miarę swoich możliwości. Wspieraj, edukuj, walcz           o swoje podstawowe prawa. Dzisiaj jesteś  opiekunem kogoś kogo kochasz - jutro możesz stać się pacjentem.

Jeśli czytasz te słowa to znaczy, że  albo bardzo kochasz albo jesteś bardzo kochany. 
Doceń to, że albo masz kogoś dla kogo jesteś gotowy stać się przestępcą.
Doceń to, że jest ktoś gotowy dla Ciebie stać się przestępcą.

Niezależnie od tego kim dzisiaj jesteś pomóż walczyć z chorym systemem który  nas zmusza do dokonywania tak trudnych wyborów i stawia nas w tak poniżającej pozycji.









sobota, 23 kwietnia 2016

Po 18 miesiącach leczenia Maxia medyczną marihuaną



Miną równy rok od ostatniego pobytu w szpitalu... Maxia pobytu. Ci co czytają blog  cześciej może pamiętają jak Max rok temu w 2 dzień Wielkiejnocy  trafił do szpitala z rozpoznaniem zapalenia płuc... po jednej dobie pakowani w Niego jak w kaczy kuper ogromnych  ilości CBD  nie był śladu zapalenia ....


To pierwszy cały rok w życiu Misia kiedy nie był w szpitalu..  właśnie sobie to uświadomiłam i  łezka mi z oka poleciała.

Wiele się w naszym życiu zmieniło w tym czasie, przeszliśmy długą, naprawdę długa drogę od momentu  pierwszego podania medycznej marihuany. Herbatki, zupa na maryście, masełko,  kilkanaście różnych olejków CBD, różne konfiguracje, stężenia...
Nie mogę jeszcze napisać, że Max jest w pełni zdrowy. Trafiają się nam napady...czasami  kilka czasami kilkanaście razy w miesiącu.  Pogoda ma wpływ ale i pewnie wiele innych czynników.
Padaczka to ciężka i podstępna choroba, w wielu przypadkach niemożliwa do okiełznania ale nam się udało.

Od kiedy wypracowaliśmy stosowny dla Misia standard dawkowana to każdy miesiąc jest lepszy i lepszy.

Przekażę teraz garść konkretów - może się komuś przyda :)

Max waży 17,3 kg
Terapię opieramy na oleju  DR.HEMP 24 % CBD,
wspieramy ją niewielką ilością THC w proporcjach 12:1
4 czopki na dobę, każdy czopek to 99mg CBD /8,6 mg THC

Max jest na diecie bezglutenowej i bardzo niskocukrowej. Jedyne cukry pochodzą z suszonych owoców i kasz.  Miś nie lubi słodkiego smaku.  Dużo je warzyw, kasz różnistych, jajek, błonnika oraz koktajl proteinowy. Unikamy mleka :)

Suplementacja Misia to Wit. C, Wit D3 ( okresowa i po badaniach poziomu ), wit. K2MK7, Q10, Omega 3.


Doraźnie Miś dostaje inne  specyfiki takie jak Laminina.

Z leków  właściwie udało się nam zejść.. Max dostaje Letrox z powodu wrodzonej niedoczynności tarczycy. Kiedy dopadają nas  napadowe kryzysy podajemy  Phenhydan.  Podajemy jeszcze 25 mg na dobę Lamitrin S -  jako lek psychiatryczny podnoszący zdolności poznawcze. Kiedyś Lamitrin S był jednym z leków przeciwpadaczkowych w dawce 150 - 200 mg na dobę.

Często pytacie mnie jak dojść do właściwej dawki  CBD?

Ja wypracowałam taki schemat :
3 dni dawka X - obserwacja czy to coś daje, czy zmienia? ...jeśli jest zmiana to obserwuję kolejne 4 dni i sprawdzam, czy zmiana była przypadkowa czy też rysuje se jakaś tendencja - jeśli to był przypadek to  zwiększam dawkę na kg masy ciała... i powtarzam obserwację. Jeśli jednak to wyraźna tendencja ku dobremu to nadal na tej samej dawce  obserwuję  w ciągu dalszym... i tak aż do uzyskania pożądanego rezultatu...
My doszliśmy do 24 mg / kg... to dużo ale  był czas, że byliśmy na 27 mg :)

Czasami warto zrobić "reset" - wstrzymać się z terapią na 1-3 dni i zacząć od początku. Receptory kannabinoidowe  na nowo są w świetnej formie :)


Wracając do Maxia  i Jego postępów :)



Misiunio chodzi do szkoły :) uczy się pilnie  samodzielności. Sam już siada, sam się różnych rzeczy i spraw domaga :) Mówi mama i parę innych po swojemu wymawianych sówek. Czaruje uśmiechem zaraz po przebudzeniu i ma takie słodkie , kochane oczka :)  Każdy dzień przynosi coś dobrego :)

Są tez czasami  gorsze momenty...katar a zaraz za nim napad...wtedy serce się ściska, wraca strach...czy to będzie jeden napad czy seria? :(
Wracają wtedy obrazy ze szpitali i ten straszny lęk... 

