Po wczorajszym zachłyśnięciu się naprawdę dobrą informacją o refundacji mam dzisiaj niejasne uczucie, że ktoś chce pacjentów zrobić w "jajo".
Nie!! nie jestem niewdzięcznicą!! Wręcz przeciwnie, jestem ogromnie wdzięczna :) wszak jedno spotkanie z premierem Kaczyńskim wystarczyło aby Ministerstwo Zdrowia pochyliło się nad losem TYCH NIELICZNYCH szczęśliwców mających okazję się leczyć Medyczną Marihuaną dzięki procedurze "importu docelowego" - od piątku Ci wybrańcy losu mogą liczyć na pełną refundację a dokładnie na ryczałt za 3,20 zł.
To NAPRAWDĘ OGROMY krok do przodu ale czy pełny sukces?
NIE!!!!!!
Jestem bardzo zaniepokojona wpisami polityków PiS i "odtrąbieniem" sukcesu!
Wiceminister Jaki napisał : że Marihuana nie tylko legalna al i refundowana!
Otóż Panie ministrze - choć jestem Panu wdzięczna za zaangażowanie i jestem wdzięczna za Pana pracę i jestem wdzięczna za ( … tu możemy kila spraw wypunktować ale wolę je przemilczeć )…..
… To ABSOLUTNIE SIĘ Z PANEM NIE MOGĘ ZGODZIĆ .
Procedura importu docelowego jest już stara i ma brodę a MIMO wszystko pacjenci wcale nie maja ułatwionego dostępu do terapii cannabis bo MAŁO KTO JEST W STANIE PRZEZ TĄ PROCEDURĘ PRZEBRNĄĆ.
Jeszcze niedawno Ministerstwo Zdrowia szczyciło się wydaniem KILKUDZIESIĘCIU pozwoleń !! BRAWOOOOO!!! na 38 milionów Polaków i setki tysięcy cierpiących ludzi!!
Nie możemy jeszcze okrzyknąć sukcesu, tak długo jak długo pacjenci którzy się nie załapali na procedury będą PRZESTĘPCAMI!!!
W nocy dostałam rozpaczliwego SMSa od jednego z pacjentów, który za to że jest chory na chorobę Crohna dostał WYROK 1,5 roku w zawieszeniu na 3 lata!!
Jest NOTOWANYM przestępcą za to, że się LECZYŁ I MIAŁ CZELNOŚĆ SIĘ POCZUĆ LEPIEJ!!!!
Nie mogę i nie zamierzam się z takim stanem rzeczy pogodzić.
Moja wdzięczność jest ogromna, ale jeśli komukolwiek się wydaje, że sprawa jest już załatwiona, że można odrzucić projekt ustawy, która ma wnieść normalność i godność w życie pacjentów jest w GRUBYM BŁĘDZIE.
Jeśli ustawa ma błędy - to je poprawmy i wnieśmy poprawki ale BŁAGAM!!! Władzo!!! szanuj swojego suwerena i jego inteligencję i nie zamydla MU oczu !!!
Jak trzeba to głodówkę ogłoszę i walczyć będę o legalizację i godność!! ….przynajmniej schudnę - ale na NIC w ŚWIECIE NIE ODPUSZCZĘ I NIE POZWOLĘ ALBY INNI ODPUŚCILI!!!!
Emocje mną dzisiaj targają… te dobre i te gorsze…
Marzę o tym aby raz jeszcze spotkać się z Prezesem Kaczyńskim i raz jeszcze po ludzku porozmawiać… po poprzednim spotkaniu wiem, że jego oblicze jest demonizowane…wiem, że jeśli raz jeszcze mu powiem o co napraw∂e chodzi, jeśli pokażę mu sms od Karoli i list matki, która mino możliwości uzyskania refundacji od fundacji POLACY DLA POLAKÓW nie może dostać nawet zaświadczenia od lekarza… wiem, ze pan Kaczyński zrozumie to po ludzku… tak zwyczajnie, może nawet ….ok..już nic nie piszę… bo głupio się zrobi…..
Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.
Strony
środa, 9 marca 2016
poniedziałek, 7 marca 2016
Się porobiło ale nadziei jednak nie brakuje...
Ostatnio nie mogę nadążyć…
Codziennie jesteśmy bombardowani nowymi rewelacjami..
