Wczoraj był Światowy Dzień Zespołu Downa.... mam mieszane uczucia w takie dni... Z jednej strony pokazują zdrowej części społeczeństwa , że takie osoby są w śród nas a z drugiej martwi mnie to, że w ogóle trzeba to robić.
Mamy coś dziwnego w sobie skoro aż tak trzeba akcentować istnienie innych ludzi. Gdzieś ciągle i bardzo brakuje nam otwartości, akceptacji a często tolerancji... Świat jest pełen różnorodności..są ludzie wysocy, niscy, są bruneci, blondyni czy rudzi...są zezowaci i z wielkimi nosami ale co to tak naprawdę oznacza? czy człowiek musi i może być postrzegany przez pryzmat swojego wyglądu czy schorzenia?
Chorób jest coraz więcej a tolerancji czy zrozumienia jakoś tak znów nie przybywa....ciekawe dlaczego?
Kiedyś w rozmowie pewien pan powiedział, że nie wyglądam na matkę chłopca z Zespołem Downa... zreflektował się dopiero kiedy zapytałam jak taka matka powinna wyglądać?
Czy z powodu epilepsji jest gorszy? Czy zespól Downa powoduje, że mniej Go kochany? ależ skąd!! ależ skąd!!! Bez wątpienia jest inny, bardziej wymagający ale nie mniej kochany:)
W sumie może jednak dobrze, że są takie dni? budujmy tą świadomość odmienności i nośmy częściej dwie różne skarpetki :)
Codzienne życie z epilepsją, Zespołem Downa, rodziną i medyczną marihuaną. Przemyślenia, doświadczenia, fakty i opinie. Miejsce, gdzie można zostawić kawałek wiedzy i kawałkiem wiedzy się poczęstować. Tu ładujemy sobie nawzajem baterie i robimy, co możemy (wspólnie), aby leczenie MM było legalne, ogólnodostępne i tanie.
Strony
niedziela, 22 marca 2015
sobota, 21 marca 2015
Mikrodawki...
Wczoraj przeżyłam zgrozę...po ponad 5 miesiącach terapii MM Maxa dopadły zmasowane napady... dobrze, że byliśmy w szpitalu... wystraszyłam się potwornie,że ...wróciły wspomnienia i obrazy z OIOMu.... patrzyłam bezsilna jak Maxia targał napad za napadem... Lekarz zdecydował o podaniu Relsedu... w sumie miałam cichą nadzieję, że pomoże.... niestety... nawet się o jotę nie zmienił stan...
Po 2 godzinach w których Max miał ze 30 ( albo i więcej ) napadów postanowiłam , że biorę sprawę w swoje ręce... patrzono na mnie dziwnie a nawet bardziej niż dziwnie ( wecie co mam na myśli? prawda?...) ale i tak postawiłam na swoim i zaczęłam podawać Misiowi prosto do buzi małe dawki masełka... wcześniej je troszkę podgrzałam..zapakowałam cannabisowy tłuszczyk do dwóch strzykawek - osobno Bediol i osobno Bedrocan i co 15 minut wstrzykiwałam pod jęzorek...
Napady się powoli zmieniały...z bardzo silnych toniczno klonicznych przeszły w takie "spiny" krótkotrwałe...w ciągu kolejnych dwóch godzin zapodałam wprost w Misiowego buziaka 8 takich mikrodawek... W końcu Miś zapadł w sen... miał już podłączoną kroplówkę z glukozą i mi pozostało tylko czekać...
Po prawie 4 godzinach Miś się obudził rześki jak poranna bryza :) jakby nie było 50 napadów...jakby nie było Relsedu... jakby koszmar się nie zadział i jakbym nie miała powodu do umierania ze strachu.... Pod wieczór tatuś wracając z Warszawy zabrał nas na przepustkę do domku i absolutnie nikt nie miał ochoty i powodu nam tego odmówić....
Po raz kolejny się okazało jak wielka moc jest w marihuanie medycznej!!!
Jak bardzo MM jest bezpiecznym i przede wszystkim skutecznym lekiem...
Nie można spocząć na laurach i zaprzestać walki o ogólną dostępność MM dla każdego pacjenta.
Czy tak wygląda dziecko po serii 50 napadów?:) radocha w domu i wspólna celebra 25 urodzin Poli... :)
czwartek, 19 marca 2015
Masełko :)
Ponieważ wiele osób pyta mnie o masełko podaje poniżej procedurę jaka my stosujemy :)
Do małego garnuszka wkładamy 100 gram masła klarowanego , 100 ml wody oraz odważoną porcję suszu Bediol czy Bedrocan... w naszym przypadku jest to 2,5 gr ale to jest ilość wypracowana metodą prób i błędów...:)
Tak przygotowany wkład stawiamy na minimalnym natężeniu ognia lub prądu ( my mamy płytę indukcyjną i nastawiamy na 2 )
gotuje się to pod przykryciem 3 godziny...
dobrze jest mieć garnuszek ze szklaną pokrywką aby widzieć czy jest woda... jeśli nastawimy na za duży ( gaz, prąd ) to woda za szybko wyparuje i należy ją dolać do masełka...Woda jest potrzebna aby nie dopuścić do usmażenia czy przypalenia leku.