Na szczęście  nie ma serii i mam nadzieję, że nigdy juz nie wrócą....

Dzisiaj Miś miał napad... 4 w tym miesiącu ale może ostatni? 

W każdym razie bilans po 5,5 latach leczenia farmakologicznego versus 1,5 roku leczenia  naturą jest jednoznacznie na korzyść konopi :) 







 






piątek, 22 kwietnia 2016

Po spotkaniu z lekarzami i praktykami - rekomendacje

a10 kwietnia 2016 w Oławie odbyło się nieformalne spotkanie paru osób. Wynikiem kilkugodzinnej  dyskusji jest niniejszy dokument traktujący

O MEDYCZNEJ MARIHUANIE

DLACZEGO?
W Polsce marihuany do celów leczniczych używają nielegalnie tysiące, a prawdopodobnie dziesiątki tysięcy ludzi. Część z nich ma dostęp do w miarę ugruntowanej wiedzy, pochodzącej czy to od osób posiadających już jakieś doświadczenie, czy to od znających temat lekarzy (głównie zagranicznych, a jeśli polskich, to głęboko zakonspirowanych). Jednak przeważająca część pacjentów jest skazana na znajdowane w internecie informacje, którym bardzo często brak choćby podstaw rzeczowości. W tej sytuacji używanie marihuany, choć samo w sobie nie jest obarczone większym ryzykiem dala zdrowia, może się przyczynić do pogorszenia stanu zdrowia zainteresowanego. Stąd pomysł, by w jednym dokumencie zebrać garść podstawowych informacji i zasad, które mogłyby pomóc chorym w ich zmaganiach z chorobą i z wciąż mało znanym lekarstwem.

KTO?
Jesteśmy grupą osób przekonanych o dużej skuteczności działania marihuany w różnych chorobach i mających już pewne doświadczenia praktyczne. Są wśród nas lekarze, opiekunowie chorych, aktywiści i propagatorzy marihuanowej wiedzy. Lista osób (w kolejności alfabetycznej): Marek Bachański, Hubert Bartol, Jacek Cieżkowicz, Jakub Gajewski, Dorota Gudaniec, Marek Gudaniec, Bogdan Jot, Arkadiusz Uznański. Chcemy podzielić się naszą wiedzą i doświadczeniem i pomóc tym chorym, którzy wierzą, że marihuana może być dla nich skutecznym lekiem, ale nie mają na jej temat żadnych wiadomości.