Jak nie Kiszczak z zaświatów to Wałęsa, jak nie willa Jaruzelskiego to wypadek Prezydenta…
Codziennie intensywnie, codziennie na najwyższym poziomie.. hm…poziomie czego? ? ! no…z całą pewnością na najwyższym poziomie emocji, jadu, bezładu i wzajemnych oskarżeń…
Kto ma rację??
Czy to w ogóle ma znaczenie kto ma rację?
Nie…moim zdaniem nie ma to absolutnie żadnego znaczenia jeśli uświadomimy sobie, że wszelkie te "ważne" sprawy tak naprawdę nie mają wpływu na nasze życie… Nie jest jednak łatwo o taką świadomość…żyjemy w takim kieracie, że wydaje się mam, że od "teczek Kiszczaka" zależy nasz los …a tymczasem….?
Tymczasem ważne w życiu są tylko nasze sprawy - każdy oczywiście ma swoje. Ważne jest tylko to co ma rzeczywisty a nie medialny wpływ na zdrowie, samopoczucie, na emocje, na miłość i wewnętrzny spokój….
Te sprawy również się toczą na poziomie o szczebel wyższym niż nasze podwóreczko ale należy TYLKO o takie sprawy zabiegać i o nie dbać…
Bo jaki wpływ na "Kowalskiego" z rakiem mózgu ma to czy PAD padł ofiarą kiepskiej gumy w oponie czy potencjalnego zamachu? - Nie to abym chciała takie zdarzenie zbagatelizować!! absolutnie nie…ale ponawiam pytanie…Jaki to ma wpływ na "Kowalskiego" z rakiem mózgu?
Śmiem postawić tezę, że nie ma żadnego wpływu… no …może jednak ma wpływ negatywny bo mając raka mózgu lepiej się wcale nie denerwować….
Zadam jednak inne pytanie…. Co ma rzeczywisty wpływ na "Kowalskiego" z rakiem mózgu?
Znowu pokuszę się o postawienie tezy…, że RZECZYWISTY wpływ na "Kowalskiego z rakiem mózgu" ma los ustawy o medycznej marihuanie.
Bo tak się moi drodzy składa, że lost tej ustawy łączy się nierozerwalnie z losem KAŻDEGO człowieka, Polaka - obywatela.
Choroba nie wybiera, jest ślepa na poglądy polityczne, wyznanie, kolor skóry, iloraz inteligencji czy status społeczny… Choroba może w każdej chwili dopaść każdego z nas - i was….
Zatem… możemy się "pasjonować" życiem innych, plotkami, emocjonować sprawami zastępczymi… Możemy złorzeczyć, hejtować, albo się przed hejtem bronić…
Możemy też skupić się na sprawach ważnych aby nie rzec najważniejszych…na radości płynącej ze zdrowia. Na nadziei płynącej na przykład z efektów terapii, z miłości jaką się możemy otoczyć lub okazać i przyjąć…
Możemy mieć realny wpływ na los nasz i naszych najbliższych…
możemy się cieszyć…
Jutro jadę do Warszawy… wieczorem zjem kolację w gronie przyjaciół, porozmawiamy o najbliższej przyszłości… będziemy celebrować życie zamiast skupiać się nad czymś co i tak nie ma realnego wpływu na nasze losy…
W zwartek zaś… odbędzie się głosowanie po 2 czytaniu ustawy o medycznej marihuanie…. czego oczekuję?
Normalnego i ludzkiego podejścia…Oczekuję, że wybrańcy narodu zagłosują na korzyść Suwerena i zrobią to ponad podziałami politycznymi i ideologicznymi…
bo my żądamy wzniesienia się ponad interesy partyjne i poglądowe…
Codziennie jesteśmy bombardowani nowymi rewelacjami..
Jak nie Kiszczak z zaświatów to Wałęsa, jak nie willa Jaruzelskiego to wypadek Prezydenta…
Codziennie intensywnie, codziennie na najwyższym poziomie.. hm…poziomie czego? ? ! no…z całą pewnością na najwyższym poziomie emocji, jadu, bezładu i wzajemnych oskarżeń…
Kto ma rację??
Czy to w ogóle ma znaczenie kto ma rację?
Nie…moim zdaniem nie ma to absolutnie żadnego znaczenia jeśli uświadomimy sobie, że wszelkie te "ważne" sprawy tak naprawdę nie mają wpływu na nasze życie… Nie jest jednak łatwo o taką świadomość…żyjemy w takim kieracie, że wydaje się mam, że od "teczek Kiszczaka" zależy nasz los …a tymczasem….?