Po trzech godzinach należy po delikatnym ostudzeniu przecedzić tłuszczyk tak aby w osobnym pojemniku znalazła się tylko masa tłuszczowa wraz z wodą.
Pozostałe po tym procesie farfocle z MM świetnie się nadają do okładów na trudne rany, do maseczek przeciwtrądzikowych, jako dodatek do kąpieli... nic nie powinno się zmarnować.:) Efekty są REWELACYJNE!!!:)
Opcjonalnie zamiast masła klarowanego my używamy oleju kokosowego - jest smaczniejszy i pasuje jako dodatek do deserów - oczywiście Misiowych :)
Jak masełko czy olej kokosowy stężeje to pod warstwa tłuszczu cannabisowego jest woda... można ją dodawać jako uzupełnienie porcji leku:)
Powodzenia w kuchni :)!
Do małego garnuszka wkładamy 100 gram masła klarowanego , 100 ml wody oraz odważoną porcję suszu Bediol czy Bedrocan... w naszym przypadku jest to 2,5 gr ale to jest ilość wypracowana metodą prób i błędów...:)
Tak przygotowany wkład stawiamy na minimalnym natężeniu ognia lub prądu ( my mamy płytę indukcyjną i nastawiamy na 2 )
gotuje się to pod przykryciem 3 godziny...
dobrze jest mieć garnuszek ze szklaną pokrywką aby widzieć czy jest woda... jeśli nastawimy na za duży ( gaz, prąd ) to woda za szybko wyparuje i należy ją dolać do masełka...Woda jest potrzebna aby nie dopuścić do usmażenia czy przypalenia leku.
Po trzech godzinach należy po delikatnym ostudzeniu przecedzić tłuszczyk tak aby w osobnym pojemniku znalazła się tylko masa tłuszczowa wraz z wodą.
Pozostałe po tym procesie farfocle z MM świetnie się nadają do okładów na trudne rany, do maseczek przeciwtrądzikowych, jako dodatek do kąpieli... nic nie powinno się zmarnować.:) Efekty są REWELACYJNE!!!:)
Opcjonalnie zamiast masła klarowanego my używamy oleju kokosowego - jest smaczniejszy i pasuje jako dodatek do deserów - oczywiście Misiowych :)
Jak masełko czy olej kokosowy stężeje to pod warstwa tłuszczu cannabisowego jest woda... można ją dodawać jako uzupełnienie porcji leku:)
Powodzenia w kuchni :)!
Nie wiem wszystkiego... ale jednak sporo wiem...
Ale się uczę i staram się w miarę moich skromnych możliwości przekazywać tą wiedzę dalej i nikomu jej nie odmawiam. Niestety wiem za mało i dlatego wszyscy musimy dążyć do tego aby uświadamiać naszych lekarzy. O ile jeszcze całkiem dobrze sobie radzę w zakresie padaczek o tyle z nowotworami nie mam nic wspólnego ( i oby tak pozostało ). radzę sobie z padaczcką Maxa...nie jestem expertem w innych przypadkach:)
Ale... to co mnie najbardziej inspiruje w terapii MM to bezpieczeństwo stosowania... tak, tak, bezpieczeństwa... myślę, że nikt się nie odważy połknąć 10 aspiryn a MM zaszkodzić śmiertelnie nie jest w stanie...
Josh Stanley.... w trakcie seminarium dla lekarzy podał mam kilka statystyk dotyczących skali śmiertelności- zatem aby mieć 100 % pewności na zgon to wystarczy:
morfina - 1 do 6
tramal - 1 do 10
paracetamol - 1 do 29
marihuana medyczna - 1 do 10.000!!!!
Zatem.. tak, czuję się totalnie bezpiecznie podając Maxowi MM o niebo bezpieczniej niż podając jakikolwiek lek farmakologiczny,
Moje doświadczenia są ciągle zbierane...widzę zastosowanie MM ... Maxowi dajemy masełko z bediolu i z bedrocanu ale z fusami leczymy trądzik młodzieńczy i to z rewelacyjnym skutkiem...
Doświadczenia zbieramy też na płaszczyźnie dawkowania... bo nie nie ma nigdzie tak naprawdę jednoznacznych wyznaczników... zatem wychodząc z założenia, że MM to adaptogen a każdy organizm ma inne potrzeby to oznacza, że należy dostosować , sprawdzać, eksperymentować... i tak robimy i skutki pozytywne widzimy...
No to tyle na dzisiaj...
sobota, 14 marca 2015
Trochę fachowej wiedzy dla doktorów i pacjentów
Proszę, wybaczycie mi formę tego dokumentu...inaczej nie da się go zamieścić na blogu ( albo ja nie potrafię ) w każdym razie jeśli ktoś zechce PDFa to wystarczy napisać maila a prześlę bez problemu :). w moim odczuciu to ważny i pomocny dokument - obrazuje rzeczywisty stan prawny i daje poczucie wiedzy oraz bezpieczeństwa. Nie dajmy się zbywać niekompetentnym lekarzom i edukujmy ich aby stawali się coraz bardziej kompetentni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)