WSKAZÓWKI
Kannabinoidy (substancje typowe dla konopi) działają na organizm w sposób bardzo zindywidualizowany, bardziej niż farmaceutyki, dlatego nie ma możliwości opracowania zasad używania marihuany / RSO, które byłyby uniwersalne, odpowiednie dla każdego chorego. Z drugiej strony toksyczność marihuany jest nieporównanie niższa niż toksyczność leków produkowanych przez firmy farmaceutyczne, a więc i ryzyko związane z używaniem marihuany jest nieporównanie niższe. Wynika stąd, że nie ma ani możliwości, ani potrzeby precyzyjnego określania dawek dla wszystkich pacjentów. Poniższe wskazówki nie są zatem pomyślane jako dokładna „instrukcja obsługi”, lecz jako orientacyjny punkt wyjścia i sposób na znalezienie odpowiedniej dla siebie drogi.
1. metody podawania
Medyczną marihuanę można zażywać na wiele sposobów: drogą wziewną (palenie/waporyzacja), doustnie (zjadanie odpowiednio przygotowanych przetworów), doodbytniczo/dopochwowo (czopki), naskórnie (maści, oleje), podjęzykowo (krople, spraye). 
Wybór odpowiedniej drogi zależy przede wszystkim od choroby. Jeśli problem jest zlokalizowany w konkretnym miejscu ciała, najlepszą drogą podawania marihuany wydaje się ta, która wprowadza ją najbliżej chorego miejsca. Np. przy raku mózgu najkrótsza droga to podawanie podjęzykowe lub wmasowywanie oleju w dziąsła; przy raku odbytu lub prostaty – czopki doodbytnicze; rak wątroby – podawanie doustne (przez przewód pokarmowy); rak płuc – wdychanie oparów.
Wydaje się, że dobrym pomysłem jest łączenie różnych dróg podawania, a ta najkrótsza powinna być jedną z nich. Łączenie może być szczególnie korzystne wtedy, gdy drogą najkrótszą można podać ograniczoną ilość kannabinoidów (np. wziewnie albo podjęzykowo). Wielu pacjentów łączy np. przyjmowanie czopków ze zjadaniem oleju RSO i waporyzacją.
2. marihuana a RSO
Kwestią często sprawiającą chorym trudność jest odróżnienie oleju RSO od marihuany. Marihuana to susz odpowiednich odmian konopi, zwykle bogatych w THC (standardowo 10-20% THC w suchej masie). RSO to wyciąg zrobiony z takiej marihuany, zawierający o wiele więcej THC (dobrej jakości olej RSO powinien mieć nie mniej niż ok. 70% THC). W większości chorób tak duża koncentracja nie jest niezbędna, RSO jest zażywany głównie przez chorych na nowotwory. 
Z racji o wiele większej mocy RSO, przy jego dawkowaniu należy zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza na początku terapii, gdy organizm nie jest jeszcze przyzwyczajony do dużej ilości kannabinoidów. 
3. THC a CBD
To dwa kannabinoidy występujące w marihuanie w największej ilości. Oba mają właściwości terapeutyczne, choć w odmienny sposób oddziałują na organizm.
THC (tetrahydrokannabinol) jest psychoaktywny (czyli odpowiada za uczucie oszołomienia po spożyciu marihuany), ma też istotne działanie prozdrowotne, w tym np. antynowotworowe, rozluźniające (przeciwspastyczne), antydepresyjne (w niezbyt dużych dawkach).
CBD (kannabidiol) nie jest psychoaktywny, a wręcz ogranicza psychoaktywność THC (choć nie jego działanie prozdrowotne). Wspomaga działanie układu odpornościowego, jest zalecany jako suplement diety. W niektórych rodzajach raka (np. piersi) działa przeciwnowotworowo. Wykazuje działanie przeciwpadaczkowe, nawet w przypadkach padaczek lekoopornych – choć pewna część epileptyków potrzebuje niewielkiego dodatku THC. 
Nie ma jednoznacznych wskazań dotyczących optymalnego stosunku THC:CBD w lekarstwie. Zależy on od konkretnej choroby i konkretnego pacjenta. Wydaje się, że dobrym punktem wyjścia jest proporcja 1:1 w leku głównym i ewentualne dodatkowe zażywanie CBD dla wzmocnienia układu odpornościowego i większego ograniczenia „haju” (przy stosunku 1:1 „haj” jest wciąż dość prawdopodobny).
Dobrym pomysłem może być rozpoczęcie kuracji kannabinoidowej od podawania samego CBD przez 1, 2, 3 tygodnie (w ilości 300 mg / dzień albo więcej). Jeśli ze względów medycznych niezbędne jest szybkie rozpoczęcie podawania THC, powinna to być mieszanka z CBD ( 1:1 lub więcej CBD). 
4. ustalenie odpowiedniej dawki
Dla wielu osób wadą medycznej marihuany, a dla wielu jej zaletą jest to, że chory może samodzielnie ustalić optymalną dla siebie dawkę. Trzeba pamiętać, że różne choroby potrzebują bardzo różnych ilości kannabinoidów: podczas gdy przy uporczywej migrenie może nawet na kilka dni wystarczyć, że chory 2-3 razy zaciągnie się skrętem, kuracja antyrakowa może wymagać dawek rzędu 1 g THC dziennie.
Ogólne zasady są następujące:
a) jeżeli z chorobą wiążą się konkretne odczuwalne objawy (ból, napady, skurcze mięśni), należy przyjmować najmniejszą skuteczną dawkę. Trzeba przy tym pamiętać, że może ona podlegać sporym wahaniom w zależności od wielu czynników takich jak stan pacjenta w danym dniu, postęp choroby, wpływ innych substancji (leków czy nawet pożywienia), jakość leku;
b) jeżeli choroba postępuje bezobjawowo (jak wiele nowotworów, zwłaszcza we wcześniejszych stadiach), przyjmuje się maksymalną dawkę tolerowaną przez organizm, zaczynając jednak od dawki bardzo małej i stopniowo ją zwiększając. 
Należy zawsze mieć na uwadze, że jeżeli lek nie pochodzi ze stałego sprawdzonego źródła, każda nowa dostawa może oznaczać inną jakość i w konsekwencji konieczność nowego określenia dawki.
5. częstotliwość przyjmowania
Biorąc pod uwagę, że proces metabolizowania (i magazynowania w tkance tłuszczowej) kannabinoidów trwa kilka godzin, dla utrzymania odpowiedniego ich poziomu w organizmie najlepsze byłoby przyjmowanie leku 4 razy na dobę w mniej więcej równych odstępach, czyli co ok. 6 godzin. To jednak oznacza, że osoby śpiące 8 godzin musiałyby przerywać sen. Dlatego częstotliwość można ograniczyć do 3 razy, zwiększając nieco dawkę przyjmowaną przed snem.
Duże znaczenie wydaje się mieć regularność przyjmowania, znane są przypadki „protestowania” organizmu już przy opóźnieniach wynoszących 1-2 godziny.
Dość często spotyka się opinie, że przy długotrwałym przyjmowaniu marihuany (czy to w postaci suszu, czy RSO) dobrze jest robić okresowo krótkie przerwy mające na celu przywrócenie pierwotnej wrażliwości  receptorów. Może to być kilka dni (do tygodnia) przerwy po każdych 3 miesiącach przyjmowania. Po zakończeniu takiej przerwy trzeba pamiętać o ponownym przyzwyczajeniu organizmu do kannabinoidów (czyli o rozpoczynaniu przyjmowania od zmniejszonej dawki).
6. problemy mogące wystąpić w trakcie kuracji
To, że marihuana nie jest dla ludzi toksyczna, nie oznacza, że z jej używaniem nie mogą być związane problemy czy dyskomfort u pacjentów. Zwykle nie są to problemy nie do przezwyciężenia, ale pacjent powinien być świadom możliwości ich wystąpienia, bo bywa, że brak tej świadomości jest przyczyną zakończenia terapii („coś poszło nie tak”, „u mnie źle działa”).
  • efekt psychoaktywny („haj”), zwłaszcza prawdopodobny przy zażywaniu RSO i marihuany w dużych dawkach
Ten efekt uboczny nie przez wszystkich i nie w każdych warunkach musi to być uznany za niepożądany. U wielu pacjentów „haj” oznacza parę godzin relaksu, odprężenia, lepszego nastroju. Są jednak osoby, które boją się (i wolałyby uniknąć) takich doznań. Mogą to osiągnąć przez rozpoczynanie od bardzo niewielkich dawek i bardzo powolne ich zwiększanie. Również dobrym sposobem jest używanie CBD równolegle z THC (CBD przeciwdziała efektom psychoaktywnym powodowanym przez THC.)
Podanie zbyt dużej dawki THC może w nieprzyzwyczajonym organizmie wywołać uczucie nieokreślonego lęku, atak paniki, a w skrajnych przypadkach nawet myśli samobójcze. Nie jest to przyjemne i lepiej tego unikać, ale ważne, żeby pacjent wiedział, że taka reakcja jest normalna, że nie pozostawia długotrwałych skutków i że samoczynnie przechodzi po kilku godzinach. Dobrze jest, żeby pacjent nie był wtedy sam, obecność kogoś życzliwego pomaga w najtrudniejszych momentach. Poprawę samopoczucia można uzyskać już zwykłą rozmową czy innym odwróceniem uwagi, można też podać coś słodkiego (bardziej niż tradycyjne słodycze polecany jest miód lub gorzka czekolada). 
  • długotrwała (kilkunastogodzinna) śpiączka
Zapadnięcie przez chorego w wielogodzinny sen jest dość często spotykane, szczególnie po dużych dawkach. Nie jest to powód do obaw – sen sam w sobie ma właściwości terapeutyczne i regeneracyjne. Niektórzy opiekunowie pozwalają choremu spać aż do samodzielnego obudzenia się. Inni budzą go, żeby załatwił potrzeby fizjologiczne, wziął kolejną dawkę lekarstwa, uzupełnił płyny i coś zjadł. Później często chory znowu zasypia. 
  • nieprzyjemny smak lekarstwa
Wyciągi z konopi mają charakterystyczny aromat i bardzo gorzki smak, który dla niektórych chorych jest niemożliwy do zaakceptowania. Dotyczy to zwłaszcza podawania podjęzykowego, kiedy pewne ilości leku roznoszą się ze śliną po całej jamie ustnej, drażniąc kubki smakowe. Można próbować ten smak zamaskować, np. rozpuszczając wyciąg w niewielkiej ilości naturalnego oleju kokosowego. Jeżeli te starania nie przyniosą rezultatu i pacjent wciąż źle reaguje na smak wyciągu, należy zmienić drogę podawania, aby uniknąć całkowicie negatywnego nastawienia pacjenta do leku.
  • niemożliwość utrzymania czopka
Kannabinoidy wchłaniają się przez błonę śluzową odbytu / pochwy dość szybko (od kilkunastu minut do pół godziny). Jednak u niektórych pacjentów przyjmujących lek w postaci czopków mogą pojawić się problemy z wystarczająco długim utrzymaniu czopka w organizmie. Może mieć to postać występującej krótko po aplikacji biegunki albo upławów przy podawaniu dopochwowym. Czasami pojawia się krwawienie z odbytu. W takich przypadkach można próbować różnych sposobów rozwiązania problemu: aplikacja czopka krótko po wypróżnieniu; zwiększenie głębokości; używanie twardszych czopków (zaraz po wyjęciu z lodówki); zmiana nośnika substancji czynnej (np. z oleju kokosowego na masło kakaowe); pozostanie w bezruchu zaraz po aplikacji. 