Tymczasem ważne w życiu są tylko nasze sprawy - każdy oczywiście ma swoje. Ważne jest tylko to co ma rzeczywisty a nie medialny wpływ na zdrowie, samopoczucie, na emocje, na miłość i wewnętrzny spokój….
Te sprawy również się toczą na poziomie o szczebel wyższym niż nasze podwóreczko ale należy TYLKO o takie sprawy zabiegać i o nie dbać…
Bo jaki wpływ na "Kowalskiego" z rakiem mózgu ma to czy PAD padł ofiarą kiepskiej gumy w oponie czy potencjalnego zamachu? - Nie to abym chciała takie zdarzenie zbagatelizować!! absolutnie nie…ale ponawiam pytanie…Jaki to ma wpływ na "Kowalskiego" z rakiem mózgu?
Śmiem postawić tezę, że nie ma żadnego wpływu… no …może jednak ma wpływ negatywny bo mając raka mózgu lepiej się wcale nie denerwować….
Zadam jednak inne pytanie…. Co ma rzeczywisty wpływ na "Kowalskiego" z rakiem mózgu?
Znowu pokuszę się o postawienie tezy…, że RZECZYWISTY wpływ na "Kowalskiego z rakiem mózgu" ma los ustawy o medycznej marihuanie.
Bo tak się moi drodzy składa, że lost tej ustawy łączy się nierozerwalnie z losem KAŻDEGO człowieka, Polaka - obywatela.
Choroba nie wybiera, jest ślepa na poglądy polityczne, wyznanie, kolor skóry, iloraz inteligencji czy status społeczny… Choroba może w każdej chwili dopaść każdego z nas - i was….
Zatem… możemy się "pasjonować" życiem innych, plotkami, emocjonować sprawami zastępczymi… Możemy złorzeczyć, hejtować, albo się przed hejtem bronić…
Możemy też skupić się na sprawach ważnych aby nie rzec najważniejszych…na radości płynącej ze zdrowia. Na nadziei płynącej na przykład z efektów terapii, z miłości jaką się możemy otoczyć lub okazać i przyjąć…
Możemy mieć realny wpływ na los nasz i naszych najbliższych…
możemy się cieszyć…
Ja się cieszę… z każdej dobrej wiadomości od tych co się leczą MM… :) dzisiaj miałam ich kilka… Kacperek, któremu nie urósł guz pnia mózgu, Pani Halinka, która żyje choć miała już mocno "nie żyć", Pani Ola, która funkcjonuje choć już nie funkcjonowała….
Max, któremu słodki dziubek się nie zamyka i gada po swojemu jak nakręcony..
Jutro jadę do Warszawy… wieczorem zjem kolację w gronie przyjaciół, porozmawiamy o najbliższej przyszłości… będziemy celebrować życie zamiast skupiać się nad czymś co i tak nie ma realnego wpływu na nasze losy…
W zwartek zaś… odbędzie się głosowanie po 2 czytaniu ustawy o medycznej marihuanie…. czego oczekuję?
Normalnego i ludzkiego podejścia…Oczekuję, że wybrańcy narodu zagłosują na korzyść Suwerena i zrobią to ponad podziałami politycznymi i ideologicznymi…
bo my żądamy wzniesienia się ponad interesy partyjne i poglądowe…
NIE MA TU ŻADNEGO INTERESU OPRÓCZ LUDZKIEGO ŻYCIA, KTÓRE STANOWI WARTOŚĆ BEZWZGLĘDNĄ!!!
Patrząc na ręce politykom bierzemy sprawy w swoje ręce, bierzemy też odpowiedzialność za swoje życie.
PS.
Zostałam nominowana w plebiscycie Wysokich Obcasów …hihh…superbohaterką mogę się stać…ale tylko z Waszą pomocą….
piątek, 26 lutego 2016
Nie taki diabeł straszny...
Do bram piekła bym zapukała aby ratować dziecko.. przede wszystkim własne :) całkiem przy okazji inne i dzieci i nie dzieci….
Sejm trochę piekielnym jest miejscem, niczym w kotle Belzebuba gotują się tam emocje, nastoje, ustawy… dobija się targów i ogólnie dziwnie tam pachnie… ( naprawdę )
Ja w każdym razie nie czuję się tam komfortowo … jednak od blisko roku dość często Sejm odwiedzam i staram się aby politycy zainteresowali się sprawą leczenia konopiami.
Warto te wizyty uskuteczniać bo z wizyty na wizytę czuję coraz większe wsparcie i empatię…
Wczoraj miałam pierogi rodzinie zrobić… To dla mnie nie byle jaki wyczyn bo choć rodzina pierogi uwielbia ja ich nie znoszę kleić . Obiecałam jednak córce i słowa chciałam dotrzymać, kiedy to dostałam telefon, że powinnam się o godzinie 18.00 spotkać w Warszawie z wicepremierem Jarosławem Gowinem….
Pojechałam …. i …. muszę z całą odpowiedzialnością za własne słowa powiedzieć, że było to bardzo budujące i konkretne spotkanie. Wicepremier z uwagą wysłuchał historii Maxa i Jego leczenia, obejrzał nagrania i wykazał żywe zainteresowanie koniecznością uregulowania statusu MM w Polsce. Na spotkaniu byliśmy we troje;moja skromna osoba, dr Jerzy Jarosz i nasz kochany raper Liroy. Spotkanie trwało ponad 40 minut i uzyskaliśmy pełne poracie wicepremiera dla sprawy legalizacji. Oczywiście musi się zapoznać szczegółowo z ustawą ale co do zasady nie ma wątpliwości. Biorąc zaś pod uwagę, że projekt mamy dzięki Jędrkowi Sadowskiemu przygotowany perfekcyjnie więc spokojna jestem….
W wyniku tego spotkania znalazłam się w Sejmie na wieczornych obradach…
Popatrzyłam jak to wieczorową porą wygląda…ale to już opowieść na inny wpis.
W przerwie zamieniłam kilka słów z Tadeuszem Cymańskim … i ze Zbigniewem Ziobro….
Pan Tadeusz wykazał się szarmancką kulturą a pan Zbigniew nie patrzy ludziom w oczy….
Najważniejsze jednak jest to, że obaj zobaczyli jak wygląda napad padaczkowy i jak konopie mogą to zmienić. Poprosiłam aby o tym pamiętali oddając głos za legalizacją MM.
Jeszcze ważniejsze tego wieczoru okazało się to, że nazajutrz rano możemy liczyć na 10 minutową rozmowę z prezesem Jarosławem Kaczyńskim.
Nikt nie ma chyba wątpliwości, że to od decyzji Prezesa zależy los praktycznie każdej ustawy.
Miała problem z zaśnięciem.. starała się sobie wyobrazić jak takie spotkanie ma przebiegać. Co należny podkreślić, jakie fakty przedstawić? jak zainteresować sprawą i w 10 minut powiedzieć o chorych o zdrowych, o prawie, o bezprawiu, o nadziejach o wszystkim….
Jeśli komuś się wydaje, że to proste to nigdy nie był w większym błędzie….
Wstałam rano przed 7… nadal rozmyślając jak zrobić aby było najlepiej?????
Spotkaliśmy się rano z Dr Jaroszem, z Liroyem i z Jędrkiem… czas dziwnie szybko leciał a jogurcik z czarną porzeczką prawie mnie udławił…taki czułam stres i presję…
nagle mamy info, że Jarosław Kaczyński czeka na nas w swoim gabinecie….
uf…. dzieje się… przy drzwiach dziennikarze, reporterzy i śmietanka klubu PiS…Pan Terlecki, prof. Pawłowicz i kilak innych osób…w oczach mi pociemniało…w końcu zaraz znajdę się w gabinecie PREZESA!! ….
Słuchajcie i NIE OCENIAJCIE !!
Ci co mnie już troszkę znają wiedzą, że staram się nie oceniać ludzi tylko ich czyny, w danym momencie…oddzielam działania od tożsamości ..bo.. ?Bo łatwo skrzywdzić człowieka oceniając go kiedy się go nie zna,..
Dzisiaj miałam okazję po raz pierwszy i pewnie ostatni raz w życiu rozmawiać z człowiekiem, który jest zdemonizowany wszem i wobec, człowiekiem, który budzi totalne kontrowersje i cały kalejdoskop emocji…tymczasem….