UWAGI KOŃCOWE
1. W Polsce posiadanie marihuany jest nielegalne. Nie została ona jeszcze także dopuszczona do użytku medycznego poza przypadkami tzw. importu docelowego (http://maxepiimm.blogspot.com/2015/03/import-docelowy-procedura.html, http://marihuanaleczy.pl/import-docelowy/). Ale nielegalność, jak wspomniano na wstępie, nie powstrzymuje tysięcy chorych od sięgania po marihuanę. Autorzy tego tekstu nie są zwolennikami łamania prawa i nikogo do tego nie namawiają. Ale uważamy, że skoro ludzie i tak łamią prawo, powinni mieć choćby minimum wiedzy, która pozwoli im zmaksymalizować efekt terapeutyczny i zminimalizować ryzyko. Nie ulega jednak dyskusji, że najlepszym rozwiązaniem byłoby to, żeby chorzy mogli leczyć się marihuaną oficjalnie, legalnie i przy współudziale znającego temat lekarza. Wszyscy współautorzy tego tekstu są o tym przekonani i dlatego w taki czy inny sposób zaangażowali się w walkę o legalizację w naszym kraju marihuany do celów medycznych.
2. Mimo że marihuana wiele razy wykazała swą skuteczność w leczeniu / łagodzeniu wielu chorób, chorzy muszą cały czas być świadomi, że nie jest to panaceum, które pomaga zawsze, wszystkim i na wszystko. Może się zdarzyć, że w pewnych konkretnych przypadkach nie pomoże wcale lub że efekt jej działania będzie mniejszy od oczekiwanego. Nie jest to oczywiście powód, by całkowicie ją dyskwalifikować jako środek terapeutyczny.