Premier/ prezes Kaczyński to bardzo miły człowiek, z uwagą wysłuchał o co chodzi, obejrzał filmiki - ten drastyczny z napadem i ten radosny ze śmiechem Misiunia…
z uwagą wysłuchał argumentów medycznych, opowiedział o swoich własnych doświadczeniach z leczeniem bólu… był uprzejmy, swobodny, spokojny i uśmiechnięty…nie tym sztucznym uśmiechem chytrego kota, który się oblizuje po zeżarciu myszki…
Powiedział, że zna naszą historię, że jeśli choć jednemu dziecku można pomóc to TRZEBA ZROBIĆ WSZYSTKO ABY MARIHUANA BYŁA DOSTĘPNA.
Udzielił nam pełnego poparcia, poprosił o dokumentację prawną i po poświęceniu nam 25 minut spotkanie się zakończyło…zrobieniem zdjęcia.
Nie oceniaj książki po okładce… Nie oceniaj człowieka, którego nie znasz…
Nie stałam się nagle i nigdy nie stanę działaczką prawicy, nie mam zapędów politycznych i nie zamierzam bronić jakiejkolwiek partii ale czysto obiektywnie to właśnie prawica w sprawie MM zrobiła więcej niż PO…to obiektywna prawda.
Niezależnie od sympatii czy antypatii do partii czy polityków musimy z nimi współpracować bo to oni mają moc przeprowadzenia zmian legislacyjnych.
Nie muszę się zgadzać z cała polityka danej partii ale będę współpracowała z każdym, kto chce sprawę medycznej marihuany UNORMALNIĆ.
Podam dłoń i do stołu usiądę do konstruktywnej dyskusji niezależnie od wiary, polityki czy koloru skóry…
Nie taki diabeł straszny …. Premier Kaczyński zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie…
Niepotrzebnie się stresowałam…
W każdym razie… mamy poparcie. Jeśli Prezes coś po popiera to cały klub Zjednoczonej Prawicy też to samo popiera… zatem za dwa tygodnie, dokładnie 9 marca 2016 r. nasza ustawa trafia do komisji..10 marca trafia na Salę Plenarną…
Nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek chciał być przeciwko życiu i zdrowiu!
Choroba nie prowadzi selekcji na podstawie przynależności partyjnej czy wyznaniowej…
Każdego dopaść może w najmniej spodziewanym momencie. Ufam, że dotarliśmy do momentu, w którym legalizacja nie jest już mrzonką a powoli staje się faktem. Jeśli nawet będzie jeszcze dyskusja to dotyczyć będzie ona tylko detali…co do zasady już WYGRALIŚMY :)
Proszę malkontentów o skupienie się na pozytywach… dajmy politykom energię miłości, nadziei i wiary w ich człowieczeństwo.
Czuję się jak kot co się słodkiej śmietanki objadł…czuję zadowolenie i satysfakcję…
Czuję też, że nie muszę robić pierogów sama… moja rodzina zrobiła je cuuuudne i mega smaczne :)
dziękuję tym co mnie i całą sprawę wspierają… dziękuję mojemu Markowi i moim córkom, za to, że ja mogę rzucić wszystko i jechać… i wracać :)
Ps…
Jak będzie glosowana nasza ustawa MUSIMY GROMADNIE BYĆ NA GALERII SEJMOWEJ. Tak przypieczętujemy historyczne zmiany na wagę ludzkiego życia
niedziela, 21 lutego 2016
Jest pierwsza opinia sejmowa w sprawie ustawy o legalizacji MM
Kochani !! Dzieje się,
Mamy już ( albo dopiero - choć wolę JUŻ ) wstępną opinię o ustawie.
Wniosek z tego taki, że uzasadnienie odpowiada wymogom formalnym i można
skierować do I czytania na komisji zdrowia.
Wskazana jest lista instytucji, do których Marszałek z urzędu wystąpi o
opinie. Zastanawiam się, jak zachęcić te instytucje do pozytywnej opinii? Przychodzi mi do głowy tylko jeden pomysł… We wszystkich tych instytucjach pracują w końcu LUDZIE…prawda? wiec systemem CZŁOWIEK DO CZŁOWIEKA jesteśmy w stanie szerzyć wiedzę i informować o rozwiązaniach…
Do pierwszego czytania przyjdzie nam poczekać co najmniej pare tygodni ale możemy dobrze wykorzystać ten czas. Poniżej właściwe pismo i wykaz instytucji….
Proszę KAŻDEGO człowieka, który zna innych "CZŁOWIEKÓW" o wsparcie i rozmowy …z bliskimi, z krewnymi, z sąsiadami, z kolegami i koleżankami w pracy… słowem… rozmawiajmy, uświadamiajmy to leży w interesie nas wszystkich !! :)
Miłej niedzieli :)
środa, 17 lutego 2016
Nie jestem Bogiem!
Kiedy Max na OIOMie walczył o życie, nawet mi przez myśl nie przemknęło z czym się będę zmagała po czasie….
Medyczna Marihuana, która uratowała Maxa i nadal ratuje stała się powodem do wielkich wzruszeń, uniesień i radości ale i stała się powodem do zawiści, szkalowania i hejtu:(
Mam strasznie mieszane uczucia…
Każdego dnia poświęcam czas i całą moją wiedzę i doświadczenie aby pomóc ludziom szukającym wiedzy, wsparcia, informacji… każdego dnia mój dom odwiedzają ludzie poszukujący, cierpiący, chorzy lub chcący pomagać swoim bliskim.
Robię to bo sama wiem jak to jest …to poczucie bezsilności, kiedy lekarze nas olewają i zabierają nadzieję, kiedy człowiek obija się od drzwi do drzwi i jest traktowany przedmiotowo, kiedy z politowaniem ktoś mówi : daj sobie spokój… ludzie umierają…
Tak strasznie dobrze wiem jak się wtedy czuje człowiek… jak ma ochotę walić głową w mur, coś zrobić ale nie wie co…nie wie gdzie, nie wie jak….
Tak więc każdego dnia rozmawiam z ludźmi… w moim domu, w fundacji, przez telefon, mailem…
NIKOMU jeszcze nie odmówiłam, od NIKOGO nie pobrałam opłaty i NIKOMU niczego nie wypomniałam i NIGDY tego nie zrobię…
Wiedząc z czym się zmagałam sama i wiedząc z czym się zmagają ludzie chciałam zrobić coś dobrego…dla siebie i Maxa ale i dla innych…
Po wielu miesiącach terapii, po zadłużeniu każdej karty kredytowej, po wypróbowaniu każdego oleju CBD na polskim ( i nie tylko ) rynku znalazłam rozwiązanie.
Znalazłam w zasadzie ludzi, którzy dysponują wiedzą, sprzętem ale przede wszystkim otwartym sercem i umysłem….
Udało mi się ich zarazić ideą dobrego, sprawdzonego, możliwie najtańszego produktu z Cbd na polskim rynku.
Udało się !!! zaczęliśmy małą produkcję dla Maxia, efekty były tak zdumiewające, że z czasem inni zaczęli pytać co podaję czy też tak mogą?
Powstała marka DR.HEMP - zaproponowaliśmy dobre i najtańsze oleje… dzięki temu dokładnie poznałam wszelkie procesy technologiczne, kruczki - sztuczki producenckie i dystrybutorskie, tajniki i tajemnice o których klientom się nie mówi…
Niektóre rzeczy są OK, inne niedopuszczane z mojego punktu widzenia. Nie oceniam jednak innych, nie robię nikomu antyreklamy, nie demaskuję mechanizmów - choć należałoby to zrobić. Te mechanizmy nie zawsze dotyczą uczciwości - najczęściej są odpowiedzią na kretyńskie uwarunkowania prawne…jednak na ich bazie niektórzy bardziej dbają o swoje zyski niż o dobro pacjenta…
Nie wymienię z nazwy żadnego innego producenta ale niech to co piszę da do myślenia… Zachęcam do pobierania od sprzedawców certyfikatów czy badań produktu z pełnym wyjaśnieniem o co chodzi…
Zrobiłam to wszystko aby dać innym szansę na dobre i możliwie najtańsze leczenie a tymczasem co mnie spotyka?
Oskarżenia o to, że to i tak jest za drogie ( z czym się z resztą zgadzam ) ale oskarżenia są personalne,
TO MOJA WINA że kogoś nie stać!!
TO MOJA WINA, ŻE WSZYSTKO DUŻO KOSZTUJE !!
TO MOJA WINA, ŻE LUDZIE SĄ CHORZY
TO MOJA WINA, ŻE NIE MA JESZCZE LAGALIZACJI
TO MOJA WINA, ŻE….!!!
Oskarża się mnie o wszystko, zarzuca nielegalne działanie, słyszę, że moje laboratorium to firma krzak, że nie płacę podatków, i cholera wie co jeszcze !!