DODATEK 1
Dopóki nie zostaną przeprowadzone oficjalne, uznawalne przez środowisko medyczne badania naukowe spełniające wszystkie wymagania formalne, chcemy przeprowadzać „badania obywatelskie” przez gromadzenie doświadczeń jak największej liczby pacjentów. W tym celu prosimy o pobranie przykładowego dzienniczka pacjenta [podziękowania dla Łukasza L.], dokonanie w nim odpowiednich zmian dostosowujących go do własnego przypadku i wypełnianie w trakcie trwania kuracji. Wypełnione dzienniczki (po zakończeniu całej kuracji lub jakiegoś jej etapu) prosimy przesyłać do Fundacji Krok po kroku na specjalnie przeznaczony do tego adres dziennik@fundacjakpk.org.pl .

DODATEK 2
W drugim załączniku znajduje się arkusz kalkulacyjny pomocny w obliczeniach dawek przy podawaniu czopków, past i olejów.
Ilości podane w tabelce są orientacyjne. Może się zdarzyć, że niektórzy pacjenci będą bardzo dobrze tolerowali lek i wtedy można zwiększyć podawaną ilość, dla innych zaś te ilości mogą być za duże i wtedy można je zmniejszyć (ewentualnie uzupełniając dzienną dawkę w inny sposób).

DODATEK 3


Wobec dużego zainteresowania pacjentów olejami CBD, do niniejszego dokumentu załączona jest informacja producenta oleju marki Dr. Hemp.