Moi drodzy hejterzy!! nie mam niestety wpływu na wszystko, nie jestem BOGIEM i nie jestem RZĄDEM, nie ODPOWIADAM za to, że toś jest biedny, chory czy zawistny!!
Chciałabym każdemu nieba przychylić ale NIE UMIEM!!!
Wszystko co robię robię tak jak potrafię najlepiej, uczę się, udzielam się, jeżdżę do Sejmu, Senatu, do ministerstw…
Robię to bo chcę i mogę ale na litość boską NIE OBARCZAJCIE MNIE ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZA SWOJĄ NIEMOC !!!!
niczego nikomu nie narzucam! nikogo nie zmuszam, zatem darujcie sobie pisanie, że mój olej to cała renta!! nie ja ta rentę ustalam !!
Nie stać mnie na rozdawanie!! i powoli zaczynam mieć dosyć ludzi roszczeniowych, żądających, kwękających, rozgoryczonych.
Kochan ludzi, kocham to co robię i nie zgadzam się na odbieranie mi energii i osłabianie!!
Nadal będę z podniesioną głową pomagała ludziom, którzy tego potrzebują a nie tym, którzy tego OCZEKUJĄ!!!
Przecz ode mnie narzekacze, krzykacze, marudy!!
Precz ode mnie impotenci życiowi, co to tylko mają dużo do gadania ale nic nie zrobili!!
Przecz ode mnie hejterzy, zazdrośnicy,zawistnicy!!
Przecz ode mnie ludzie małej wiary i wielkich roszczeń!!
Do diabła z Wami!!
Przepraszam tych normalnych, pogodnych i miłych ludzi, których na szczęście jest 100 razy więcej
Dziękuję Wam za każde ciepłe słowo, każdy ciepły gest,
Dziękuję, że jesteście i razem idziemy do przodu, nie poddajemy się, walczymy z przeciwnościami z chorobą..
Dziękuję Wam za wasze dobre serca, dobre emocje, dobre uśmiechy :)
Dla Was jestem zawsze i o każdej porze.
Dzięki tym normalnym ludziom wiem, że moja praca ma sens i nie boję się pogróżek…
Z czystym sumieniem i spokojnie patrząc każdemu w oczy robię to co robię i nie zamierzam przestać. Czy to się komuś podoba czy nie.
I polecam Wam mój olej bo jest NAPRAWDĘ NAJLEPSZY NA ŚWIECIE !!!
Medyczna Marihuana, która uratowała Maxa i nadal ratuje stała się powodem do wielkich wzruszeń, uniesień i radości ale i stała się powodem do zawiści, szkalowania i hejtu:(
Mam strasznie mieszane uczucia…
Każdego dnia poświęcam czas i całą moją wiedzę i doświadczenie aby pomóc ludziom szukającym wiedzy, wsparcia, informacji… każdego dnia mój dom odwiedzają ludzie poszukujący, cierpiący, chorzy lub chcący pomagać swoim bliskim.
Robię to bo sama wiem jak to jest …to poczucie bezsilności, kiedy lekarze nas olewają i zabierają nadzieję, kiedy człowiek obija się od drzwi do drzwi i jest traktowany przedmiotowo, kiedy z politowaniem ktoś mówi : daj sobie spokój… ludzie umierają…
Tak strasznie dobrze wiem jak się wtedy czuje człowiek… jak ma ochotę walić głową w mur, coś zrobić ale nie wie co…nie wie gdzie, nie wie jak….
Tak więc każdego dnia rozmawiam z ludźmi… w moim domu, w fundacji, przez telefon, mailem…
NIKOMU jeszcze nie odmówiłam, od NIKOGO nie pobrałam opłaty i NIKOMU niczego nie wypomniałam i NIGDY tego nie zrobię…
Wiedząc z czym się zmagałam sama i wiedząc z czym się zmagają ludzie chciałam zrobić coś dobrego…dla siebie i Maxa ale i dla innych…
Po wielu miesiącach terapii, po zadłużeniu każdej karty kredytowej, po wypróbowaniu każdego oleju CBD na polskim ( i nie tylko ) rynku znalazłam rozwiązanie.
Znalazłam w zasadzie ludzi, którzy dysponują wiedzą, sprzętem ale przede wszystkim otwartym sercem i umysłem….
Udało mi się ich zarazić ideą dobrego, sprawdzonego, możliwie najtańszego produktu z Cbd na polskim rynku.
Udało się !!! zaczęliśmy małą produkcję dla Maxia, efekty były tak zdumiewające, że z czasem inni zaczęli pytać co podaję czy też tak mogą?
Powstała marka DR.HEMP - zaproponowaliśmy dobre i najtańsze oleje… dzięki temu dokładnie poznałam wszelkie procesy technologiczne, kruczki - sztuczki producenckie i dystrybutorskie, tajniki i tajemnice o których klientom się nie mówi…
Niektóre rzeczy są OK, inne niedopuszczane z mojego punktu widzenia. Nie oceniam jednak innych, nie robię nikomu antyreklamy, nie demaskuję mechanizmów - choć należałoby to zrobić. Te mechanizmy nie zawsze dotyczą uczciwości - najczęściej są odpowiedzią na kretyńskie uwarunkowania prawne…jednak na ich bazie niektórzy bardziej dbają o swoje zyski niż o dobro pacjenta…
Nie wymienię z nazwy żadnego innego producenta ale niech to co piszę da do myślenia… Zachęcam do pobierania od sprzedawców certyfikatów czy badań produktu z pełnym wyjaśnieniem o co chodzi…
Zrobiłam to wszystko aby dać innym szansę na dobre i możliwie najtańsze leczenie a tymczasem co mnie spotyka?
Oskarżenia o to, że to i tak jest za drogie ( z czym się z resztą zgadzam ) ale oskarżenia są personalne,
TO MOJA WINA że kogoś nie stać!!
TO MOJA WINA, ŻE WSZYSTKO DUŻO KOSZTUJE !!
TO MOJA WINA, ŻE LUDZIE SĄ CHORZY
TO MOJA WINA, ŻE NIE MA JESZCZE LAGALIZACJI
TO MOJA WINA, ŻE….!!!
Oskarża się mnie o wszystko, zarzuca nielegalne działanie, słyszę, że moje laboratorium to firma krzak, że nie płacę podatków, i cholera wie co jeszcze !!
Moi drodzy hejterzy!! nie mam niestety wpływu na wszystko, nie jestem BOGIEM i nie jestem RZĄDEM, nie ODPOWIADAM za to, że toś jest biedny, chory czy zawistny!!
Chciałabym każdemu nieba przychylić ale NIE UMIEM!!!
Wszystko co robię robię tak jak potrafię najlepiej, uczę się, udzielam się, jeżdżę do Sejmu, Senatu, do ministerstw…
Robię to bo chcę i mogę ale na litość boską NIE OBARCZAJCIE MNIE ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZA SWOJĄ NIEMOC !!!!
niczego nikomu nie narzucam! nikogo nie zmuszam, zatem darujcie sobie pisanie, że mój olej to cała renta!! nie ja ta rentę ustalam !!
Nie stać mnie na rozdawanie!! i powoli zaczynam mieć dosyć ludzi roszczeniowych, żądających, kwękających, rozgoryczonych.
Kochan ludzi, kocham to co robię i nie zgadzam się na odbieranie mi energii i osłabianie!!
Nadal będę z podniesioną głową pomagała ludziom, którzy tego potrzebują a nie tym, którzy tego OCZEKUJĄ!!!
Przecz ode mnie narzekacze, krzykacze, marudy!!
Precz ode mnie impotenci życiowi, co to tylko mają dużo do gadania ale nic nie zrobili!!
Przecz ode mnie hejterzy, zazdrośnicy,zawistnicy!!
Przecz ode mnie ludzie małej wiary i wielkich roszczeń!!
Do diabła z Wami!!
Przepraszam tych normalnych, pogodnych i miłych ludzi, których na szczęście jest 100 razy więcej
Dziękuję Wam za każde ciepłe słowo, każdy ciepły gest,
Dziękuję, że jesteście i razem idziemy do przodu, nie poddajemy się, walczymy z przeciwnościami z chorobą..
Dziękuję Wam za wasze dobre serca, dobre emocje, dobre uśmiechy :)
Dla Was jestem zawsze i o każdej porze.
Dzięki tym normalnym ludziom wiem, że moja praca ma sens i nie boję się pogróżek…
Z czystym sumieniem i spokojnie patrząc każdemu w oczy robię to co robię i nie zamierzam przestać. Czy to się komuś podoba czy nie.
I polecam Wam mój olej bo jest NAPRAWDĘ NAJLEPSZY NA ŚWIECIE !!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

